Dlaczego ogórki? To akurat było bardzo dobre pytanie i dowód na to, że Sauriel miał słuch wybiórczy - słyszał tylko to co chciał i przeważnie tylko to kiedy ktoś go zapraszał na rudą. Przypadek tragiczny Rookwood powinien wiedzieć dlaczego - w końcu zrobić mu niemal referat w kwietniu odnośnie sytuacji na rynku tego przepięknego warzywa... A po drugie Borginowi już brakowało po prostu sił do wszelkiej maści innych roślin. To była ostatnia jego próba na jakiekolwiek postępy w kwestii wiedzy przyrodniczej i jak widać - zadziałało. Jego własny geniusz go przerastał. Zaczął się aż zastanawiać co by było gdyby zawsze dawał z siebie te 30%.
Stanley uśmiechnął się na słowa Atreusa. Trudno by było się nie zgodzić, że ciągle toczyli jakieś wojenki czy małe pojedynki - przeważnie słowno-docinkowe ale jednak. Miło było chociaż na jeden dzień zawiesić broń i skupić się na rzeczach ważnych czy ważniejszych. Najważniejsze, że w końcu do tego dorośli... prawda?
Gdyby ktoś się go zapytał czy przewidują jakiś solowy turniej w wycinaniu ogórkowych konstrukcji to spojrzałby się na taką osobę z politowaniem. No bo co niby? Teraz mieli we trójkę stanąć i niczym jury w jakimś Mam Talent wpatrywać się w talent Sauriela, który byłby wyprzedzony smutną historyjką o tym jak go stary oddał wampirowi czy coś w ten deseń? Później mieli zacząć płakać, wyjąć złoty przycisk i przepuścić go, aż do finału? Cóż... trochę tak, ponieważ właśnie tak stali i się przyglądali - zwłaszcza, że szła tutaj pewnego rodzaju lawina zachęty do spoglądania - Patrze, patrze - zapewnił Bulstrode'a, który zachęcił go do patrzenia zaraz po tym jak sam został zachęcony do patrzenia przez Rookwooda. Trochę skomplikowane to już się wszystko zaczęło robić ale było ciekawe. Kurwa, krzesełko nie dowierzał temu co widzi własnym oczom, a kiedy Atreus zaserwował mu kolejnego ogóraska, a w kilka chwil później dołączył do nich ślimak to Stanley prawie zamarł. Z wrażenia i podziwu.
Kilka chwil zajęło mu zrozumienie pochwały Victorii. Mimowolnie spojrzał w kierunku swojej talii, przyglądając się jej przez kilka dobrych sekund - Dzięki wielkie - odparł z entuzjazmem w głosie ale ten zaraz zamarł, tak jak umarł zapał Borgina do dalszej pracy. Znalazł się drugi Pan Maruda, który musiał wszystko zepsuć - Ohohho, nic dziwnego, że wciąż siedzisz w BUMie... Ty byś po tych wszystkich latach chociaż śpiewkę zmienił, a nie się powtarzasz. Jeszcze trochę, a pomyślę, że się zaciąłeś albo z wprawy wyszedłeś - odparł, dzieląc koper i chrzan pomiędzy słoiki. Czosnku nie musiał wszak zajął się tym jego serdeczny przyjaciel - Gdybym złamał nogę to też byś pewnie powiedział, że to przez nią nadal siedzę w BUMie, co? - zapytał go całkiem poważnie, nakładając kopru i chrzanu do słoików. Robił to trochę na oko, chociaż kusiło go załatwienie jakieś wagi aby wszystko było idealnie wymierzone - Tyle będzie ok? - dopytał szefowej tego zgromadzenia, podpierając się pod boki. Z tego całego wysiłku to aż się napił łyczka ze swojej szklanki, ponieważ się należało za wysiłek.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972