• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings

[1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings
Keeper of Secrets
I am not actually tired, but numb and heavy, and can't find the right words.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 182cm wzrostu Cain jest przeciętnej budowy osoby, która coś tam ćwiczy - nie chudy, nie wielce umięśniony. Ma ciemnobrązowe włosy i oczy barwy burzowych chmur, tak ciemne, że z daleka mogą wydawać się czarne. Jego zainteresowane otoczeniem spojrzenie podkreślone jest wiecznymi worami pod oczami.

Cain Bletchley
#21
12.11.2023, 15:24  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.11.2023, 15:26 przez Cain Bletchley.)  

Skupił swój wzrok na tym całkowicie niesubtelnym człowieku. Oh, ale jak na niego to było całkiem subtelne. Pozbawione wprost niekurtuazyjnych słów i żądań, utrzymane w tej jakże głupiej, ale pobudzającej grze. Wyciągającej z jego szorstkiego świata o tylko pozornie wygładzonych bokach z zewnątrz. Piętno pragnienia zaciśnięcia rąk na ramionach Edga było właśnie odciskane na jego mózgu. Kurwa, mógłby go doprowadzić do tego, że ten mózg uległby całkowitemu wygładzeniu w jednej potrzebie - wypełnienia fantazji, którą był karmiony coraz bardziej i bardziej. Zamiana w narkomana, który chciał dostać swój kęs obiecanego narkotyku - mógłby. Ale to nie byłoby w jego stylu. Kim by był, gdyby się całkowicie poddał emocji tu i teraz? Podnieceniu, które wciskało się gwoździem w jego mózg i chciało pobudzić ciało, by stało się niespokojne. To Edge wciskał ten gwóźdź. Całkiem bezboleśnie, bo przecież nie robił niczego, żeby się temu oprzeć. Nawet zanim jeszcze Flynn przemówił, to ten sugestywny ruch już sprawił, że teraz to palce Caina zacisnęły się na moment bardziej na jego skórze, jakby swoim wyobrażeniem już wplatał je we wronie pióra, żeby ściągnąć tą wronę do siebie i skraść jej kilka cennych lotek w samolubnym (wcale nie...) akcie.

- Kurwa, Flynn... - Sam teraz uniósł się na tej trawie, bo ten zastrzyk energii do jego żył wcale nie sprzyjał takiemu leniwemu wylegiwaniu się, jakie czuł jeszcze przed chwilą. Kolejne rzeczy, które mógłby chować po kątach, po kieszeniach, w sekretach zakamarków swojego mieszkania i całego tego spierdolenia - że taki poprawny obywatel może mieć całkowicie niepoprawne potrzeby seksualne, które nie będą się ograniczały do wspólnego głaskania po policzkach. - Mógłbyś dokończyć tę konwersację między moimi nogami. - Tak, to tyle jeśli chodzi o jakąkolwiek subtelność... Tak. Ale oto są tu i teraz, gdzie taki akt nie miał prawa bytu. A nawet gdyby byli gdzieś indziej to... to... chciałbym powiedzieć, że niczego by to nie zmieniło - i tak bym go nie tknął. Ale to była nieprawda. Gdyby byli gdziekolwiek indziej to chyba by sobie darował dialogi w tym punkcie. Niech aniołowie biadolą, niech Niebo drze się w posadach. Świętości i tak upadały, tutaj brat zabijał brata, a kult świętych zamieniano na kult człowieka. Idoli, którzy swoim zachowaniem kurew przyciągali całe tłumy. Cain już i tak był grzesznikiem. Mógłby zaprosić tego anioła do trójkąta, bo chyba znał się na rzeczy - z nim chyba nie byłoby takim strasznym podzielić się czarnowłosym na spółkę? Brunet nie był wcale zadowolony do końca z obrotu tego spotkania, tej konwersacji, z własnej słabości tak skoncentrowanej na Fleamoncie i na tym, jak ciągle na niego reagował. Jak miałaby ta Wroga nie odbierać sprzecznych sygnałów, skoro Cain z jednej strony chciał, z drugiej strony co rusz samego siebie upominał przed niebezpieczeństwem, starał zebrać zabawki rozrzucone wokół i wycofać tam, gdzie było bezpieczniej. A potem padały kolejne emocje z drugiej strony i słowa, on zapominał, że miał uciekać. Upuszczał zabawki znów, roznosił je wiatr i takim sposobem leżeli tutaj ze splecionymi dłońmi. Takim sposobem dochodziło się do pieprzenia świętości. Dla niektórych uświęcone mogło być to ciało schowane w skórzanych spodniach i dopasowanej koszulce.

