- Tylko kobieta nie pęka jak ta pierdolona stal - wyrzucił z siebie gniew, wsłuchując się w słowa ojca - Kilka uderzeń i by przecież było gotowe no... - dodał, biorąc łyk zimnego piwa. Dagur znał swojego syna jak mało kto - wiedział, że taki argument do niego przemówi. Prawdę mówiąc to zimne piwo działało na wściekłego kowala jak woda z rozgrzanym metalem - hartowała duszę i ostrze - Wiem, wiem. Za bardzo mi po prostu zależy na tym aby to było dobrze wykonane. Nie może być żadnego partactwa - tylko prawdziwe fachostwo - wyjaśnił, odstawiając kufel na bok - Nigdy się nie poddam. Prędzej osiwieje kując ten miecz, niż się poddam i zrezygnuję. Nic z tych rzeczy. Nie, nie, nie... - tłumaczył się już chyba przed samym sobą, niż przed swoim Mistrzem - Nordgersimowie nie są zwykłą rodziną. Nasze nazwisko jest znane i szanowane na całej Islandii. Nie mogę zawieźć nikogo - naszych przodków ani Ciebie - dodał, trochę się motywując do dalszego działania. Hjalmar potrzebował porozmawiać chyba z samym sobą... tak po prostu.
Dorzucony węgiel zaraz zajął się ogniem, powodując że temperatura ponownie wzrosła i była wystarczająca. Zaraz złapał pewnie szczypce, którymi następnie pochwycił kawałek metalu i czym prędzej włożył go do środka aby się ogrzał. Skrzętnie pilnował czy cała procedura postępuje zgodnie z zasadami sztuki i kiedy tylko mógł zacząć kuć - zaczął to robić. Wewnątrz kuźni zaraz dało się usłyszeć odgłosy młota, który raz za razem uderzał w przyszłe ostrze. Im dłużej to robił, tym ten kawałek metalu coraz bardziej przypominał ostrze. Co jakiś czas oczywiście chłodził je w beczce z wodą - w końcu hartowanie też było bardzo ważnym elementem.
Kilkaset, a nawet kilka tysięcy uderzeń później należało sprawdzić czy to jest to czego potrzebował do szczęścia. Uderzył raz z lewej, raz z prawej i czym prędzej skierował rozgrzany do czerwoności metal w kierunku wody. Zawahał się przez kilka sekund, spoglądając na ojca jakby oczekiwał potwierdzenia czy zgody na dalszą pracę. Oczywiście było to raczej poglądowe, ponieważ i tak schłodził ostrze. Trzymał je tam przez dobrą minutę, aż w końcu je wyciągnął, chociaż bał się tego co zaraz ujrzy.
Dwa rzuty na sprawdzenie wykonania ostrza. Korzystam z rzemiosła.
Slaby sukces...
Akcja nieudana