15.11.2022, 12:45 ✶
Florence prawdopodobnie przejęłaby się gestem Heather, gdyby była jakieś dziesięć lat młodsza. Odpuściła głównie dlatego, że Atreus faktycznie zapomniał dać sygnał, by licytować dalej, a ona pomyślała, że może chodziło o to, co słyszała od jednej ze znajomych - że na licytację przekazano także jeszcze jedną suknię.
Tak naprawdę Heather nie była świadoma, że to nie jej powinna pokazywać takie gestem... a nawet Flo nie przeczuwała, jak bardzo młodszy brat właśnie wściekł się o to, co uznał za porażkę i jak szybko zacznie planować zemstę. Zauważyła za to, że Cameron przyszedł na bal, chociaż na poniedziałek miał wykuć kilka nowych formuł... Hm, chyba trzeba będzie zrobić mu drobny teścik. Praktyczny i teoretyczny.
- Och, a więc to ty byłaś tym małym złodziejem? - spytała Alice zamiast reagować na Heather, z rozbawieniem wypisanym na twarzy. - Uwierzysz, że matka miała pretensje, że was nie upilnowałam? Trochę się pokłóciłyśmy. Chyba nie mogła zrozumieć, że nie mogłam jednocześnie wyciągać dzieciaka z boksu i strzec tortu.
Cóż, jej matka pochodziła z rodu Prewettów, nie zawsze była najbardziej odpowiedzialnym rodzicem. Szybko też chyba przywykła, że może zostawiać braci pod opieką Florence, która od nieustannej obserwacji ich przyszłości dostawała regularnie koszmarnej migreny. A skoro braci, to dlaczego nie całą, małą hałastrę na przyjęciu...
- To nie dla mnie. Jestem pewna, że nie będzie mi do twarzy w piórach... A ta wydaje mi się bardziej pasować do pani, która ma ją nosić - stwierdziła, kiedy kolejna suknia pojawiła się na scenie. Uniosła rękę, sygnalizując, że daje cenę wywoławczą. Jeżeli Atreus się nie zgodzi na tę podmianę, trudno, sama da ją kuzynce, najwyżej potem przez tydzień nie będzie robić zakupów do domu, aż któryś z braci odkryje, że kuchnia świeci pustkami i wyłoży pieniądze. - Hm... okazało się, że dwóch klątw nie powinno się mieszać. W ich efekcie dostała pacjenta porośniętego wypustkami. Nie dało się tego po prostu rozproszyć, musiałam każdą osobno usuwać przy pomocy transmutacji, a potem jeszcze stosować eliksiry - odparła po chwili namysłu, co do tego, czy faktycznie coś takiego się przydarzyło.
Gdy zerkała na kuzynkę, dostrzegła też Astorię - uniosła rękę, tym razem nie w licytacji, a machając znajomej twarzy, jeśli ta chciała do nich podejść.
Tak naprawdę Heather nie była świadoma, że to nie jej powinna pokazywać takie gestem... a nawet Flo nie przeczuwała, jak bardzo młodszy brat właśnie wściekł się o to, co uznał za porażkę i jak szybko zacznie planować zemstę. Zauważyła za to, że Cameron przyszedł na bal, chociaż na poniedziałek miał wykuć kilka nowych formuł... Hm, chyba trzeba będzie zrobić mu drobny teścik. Praktyczny i teoretyczny.
- Och, a więc to ty byłaś tym małym złodziejem? - spytała Alice zamiast reagować na Heather, z rozbawieniem wypisanym na twarzy. - Uwierzysz, że matka miała pretensje, że was nie upilnowałam? Trochę się pokłóciłyśmy. Chyba nie mogła zrozumieć, że nie mogłam jednocześnie wyciągać dzieciaka z boksu i strzec tortu.
Cóż, jej matka pochodziła z rodu Prewettów, nie zawsze była najbardziej odpowiedzialnym rodzicem. Szybko też chyba przywykła, że może zostawiać braci pod opieką Florence, która od nieustannej obserwacji ich przyszłości dostawała regularnie koszmarnej migreny. A skoro braci, to dlaczego nie całą, małą hałastrę na przyjęciu...
- To nie dla mnie. Jestem pewna, że nie będzie mi do twarzy w piórach... A ta wydaje mi się bardziej pasować do pani, która ma ją nosić - stwierdziła, kiedy kolejna suknia pojawiła się na scenie. Uniosła rękę, sygnalizując, że daje cenę wywoławczą. Jeżeli Atreus się nie zgodzi na tę podmianę, trudno, sama da ją kuzynce, najwyżej potem przez tydzień nie będzie robić zakupów do domu, aż któryś z braci odkryje, że kuchnia świeci pustkami i wyłoży pieniądze. - Hm... okazało się, że dwóch klątw nie powinno się mieszać. W ich efekcie dostała pacjenta porośniętego wypustkami. Nie dało się tego po prostu rozproszyć, musiałam każdą osobno usuwać przy pomocy transmutacji, a potem jeszcze stosować eliksiry - odparła po chwili namysłu, co do tego, czy faktycznie coś takiego się przydarzyło.
Gdy zerkała na kuzynkę, dostrzegła też Astorię - uniosła rękę, tym razem nie w licytacji, a machając znajomej twarzy, jeśli ta chciała do nich podejść.