- W zasadzie nie pracuję. - Bo w końcu "policją" byli brygadziści... Wiedział jednak, skąd ten zawrót głowy, chwilowe zawieszenie Flynna. Że też to akurat z tych wszystkich rzeczy, znaków, sygnałów akurat wyłapał ten kolejny sekrecik do kolekcji. Ze wszystkich sygnałów, w których Cain sprawnie i gładko poruszał się po Nokturnie, jakby był między swoimi. A nie gliną. - Jestem aurorem. - I pracował jako auror już wtedy, kiedy się poznali, chociaż tym też niekoniecznie się chwalił. Dla Caina nie było bieli i czerni. Była szarość. - To dobrze, że nie stawiasz od razu czegoś w zakład, bo jeszcze straciłbyś rękę czy głowę. - Zażartował. Jak to lubili rzucać czarodzieje: głowę dam za to, że nie podołasz! I co potem? Wychodziło na to, że gdyby być upierdliwie słownym - poleciałby czyjś łeb. Nie wiedział, jak dokładnie wyglądała przeszłość Flynna, ale ciężko było go zaszokować - widział naprawdę sporo syfu. Za dużo. Wystarczająco wiele, żeby w swoim własnym mniemaniu stać się niemal autystyczny w kontaktach z ludźmi.

Nigdy nie znalazł odpowiedzi na pytanie, czy lepiej już być porzuconym i nie mieć rodziców wcale, czy mieć taką rodzinę jak na przykład jego własna. Albo i nawet gorszą - bo o wiele gorsze bywały. Gdzie rodzice sprzedawali do burdeli własne dzieci, a każde pieniądze przepalali w papierochach i przeznaczali na alkohol. Nie miał tej odpowiedzi też teraz, kiedy Crow wypowiedział się o swojej matce i o tym, że mogła tego imienia nie nadawać, no bo co one zmieniało? Jak go określało? Było pieczątką potwierdzającą to, że imię mu nadała - a potem zniknęła. Zostawiła go - niech zdycha. Więc... co było gorsze? Czy tutaj w ogóle był jakikolwiek wybór? Dziecko bez rodziców uznałoby, że każdy rodzic lepszy niż ich brak. Tak, bo "inni mają gorzej" łatwo przylepiało się do takich przemyśleń i przebarwiały wszystko, co przychodziło do głowy. Teraz to było jasne - to, dlaczego Fleamont był taki przerażony wizją porzucenia i jednocześnie dlaczego było mu tak łatwo porzucać unikając konfrontacji. Miał wspaniały - i jedyny - przykład od swojej rodzicielki. Problem możesz zostawić - i o nim zapomnieć. Otworzył usta, żeby machinalnie podać definicję onomastyki Flynnowi, ale się zatrzymał na momencik. Zdał sobie sprawę, że pewnie jak powie czystą definicję to biedak dostanie jakiegoś wylewu.

- Onomastyka zajmuje się badaniem nazw własnych. Imion między innymi. - Uprościł, ale myślami krążył wokół rodzicielki mężczyzny.

