15.11.2023, 22:28 ✶
Czekając w salonie, Nicholas rozejrzał się po pomieszczeniu, nauczony tego, aby nic nie dotykać. Pamiętał, że Robert nie lubił jak coś zmienia miejsce. Młody czarodziej mógłby stwierdzić, że ile razy tutaj przychodzi, nic się nie zmienia. Wciąż te same meble. Te same obrazy, wewnętrzna elewacja oraz przedmioty. W większości będące pamiątkami lub zdobyczami rodziny.
Zjawił się tutaj akurat po pracy, gdzie była godzina popołudniowa. Nie zostawał po godzinach. Nie dzisiaj. Nie zjawiałby się także bez konkretnego powodu. Również nie był z tych, co by owijali w bawełnę.
Pan Mulciber nie kazał na siebie czekać. Nicholas usłyszawszy swoje imię, skierował spojrzenie w jego kierunku.
Skinął głową, jako w geście nie tylko przywitania, ale i z okazaniem szacunku. Mimo iż Nicholas był od niego wyższy, to jednak ten drugi czarodziej, miał znacznie więcej wiedzy i doświadczenia. On go wielu rzeczy nauczył. Nawet, jeżeli miał zwracać się do niego po imieniu, nie przyzwyczaił się do tego jeszcze.
- Chętnie.
Po kolejnym dniu pracy w Ministerstwie, przyda mu się raz na jakiś czas mocny trunek. To też dobra okazja na spróbowanie nowego okazu, jaki posiadał w swoim zestawieniu alkoholowym gospodarz.
- Przychodzę z informacją, jaka mogłaby Pana zainteresować.
Rozpoczął rozmowę, od razu przechodząc do konkretów. Wzrok zimnego spojrzenia utrzymując na postaci gospodarza, który przygotowywał dla nich drinka. Nicholas tak już miał, że uchodził za poważnego i zimnego spojrzeniem czarodzieja.