19.11.2023, 03:48 ✶
Rano Szwecja, po południu Francja. Szkoda tylko, że to drugie nieszczególnie chciało panny ugościć ładną pogodą, sądząc po chmurach, odległym pomruku rozlegającym się gdzieś z góry no i, oczywiście, przede wszystkim kroplach deszczu.
Nic to, panny wszak z cukru nie były, nie roztopią się od odrobiny wody, prawda? Trochę gorzej, jeśli się jednak porządnie rozpada, ale może – może! - jednak przejdzie bokiem. W najgorszym razie skołuje się jakiś eliksir pieprzowy i będzie… Choć tak po prawdzie – lato, ciepło, może po prostu wystarczy po „prysznicu” wziąć w hotelu gorącą kąpiel i się porządnie wygrzać.
Bo przecież, nie po to się wyrwały i korzystając z okazji fundowały jeszcze krótki urlop na złapanie oddechu, żeby się pochorować, prawda?
- Tego to się nawet nie da porównać – uznała po chwili namysłu. Sama również skusiła się na bajgla – no bo jak to, być we Francji i nie spróbować tutejszych specjałów? To samo zresztą tyczyło się Szwecji. A nuż coś podpatrzy i potem zamknie się w kuchni, żeby odtworzyć te smaki…? - Chociaż zdecydowanie wieża będzie bezpieczniejszym wyborem – zgodziła się, nie próbując nawet kryć rozbawienia. Skinęła zaraz głową, zgadzając się z planem. Tak, koniecznie hotel, choćby po to, żeby zostawić rzeczy – sama również nie miała ich wiele, ale też: po co taszczyć wszystko ze sobą dosłownie w każde miejsce, w które postanowią pójść?
- Hmmmm, a na mapie nie masz napisane? – zadumała się nad pytaniem. Geografię Brytanii musiała znać, a dokładniej: w szczególności Londynu i Doliny Godryka, z uwagi na pracę oraz miejsce zamieszkania. To, co znajdowało się tak daleko… noooo… - Ale chyba masz rację, że Sekwana? – spytała bardziej niż stwierdziła, nie będąc do końca pewną, czy faktycznie dobrze kojarzy… - Makaroniki. Croissanty. Ser – odparła praktycznie bez wahania – Możemy ewentualnie się przejść i sprawdzić, czy nie wpadnie nam jakaś sukienka w oko, ale… trochę szkoda, żeby wisiała w szafie – dodała z pewną zadumą w głosie.
Bo Bones przecież nie była sukienkowa, a na balu charytatywnym pojawiła się w kiecce tylko dlatego, że Brenna praktycznie ją zmusiła….
- Możemy jeszcze rozejrzeć się za kawą, ewentualnie perfumami? Zwłaszcza że jesteśmy praktycznie w stolicy perfum. A berety, jeśli już, to raczej w nich ciebie niż siebie – oświadczyła z pewnością w głosie – I teraz chyba skręcamy tam? – ruchem głowy wskazała, jakie „tam” miała na myśli, w kwestii dotarcia do hotelu.