• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[31.05.1971] Wyjdź z mojej głowy | Olivia, Laurent

[31.05.1971] Wyjdź z mojej głowy | Olivia, Laurent
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#4
12.11.2023, 13:43  ✶  

Człowiek w szpitalu nigdy nie wyglądał... godnie. W szpitalach z godności obdzierano, pokazywano człowieka słabym, bezradnym i bezbronnym. Olivia nie wyglądała przepięknie. Pobladła, bez makijażu, nie ubrana w swoją przetartą kurtkę i bez błysku w swoich oczach. Jeśli miało się w sobie wystarczająco empatii to nie pozostawało nic innego poza żałowaniem takiej osoby. Smutkiem, że w ogóle kobieta tutaj trafiła, ranna, albo złością, że nie chciała się słuchać i chciała zgrywać bohaterkę w miejscach, w których nie powinna. Czyli dokładnie pod tamtym drzewem, kiedy uparła się na to, żeby wstać. Dzięki Matce, że nic się jej poważniejszego nie stało przy tym wszystkim.

- Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, który lubi. - Może byli jacyś desperaci, świat był pełen dziwactw i jeszcze większej ilości dziwnych ludzi. Starał się utrzymywać dobrą minę, żeby nie wykazywać żalu nad jej stanem, chociaż był świadom, że zmartwienie tak czy siak prześwitywała przez jego mimikę. Nie było nawet potrzeby żeby stawiać fasady chroniące świat wewnętrzny przed zewnętrznym. Olivia może nie była kimś bliskim, ale nie była też nieznajomym i przede wszystkim Laurent sądził, że miała serce po właściwej stronie. Darował sobie mentorowanie, że chyba jednak powinna zostawić decyzje lekarzom, żeby nie przyśpieszała wychodzenia, że pewnie sami ją powiadomią, kiedy będzie mogła opuścić to miejsce, a wszystko dla jej zdrowia i bezpieczeństwa. Chciał to powiedzieć, miał to i temu podobne zdania na krańcu języka, ale miał ciągle w pamięci jej bunt. Nie chciał przesadzić. Już wystarczy, że ewidentnie sobie nagrabił.

- Nie mógłbym nie sprawdzić, jak się czujesz. - Wydawało mu się to całkowicie naturalne, w końcu Olivia nie była mu obojętna, jak mógłby po tej wspólnej "przygodzie" nie zainteresować się bezpośrednio tym, co się jej stało? Mógłby. Bo, jak sama powiedziała, miał ręce pełne roboty. A jedna czas rozdysponował, żeby się u niej pojawić. Wyciągnął do niej torbę, w której miała zapakowane jedzenie z czarem, który podtrzymywał jego świeżość i ciepło. Rzecz jasna ze sztućcami. Burczenie w brzuchu było bardzo wymowne, ale zdziwiło go, że chciała od razu się dobrać do tych dobroci. Sam czułby się bardzo skrępowany, gdyby ktoś miał po prostu patrzeć, jak je. Ale skoro jej to nie przeszkadzało to kim był, żeby jej odmawiać? - Przepraszam cię, Olivio. - Zdecydowanie za często przepraszał w swoim życiu, zdawał sobie z tego sprawę, ale nie potrafił inaczej. Nie potrafił nie czuć się winnym, odpowiedzialnym za ludzi wokół i nie nosić na ramionach brzemienia wyników podejmowanych decyzji. - Nie powinienem był cię wysyłać z Abbym, skoro podejrzewałem, że ktoś z pracowników mógł być odpowiedzialny za atak. Nie sądziłem, że to może być akurat Abby, że to eliksir... - Bardzo mu to ciążyło. Mogło się stać coś o wiele gorszego, mogło... Olivia mogła stracić życie. Mogła naprawdę umrzeć. Odetchnął. Mleko nie zostało rozlane, ale to powinna być nauczka, żeby lepiej podejmować decyzje, które skutkowały na zdrowiu towarzyszy.

- Wszystko dobrze. Przetransportowaliśmy młode, zająłem się nimi. Samica potrzebuje czasu na uzdrowienie. Wygląda na to, że Abby zadarł ze Śmierciożercami. Zwolennicy Lorda Voldemorta chcieli dać Abbyemu nauczkę i rozkraść jego majątek. - Nie to, żeby brygadziści i aurorzy byli bardzo skłonna do zdradzania swoich tajemnic, ale parę słów mogli powiedzieć. Być może fakt posiadania rodziny wśród aurorów co nieco ułatwiał. Być może. - Najważniejsze, że Abbyemu nic nie jest. - W całej tej tragedii. Bo Laurent miał już mroczne wizje, że znajdą go martwego.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (3544), Olivia Quirke (3483)




Wiadomości w tym wątku
[31.05.1971] Wyjdź z mojej głowy | Olivia, Laurent - przez Olivia Quirke - 08.11.2023, 21:11
RE: [31.05.1971] Wyjdź z mojej głowy | Olivia, Laurent - przez Laurent Prewett - 11.11.2023, 14:22
RE: [31.05.1971] Wyjdź z mojej głowy | Olivia, Laurent - przez Olivia Quirke - 11.11.2023, 17:38
RE: [31.05.1971] Wyjdź z mojej głowy | Olivia, Laurent - przez Laurent Prewett - 12.11.2023, 13:43
RE: [31.05.1971] Wyjdź z mojej głowy | Olivia, Laurent - przez Olivia Quirke - 12.11.2023, 14:42
RE: [31.05.1971] Wyjdź z mojej głowy | Olivia, Laurent - przez Laurent Prewett - 13.11.2023, 16:38
RE: [31.05.1971] Wyjdź z mojej głowy | Olivia, Laurent - przez Olivia Quirke - 13.11.2023, 17:07
RE: [31.05.1971] Wyjdź z mojej głowy | Olivia, Laurent - przez Laurent Prewett - 14.11.2023, 15:57
RE: [31.05.1971] Wyjdź z mojej głowy | Olivia, Laurent - przez Olivia Quirke - 14.11.2023, 16:21
RE: [31.05.1971] Wyjdź z mojej głowy | Olivia, Laurent - przez Laurent Prewett - 15.11.2023, 20:10
RE: [31.05.1971] Wyjdź z mojej głowy | Olivia, Laurent - przez Olivia Quirke - 15.11.2023, 21:08

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa