13.11.2023, 20:07 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.07.2025, 22:24 przez Lorraine Malfoy.)
Lorraine, jak na kogoś, kto zawsze szczycił się tym, że wie wszystko o wszystkich, kompletnie zapomniała o tym, że dzisiaj w Dziurawym Kotle ma miejsce jakieś widowisko randkowe. Czemu miałaby zresztą o tym pamiętać? Zdrowy rozsądek mówił jej, że żaden czarodziej na poziomie nie zniżyłby się do udziału w tej farsie. A dla Lorraine widowiskowe były co najwyżej kulciarskie seks orgie na Nokturnie, a nie jakieś śmieszne podchody na randkach w ciemno, tak swoją drogą...
Chociaż maski mają niezgorsze, oceniła, wpadając do wnętrza pubu z rozwianym włosem, rzadkim kwiatkiem doniczkowym pod pachą - i z równie rzadkim, szerokim uśmiechem na ustach. Bo i miała ku tej radości powód - wreszcie znalazła roślinkę, której Maeve nie miała w swojej kolekcji, specjalnie na prezent!! A zatrzymała się na kieliszek czegoś mocniejszego akurat w Dziurawym Kotle, bo dzisiejszego wieczoru nie obraziłaby się na niezobowiązujące towarzystwo. Czasami kręcił się tutaj chociażby sławetny Leo O'Dwyer - dyżurny medyk tałatajstwa z Nokturnu - który pewnie zemdlałby z wrażenia na miejscu, gdyby poprosiła go o jakiś fancy milkshake... Lorraine dostala też wcześniej sowę od Murtagha Macmillana, w której to informował ją, że dzisiaj idzie pić, więc o finansach pogadają jutro. Normalnie nakablowałaby do Sary, że jej brat chleje na umór, ale dzisiaj miał jakiś denny horoskop, więc mu darowała... A może akurat w Dziurawym Kotle miał topić smutki? Malfoy miała tylko szczerą nadzieję, że nie spotka gdzieś swojego pijanego ojczulka!!
Jako że wydarzenie już trwało, przemknęła się zwinnie między stolikami, starając się nie przeszkadzać innym widzom, i usiadła przy barze, skąd miała całkiem niezły widok na scenę. A było na co patrzeć!! Dziurawy Kocioł wyglądał jak tani burdel z tą wszechobecną czerwienią i płatkami róż, a grająca w tle muzyka przywodziła na myśl zdezelowany buduar. Lorraine czuła się więc jak w domu hehe. Postawiła doniczkę z kwiatkiem na ladzie obok, i szeptem poprosiła barmana o drinka.
Potrzebowała procentów, bo kiedy usłyszała, że uczestnicy widowiska randkowego będą poddani działaniu eliksiru prawdy, zaparło jej dech w piersiach!! To tak można?? Gdyby Lorraine wiedziała, że mężczyźni dla miłości(?) tak ochoczo są skłonni zażyć podobną substancję, podawałaby to swoim ofiarom na złotej tacy, a nie wlewała im ukradkiem do wina... Zaczęła uważnie słuchać, co się dzieje na scenie.
Chociaż maski mają niezgorsze, oceniła, wpadając do wnętrza pubu z rozwianym włosem, rzadkim kwiatkiem doniczkowym pod pachą - i z równie rzadkim, szerokim uśmiechem na ustach. Bo i miała ku tej radości powód - wreszcie znalazła roślinkę, której Maeve nie miała w swojej kolekcji, specjalnie na prezent!! A zatrzymała się na kieliszek czegoś mocniejszego akurat w Dziurawym Kotle, bo dzisiejszego wieczoru nie obraziłaby się na niezobowiązujące towarzystwo. Czasami kręcił się tutaj chociażby sławetny Leo O'Dwyer - dyżurny medyk tałatajstwa z Nokturnu - który pewnie zemdlałby z wrażenia na miejscu, gdyby poprosiła go o jakiś fancy milkshake... Lorraine dostala też wcześniej sowę od Murtagha Macmillana, w której to informował ją, że dzisiaj idzie pić, więc o finansach pogadają jutro. Normalnie nakablowałaby do Sary, że jej brat chleje na umór, ale dzisiaj miał jakiś denny horoskop, więc mu darowała... A może akurat w Dziurawym Kotle miał topić smutki? Malfoy miała tylko szczerą nadzieję, że nie spotka gdzieś swojego pijanego ojczulka!!
Jako że wydarzenie już trwało, przemknęła się zwinnie między stolikami, starając się nie przeszkadzać innym widzom, i usiadła przy barze, skąd miała całkiem niezły widok na scenę. A było na co patrzeć!! Dziurawy Kocioł wyglądał jak tani burdel z tą wszechobecną czerwienią i płatkami róż, a grająca w tle muzyka przywodziła na myśl zdezelowany buduar. Lorraine czuła się więc jak w domu hehe. Postawiła doniczkę z kwiatkiem na ladzie obok, i szeptem poprosiła barmana o drinka.
Potrzebowała procentów, bo kiedy usłyszała, że uczestnicy widowiska randkowego będą poddani działaniu eliksiru prawdy, zaparło jej dech w piersiach!! To tak można?? Gdyby Lorraine wiedziała, że mężczyźni dla miłości(?) tak ochoczo są skłonni zażyć podobną substancję, podawałaby to swoim ofiarom na złotej tacy, a nie wlewała im ukradkiem do wina... Zaczęła uważnie słuchać, co się dzieje na scenie.