Niepokój wkradł się w twoje serce, gdy na niego patrzyłaś, paraliżował cię bardziej niż jak pojawiał się przy tobie Otto. Zacisnęłaś jedną dłoń na pościeli jakbyś chciała sprawdzić, że wszystko jest prawdziwe. Było, aż za bardzo. Jego oczy wyglądały na obłąkane, ale nie mogłaś oderwać od nich swojego spojrzenia, wpatrywałaś się w nie z wymalowanym strachem. Takiego strachu nigdy nie czułaś. Nie wiedziałaś gdzie jesteś i co się dzieje. Dlaczego cię porwał i co chciał ci zrobić. Jego uśmiech sprawiał, że na karku pojawiała się gęsia skórka, która wręcz bolała, a ty nie mogłaś się ruszyć, choć bardzo chciałaś uciec. Nie wiedziałaś, gdzie jest twoja różdżka, więc nie miałaś nawet jak się bronić. Porwałem cię odbiło ci się w głowie jak grzmot na bezchmurny niebie i wiedziałaś, że zapamiętasz te słowa na zawsze. Twoje marzenie z dzieciństwa spełniło się – zostałaś uwolniona, ale dlaczego nie było ulgi? Dlaczego był strach, paraliż i niepokój, który ruszył twoje serce do szybszego bicia jakbyś miała zaraz dostać zawału? Nieznacznie się od niego odsunęłaś, udało ci się ruszyć sparaliżowane mięśnie do współpracy. Nie chciałaś być blisko niego, chciałaś uciec jeśli miałby cię zaatakować, ale czy miałaś z nim szanse? Pamiętałaś każdy mięsień jego ciała, gdy pojawił się na progu twojego domu.
– D... dlaczego? – wyszeptałaś ochrypłym głosem nie rozumiejąc jego pobudek. Jaki miał w tym cel? Czego od ciebie chciał? Wepchnęłaś mu w dłonie na powrót manierkę i czekałaś, aż sam się z niej napije, potem odebrałaś ją znowu i czekałaś, czy coś mu się stanie. Nic się nie stało, więc przyłożyłaś usta do gwintu i łapczywie wypiłaś zawartość manierki. Tak bardzo chciało ci się pić, a jego słowa dolatywały do twoich uszu z opóźnieniem. Twój umysł nadal walczył i chciał iść spać. To co ci podał było okropnie silne i nie chciało jeszcze puścić twojego ciała. Czułaś jak dłonie i nogi są odrętwiałe, a umysł otumaniony. Nie potrafiłaś wziąć go na serio, aparycja wskazywała, że był niebezpieczny, słowa, że był chory psychicznie, ale jego statyczność nie była gwałtowna. Usypiała twoją czujność, a umysł pragnął uciec. Wybiec stąd i schować się, albo wrócić do domu. – Czego ode mnie chcesz? – zapytałaś, gdy odsunęłaś manierkę od ust. Kilka kropel spłynęło ci po brodzie na szyję, ale nie przejęłaś się tym. Znowu nieznacznie się odsunęłaś, nie byłaś związana, miałaś swobodę ruchu. Drzwi były po twojej prawej, a on po lewej. Nim cię złapie zdążysz chyba dobiec do nich i uciec, więc wystarczyło tylko zsunąć się z łoża i uciec, prawda?
Jakiej współpracy oczekiwał? Czułaś, że Otto nie będzie zadowolony z jego listu, więc chciałaś do niego wrócić i mu wyjaśnić, że nie chciałaś uciekać, że to Hades cię porwał, nie miałaś na to wpływu. Oddałaś mu manierkę, a gdy ją zabrał przeturlałaś się po łożu i pobiegłaś do drzwi chcąc je otworzyć i zwiać. Nie wiedziałaś dokąd, ale po prostu to był dziwny instynkt. Na pewno byli tu ludzie, którzy ci pomogą wrócić do Szwecji, prawda? Jeśli udało ci się otworzyć drzwi wybiegłaś na korytarz.