13.11.2023, 09:42 ✶
Olivia uniosła brwi. Co za bezczelny cham. Ale z drugiej strony nie mogła mu się dziwić - właśnie odkrył, że go śledziła. I, prawdę mówiąc, to ona zaczęła tę pyskówkę. Jednak odniosła wrażenie, że jest cholernie zadufany w sobie. Autograf, psychofani... Może i miał powody, by brać ją za jakąś wariatkę, która za zdjęcie z nim dałaby sobie rękę uciąć, ale zdenerwowało ją to. Bo ona nie szalała za quidittchem jakoś specjalnie, a nikt jej nie wierzył. Znała zasady, grała w niego, ale wiedziała że to nie dla niej. Mimo że całkiem nieźle radziła sobie na miotle. I może właśnie dlatego poczuła ukłucie gniewu, które odbiło się na jej twarzy, gdy znowu wspomniał o autografie. Już miała na końcu języka "prędzej dam sobie kubeł śmieci na głowę włożyć", gdy poczuła... coś.
Nagle poczuła, że nie może się ruszyć. Chciała się odwrócić i odejść, ale nogi i ręce miała jakby z kamienia. Jej błędnik zwariował, zupełnie jak podczas podróżowania kominkami. Gdy zakręciło jej się w głowie, wszystko ruszyło. Zamachała rękami, ale nie zdążyła złapać równowagi - podobnie jak psy Philipa wylądowała na ziemi, zupełnie jakby ktoś związał jej nogi popchnął od boku. W ostatniej chwili Olivia zdołała wyciągnąć przed siebie ręce, by chociaż częściowo zamortyzować upadek. Rąbnęła o ziemię, lecz przynajmniej bez dodatkowych wrażeń dźwiękowych, jak psy Notta.
Miała wrażenie, że gdy upadała to jej ręka musnęła powietrze przed... czymś. Czymś niewypowiedzianym, jakby materiałem, cieniutką zasłoną z dymu. Widziała ją dokładnie, była obok Philipa jeszcze sekundę temu. A więc miała rację i Nott był zamieszany w to, co się działo w Dolinie? Wrażenie zniknęło tak szybko, jak się pojawiło - mężczyzna wyglądał na tak samo zdezorientowanego, jak ona. Z tą różnicą, że on stał, a ona leżała na ziemi, więc to chyba ona przegrała to starcie.
- Nie ruszaj się - powiedziała, dostrzegając falowanie powietrza tuż koło jego ucha. Nagle poczuła strach. Co tu się działo? Przyszła bo miała nadzieję na znalezienie odpowiedzi, a zamiast tego odkryła jeszcze więcej pytań. Ostrożnie wstała i sięgnęła z lewej strony głowy Notta. Jej ręka przeszła przez powietrze, zwykłe i normalne. Olivia zmarszczyła brwi, gdy kątem oka wyłapała kolejny ruch, z drugiej strony, za jego plecami. Ale gdy próbowała zogniskować na tym czymś wzrok - umykało jej. - Jakby powietrze nagle zgęstniało?
Spojrzała na swoją rękę. Miała wrażenie, że gdyby jeszcze chwilę poszukała, dałaby radę to pochwycić. Ale nie widziała już tego zjawiska. Jakby dwa światy próbowały się przeniknąć, ale na tyle niestabilnie, że nie dało się zaingerować w to zjawisko.
Oczy Olivii spoczęły najpierw na twarzy Philipa, a potem na jego psach. Kucnęła przy nich, ale nie wyciągała ręki. Nie głaskała obcych psów bez pytania o to właścicieli. Poza tym ich nie znała, mogły ją ugryźć.
- Zwierzęta widzą więcej, niż nam się wydaje - powiedziała, przyglądając się reakcji psidwaków. To, że były świadkiem tego samego, to było oczywiste. Ale może widziały lub czuły więcej, niż Olivia i Philip?
Nagle poczuła, że nie może się ruszyć. Chciała się odwrócić i odejść, ale nogi i ręce miała jakby z kamienia. Jej błędnik zwariował, zupełnie jak podczas podróżowania kominkami. Gdy zakręciło jej się w głowie, wszystko ruszyło. Zamachała rękami, ale nie zdążyła złapać równowagi - podobnie jak psy Philipa wylądowała na ziemi, zupełnie jakby ktoś związał jej nogi popchnął od boku. W ostatniej chwili Olivia zdołała wyciągnąć przed siebie ręce, by chociaż częściowo zamortyzować upadek. Rąbnęła o ziemię, lecz przynajmniej bez dodatkowych wrażeń dźwiękowych, jak psy Notta.
Miała wrażenie, że gdy upadała to jej ręka musnęła powietrze przed... czymś. Czymś niewypowiedzianym, jakby materiałem, cieniutką zasłoną z dymu. Widziała ją dokładnie, była obok Philipa jeszcze sekundę temu. A więc miała rację i Nott był zamieszany w to, co się działo w Dolinie? Wrażenie zniknęło tak szybko, jak się pojawiło - mężczyzna wyglądał na tak samo zdezorientowanego, jak ona. Z tą różnicą, że on stał, a ona leżała na ziemi, więc to chyba ona przegrała to starcie.
- Nie ruszaj się - powiedziała, dostrzegając falowanie powietrza tuż koło jego ucha. Nagle poczuła strach. Co tu się działo? Przyszła bo miała nadzieję na znalezienie odpowiedzi, a zamiast tego odkryła jeszcze więcej pytań. Ostrożnie wstała i sięgnęła z lewej strony głowy Notta. Jej ręka przeszła przez powietrze, zwykłe i normalne. Olivia zmarszczyła brwi, gdy kątem oka wyłapała kolejny ruch, z drugiej strony, za jego plecami. Ale gdy próbowała zogniskować na tym czymś wzrok - umykało jej. - Jakby powietrze nagle zgęstniało?
Spojrzała na swoją rękę. Miała wrażenie, że gdyby jeszcze chwilę poszukała, dałaby radę to pochwycić. Ale nie widziała już tego zjawiska. Jakby dwa światy próbowały się przeniknąć, ale na tyle niestabilnie, że nie dało się zaingerować w to zjawisko.
Oczy Olivii spoczęły najpierw na twarzy Philipa, a potem na jego psach. Kucnęła przy nich, ale nie wyciągała ręki. Nie głaskała obcych psów bez pytania o to właścicieli. Poza tym ich nie znała, mogły ją ugryźć.
- Zwierzęta widzą więcej, niż nam się wydaje - powiedziała, przyglądając się reakcji psidwaków. To, że były świadkiem tego samego, to było oczywiste. Ale może widziały lub czuły więcej, niż Olivia i Philip?