Ty nie miałaś miejsca na jakiekolwiek okazywanie emocji. Byłaś Persephoną, a emocje były zarezerwowane dla osób, które miały jakiekolwiek znacznie w tym domu – ty się nie liczyłaś. Musiała uważać na każdy krok, każdy dzień był kolejnym ruchem na szachownicy, a grałaś o własne życie i własny komfort. Zniszczyłaś tym swoje życie, ale czy było warto poddawać się swojej rodzinie? Nigdy nie byłaś typem wojownika, zawsze stałaś na uboczu i pozwalałaś na kierowanie sobą w duchu marząc o tym, aby ktokolwiek ciebie zauważył, liczyłaś na to, że jeśli wykażesz się odpowiednią ilością posłuszeństwa zostaniesz nagrodzona. Nigdy się to nie stało, a teraz musiałaś jeszcze rozmawiać z konsekwencjami czynów twojego brata, który może wiedział o tym, że Hades się tu pojawi, ale nie raczył cię o tym powiadomić? Nie, to nie mogła być prawda. Otto nie pozwoliłby ci na ugoszczenie McKinnona. Miałaś się od niego trzymać z daleka. Miałaś nie zbliżać się do innych podstępnych i bardziej inteligentnych czarodziei.
Oczy twoje śledziły każdy jego nerwowy ruch. Był przeciwieństwem ciebie. On ciągle się ruszał, podrygiwał, chodził wręcz całym sobą, a ty siedziałaś jak posąg, trzymając dłonie złożone na swoich udach, plecy wyprostowane, usta ściągnięte, a oczy twardo utkwione w jego postaci. Spięłaś się, gdy tylko się podniósł, ale jak ściągnął kurtkę i usiadł z powrotem na nowo rozluźniłaś spięte ramiona. Serce twoje waliło jak młot, ta sytuacja nie była dla ciebie komfortowa, ale nie mogłaś nic zrobić. Nie mogłaś go wyprosić, bo Otto by ci zrobił krzywdę jeśli dowiedziałby się, że wyprosiłaś jego przyjaciela. Zrobi też ci krzywdę, gdy zobaczy, że go wpuściłaś. Żadna sytuacja nie miała tutaj dobrego zakończenia, więc wpatrywałaś się w niego zagadkowo, z delikatną złością, że psuł twój spokój, dzień bez Otto. Miałaś teraz spędzić ten czas na odpoczywaniu od brata, miałaś być rozluźniona, stracić na kilka chwil czujność, aby dać sobie odpocząć, może sięgnąć po opium, które skrywałaś w szufladach swojej szafki nocnej. Zamiast tego siedziałaś tutaj i patrzyłaś na niego.
– Hades był bogiem zmarłych i ciemności, więc nie wiem czy powinnam być zadowolona twojej wizyty – odparowałaś szybko, głosem ostrym niczym żyletka świeżo naostrzona, która poderżnęła by mu gardło bez najmniejszego zawahania się. Ty za to byłaś opiekunką dusz zmarłych, więc powinniście się dobrze dogadywać, a jednak napięcie zamiast się rozluźniać malało, a ty nie czułaś się w jego towarzystwie bardziej komfortowo, wręcz miałaś wrażenie, że nie przyszedł tu w dobrych celach. Drgnęłaś jedynie na jego drugie pytanie, ale mu nie odpowiedziałaś, bo nie mieliście tu wizyt. Nikt ciebie nie odwiedzał. Czasami ktoś przychodził do Otto, ale nie mogłaś wtedy opuszczać swojego pokoju, miałaś tam tkwić i czekać, aż pan ci pozwoli wyjść. Odwróciłaś w końcu od niego wzrok i spojrzałaś w okno, za którym nadal padał deszcz.
– Nie, jak się już zjawiłeś to możesz zostać – wróciłaś do niego znowu swoim spojrzeniem. Milczałaś dłuższą chwilę wpatrując się w niego uważnie, memlałaś słowa w swoich ustach, chciałaś w końcu coś powiedzieć, ale wyglądałaś ewidentnie jakbyś ze sobą walczyła. Nie było tu jednak Otto, nie zostaniesz zbesztana. Możesz z nim w końcu porozmawiać. – Jak jest tam, za wielką wodą? – zapytałaś w końcu czując jak w sercu powstaje ci ucisk. Byłaś tak bardzo ciekawa tego, co działo się w Magicznym Londynie, że nie byłaś w stanie się powstrzymać przed zadaniem pytania, które jawnie ukazywało twoje pragnienia, prawda? Wstydziłaś się tej słabości, tej chęci poznawania świata.