Tristan pracował w księgarni od samego rana do południa. Później szedł na przerwę obiadową i prosto do drugiej pracy. Przynajmniej jakoś miał zapełniony dzień, nie zadręczając się w czterech ścianach swojego mieszkania. O ile nie musiał pracować przy kasie i kontaktować się z klientami, było dobrze. Skupiał na spisywaniu braku tytułów, które trzeba było zamówić. Układał nowe egzemplarze dostarczone do księgarni i eksponował towary. Przemieszczał się często między regałami. Ze względu na niemoc mówienia, najczęściej wykonywał polecenia słuchając się. W wątpliwych sytuacjach, pytał w postaci pisanej w notesie.
Zdarzyły się przypadki, gdzie klienci mający problem ze znalezieniem konkretnego tytułu, przedziału czy autora, pytali go jako jednego z tutejszych pracowników. Tak było i w tym przypadku. Niespodziewanie podszedł do niego jakiś młody chłopak, pytając o pomoc nie z odnalezieniem konkretnego tytułu czy autora, lub przedziału gatunku. On poprosił o polecenie czegoś do przeczytania. Triistan westchnął cicho, odłożył trzymane egzemplarze na stos innych, które układał, wyjął z tylnej kieszeni swoich spodni notes z długopisem i zapisał w nim pytanie: „Jaki gatunek by Pana interesował?”. Po zapisaniu, odwrócił notes i pokazał jego treść klientowi, w formie zapytania . Być może mylnie będzie stwierdzone, że zapisuje tytuł i autora. Tutaj Tristan musiał w taki sposób posiłkować się możliwością komunikacji z drugą osobą. Podejrzewając, że ten czarodziej mógłby nie umieć i nie rozumieć języka migowego.