Usiadł zaraz za nim, żeby przyciągnąć do siebie talerzyk i zająć się kawałkiem ciasta przeznaczonym dla niego. Chociaż teraz to chyba sam by zapalił. Nie odpowiedział na pytanie - i dobrze, bo okazało się to być w zasadzie pytaniem, na które Edge odpowiedział sam. Czyli tak - potwierdził coś, co i tak podejrzewał. Czy pewność tutaj cokolwiek zmieniała? Polepszała? Pogarszała? Nie szukał kontaktu wzorkowego z czarnowłosym, więc kiedy te oczy barwy angielskich dębów biegały po okolicy, on spoglądał na talerzyk i myślał, że to ciasto jest naprawdę dobre. Naprawdę dobre. W żartach swojego mózgu nawet mógłby powiedzieć, że to smak, który zapamięta na całe życie. Heh. Pewnie wypadałoby coś powiedzieć, ale nie miał na to żadnych słów. Żadnego "aha", "spoko", "no okej". No bo w zasadzie co miał powiedzieć? Jakąś wielką mądrość? Albo coś prostszego, przyziemnego? Niepewność go nie zabijała. Nie doświadczał jej. Obrócił głowę w jego stronę, w końcu przypatrując się kolorom wokół niego. Zabiłbym ją. Jeśli trzeba by było... ale to nie było to, czego chciał ten człowiek.

- Czyli po prostu wybrałeś. - Pragnienie ochrony? Prawda jak zawsze była bardziej pełna goryczy. - To co tam obecnie porabiasz? - Zmienił temat jakby nigdy nic, jakby nie było się tutaj nad czym rozwodzić. A było? Mogli dalej o tym rozmawiać. I co? Zrobiłoby się komuś lepiej? Nie. Życie rucha wszystkich, ale najbardziej wyruchają cię ludzie, którzy są najbliżej. Ale już Flynnowi wybaczył. Nic się nie zmieniło. Odłożył talerzyk i otrzepał dłonie z pudru. - Pyszne. Podziękuj siostrze. Najlepsze, jakie jadłem. - Kto jak kto, ale Cain miał akurat bardzo solidne punkty odniesienia w pamięci.



• • •
Sarkazm (rzeczownik) - środek przeciw idiotom. Dostępny bez recepty.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cain Bletchley (19365), The Edge (14638)




Wiadomości w tym wątku
[1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez Cain Bletchley - 18.10.2023, 20:25
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez The Edge - 20.10.2023, 00:10
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez Cain Bletchley - 20.10.2023, 09:57
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez The Edge - 22.10.2023, 03:06
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez Cain Bletchley - 22.10.2023, 10:11
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez The Edge - 23.10.2023, 12:35
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez Cain Bletchley - 23.10.2023, 13:51
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez The Edge - 26.10.2023, 01:08
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez Cain Bletchley - 26.10.2023, 10:40
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez The Edge - 30.10.2023, 11:35
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez Cain Bletchley - 30.10.2023, 17:27
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez The Edge - 03.11.2023, 01:38
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez Cain Bletchley - 03.11.2023, 16:51
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez The Edge - 03.11.2023, 18:53
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez Cain Bletchley - 03.11.2023, 21:04
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez The Edge - 04.11.2023, 02:45
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez Cain Bletchley - 04.11.2023, 13:49
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez The Edge - 09.11.2023, 14:28
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez Cain Bletchley - 10.11.2023, 22:48
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez The Edge - 12.11.2023, 02:26
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez Cain Bletchley - 12.11.2023, 15:24
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez The Edge - 12.11.2023, 21:07
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez Cain Bletchley - 12.11.2023, 22:10
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez The Edge - 14.11.2023, 23:16
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez Cain Bletchley - 15.11.2023, 00:32
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez The Edge - 16.11.2023, 00:45
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez Cain Bletchley - 16.11.2023, 11:58
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez The Edge - 16.11.2023, 22:23
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez Cain Bletchley - 16.11.2023, 23:25
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez The Edge - 17.11.2023, 01:38
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez Cain Bletchley - 17.11.2023, 14:52
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez The Edge - 19.11.2023, 14:55
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez Cain Bletchley - 19.11.2023, 21:34
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez The Edge - 22.11.2023, 18:09
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez Cain Bletchley - 25.11.2023, 11:05
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez The Edge - 26.11.2023, 21:52
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez Cain Bletchley - 28.11.2023, 23:34
RE: [1.06.1972] Cain & The Edge | Engravings - przez The Edge - 30.11.2023, 00:02

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa