Och tak, noska Mavelle niewiele rzeczy było w stanie oszukać. Przede wszystkim niewiele ludzi wpadało na pomysł, że ktoś będzie chodził i węszył za ich zapachem. +10 dla Zakonu Feniksa. Nie zamierzał wychodzić przed szereg, bo i nie mógł się nawet równać z ich królową śledztwa, a nie było potrzeby zwracać na siebie więcej uwagi niż powinno. Jedna osoba kręcąca się koło domu wystarczyła. On by jednak poczekał. Ale on należał do tych, którzy mogli siedzieć godzinami w miejscu czekając na odpowiedni moment. Mógł chodzić tygodniami i kręcić się, żeby w końcu znaleźć słaby punkt. Mógł - ale tutaj nie było teraz czasu. Nie było danych tych godzin ani tygodni.
Znał to uczucie. Uczucie obserwowania. A może to jednak to złudzenie, ta moc nocy, która przesunęła się przez jego umysł? Gdzie była nieprawidłowość? Wyglądać zupełnie niepodejrzanie i jednocześnie nadal rozglądać się, żeby szukać źródła swych paranoi i nieufności - oto była sztuka. Więc ją grał. To było tylko kolejne z przedstawień do wykonania, gdzie wszystko wydawało się być pod kontrolą. Ich kontrolą.
- Ktoś nas obserwuje. Dom po drugiej stronie ulicy. - Mruknął, stając przez chwilę plecami do tamtego okna, zanim odsunął się od Erika i Heather, spojrzał ostatni raz na Mavelle i wyszedł bardziej na ulicę. W ciemności okna niczego prawie nie było widać, ale za to oni, w blasku latarni ulicznych, mogli stać się jak kaczki na odstrzał. Nie wspominając o tym, jaki piękny był widok na sam budynek, przy którym chcieli działać. Zmęczonym ruchem sięgnął do kieszeni i stanął przy latarni, wyciągając z tej kieszeni wisiorek. To, co zazwyczaj nosił na szyi, albo przynajmniej zawsze przy sobie. Kryształ na rzemieniu, któremu pozwolił bujać się na boki w leniwym rytmie. Tak jakby się po prostu bawił wisiorkiem czekając na swoich kompanów, aż skończą robić co robią, albo czekając n dziewczynę, czy kumpli, z którymi miał iść pić. Oparł się niedbale i nonszalancko o samą latarnię. Czy ta osoba, ta sylwetka, to zwykły mugol? Czy może jednak ktoś, kto żywił wobec nich złe intencje?
Cain ustawił się tak, żeby być bliżej ulicy, między tym oknem a swoimi towarzyszami. Próbuje wprowadzić jegomościa w stan hipnozy i wtłoczyć do jego głowy sugestię, że niewiele teraz widzi, stracił z oczu tamtą dziewuchę, która kręciła się przy domu, gdyby się wychylił z tego okienka widziałby więcej... a może lepiej będzie zbadać sprawę z pierwszej osoby?
Na hipnozę
Sukces!
Akcja nieudana