Kamień spadł jej z serca. Bała się, że jednak nie da rady, że to wyzwanie, jakie postawiono nagle przed nią tu i teraz to będzie po prostu za dużo. Nie było. Sama przysunęła się do Aveliny, żeby ją przytulić do siebie z wielką ulgą. Dopiero teraz czuła wyraźnie, jak mocno uderzało jej serce w klatce piersiowej i jak napięcie opuszczało jej ciało wraz z powietrzem, które uleciało z jej płuc. Zupełnie jakby nie oddychała przez cały ten czas. Nie powinna wątpić w swoje umiejętności... nie. Gdyby wątpiła to by się nie podjęła tego wyzwania. Niestety w tym świecie nic nie było zero jedynkowe. Nawet jeśli jesteś dobry w tym, co robisz, to zawsze pojawią się nowe wyzwania na twojej drodze, które zweryfikują na nowo to, co naprawdę potrafisz z tym, czego jeszcze się musisz nauczyć. Życie było ciągłą progresją. I przede wszystkim, w dzisiejszych czasach, walką o to, żeby być w tym progresowaniu o krok dalej od wroga. Wroga,
o którym wciąż wiedzieli za mało. A być może jeden z nich był zbyt blisko samej Aveliny.
- Jak się cieszę... - Powiedziała na wydechu, widząc i słysząc, że z kobietą było już lepiej. O wiele lepiej. Cofnęła ramiona z jej pleców, żeby się jej przyjrzeć i samej spojrzeć krótko na Augustusa. Ale tylko przelotnie. Podniosła się i otrzepała spodnie, chowając różdżkę. Nie będzie już potrzebna - miała taką nadzieję. Chociaż odruch przy tym... yygh! Denerwującym czarodzieju było trzymanie różdżki dalej, tak w razie czego. Umówmy się jednak, że rzeczywiście mieli tutaj wspólny cel i grali do jednej bramki. Nawet Augustus zatroszczył się o te cholerne świeczki, będąc najwyraźniej bardziej doinformowany niż ona. - Może porozmawiamy? - To było pytanie, ale w zasadzie również zaproszenie, zachęta, żeby spędzić ten czas sam na sam, jak kobieta z kobietą. Przyjaciółka z przyjaciółką. Mogły nawet uciec do niej, żeby nie tkwić tutaj...
Pożegnania z Augustusem były dość krótkie, niemalże jakby jego rola zakończyła się wraz z tym rytuałem. Ale to przecież nie była prawda. Z Aveliną miało go jeszcze bardzo wiele łączyć - i równie wiele dzielić. One jednak miały sobie trochę jeszcze do opowiedzenia. Ten wieczór miał minąć o wiele lepiej niż niektóre z przyszłych, jakie miały jeszcze przed sobą.