• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 … 16 Dalej »
[Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora

[Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora
Ulfhednar
a wolf will never be a pet
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Hjalmar mierzy koło metra osiemdziesięciu ośmiu wzrostu i jest dobrze zbudowany dzięki ciężkiej harówce w kuźni. Przeważnie nosi swoje jasne włosy spięte w wikiński warkocz z wygolonymi lub krótko obciętymi bokami. Ma zadbany zarost w postaci wąsa i brody, chyba że akurat złapie go chęć na powrót do Islandzkich korzeni i pozwoli mu żyć własnym życiem. Jak na nordyckiego człowieka przystało - ma niebieskie oczy. Mówi w sposób spokojny i powolny z północnym akcentem - jego głos jest dosyć donośny. Na pierwszy rzut oka wydaje się być przyjemnym rozmówcą, który nie wykazuje agresywnych zachowań chociaż jego aparycja może niektórych pomylić.

Hjalmar Nordgersim
#15
15.11.2023, 22:40  ✶  

Słysząc odpowiedź Pandory chciał jej zapytać jedną rzecz - "skąd wiesz?". No bo skąd akurat mogła wiedzieć co mu siedzi w głowie. Czy potrafiła czytać w myślach? Raczej nie, chociaż może? - Umm... No ta-a-ak... Ale kto Ci to powiedział? - zapytał zaraz po tym jak puściło mu swoje oczko, które było również starym trickiem jak uciszanie palcem - Nie no. Czuję się dobrze... Taki no... Niewinny komplement, powiedzmy... - starał się wyjaśnić dlaczego na to wpadł, zupełnie jakby zrobił coś złego. Jakby komplementowanie drugiej osoby - tym bardziej najlepszej dziewczyny na świecie - było czymś złym.

Czerwony kwiaty nie kontrastowały z jasnym wazonem, a rozkwaszoną twarzą odważnego mężczyzny, który zaryzykował własnym zdrowiem dokonując tego aktu. Hjalmar obiecał sobie, że go odnajdzie i powie co sądzi o takim zachowaniu - lub co najmniej spróbuje to zrobić, chociaż szansa na to była raczej minimalna. Jedyny bilecik jaki mógł zaoferować tamtemu adoratorowi to bilet do wyjazdu z okolicy Pandory.

- Twoja strata - przyznał całkowicie poważnie. Mięso było przepyszne i pozwalało utrzymać wystarczająco duże chęci do życia dzięki spożywaniu jego. Nordgersim nie był niestety tak ugodowy i tolerancyjny w kwestii nie krytykowania wegetarian, wegan i wszystkich innych niejedzących mięsa - zwłaszcza jeżeli rozchodziło się o innych facetów. Wszak facet jak dąb, zjeść dobrze musi aby mieć wystarczająco dużo siły do działania i ciężkiej pracy - nawet jeżeli zwiększało to szansa na jakąś poważną chorobę w przyszłości - No mi się nigdzie nie śpieszy dzisiaj przecież - odparł zgodnie z prawdą. W zasadzie to nigdy mu się jakoś specjalnie nie śpieszyło. W końcu pracował w rodzinnym warsztacie, który miał kroków od domu. Te wszystkie nadprogramowe warzywa najchętniej by odrzucił na bok ale bał się, że zostanie przez Prewettównę przymuszony do ich zjedzenia, niczym niesforny dzieciak - w końcu takim przy niej był momentami - Niech będzie. Co złego to nie ja - przytaknął na jej zgodę. Z oficjalnym pozwoleniem mógł paradować bez większego problemu, pozwalając tym samym aby i jego rzemykowy przyjaciel poobserwował trochę świata, pomimo jego braku chęci na współpracę z Islandczykiem.

Nie musisz mi nic pokazywać. Nie chce tego widzieć bo mnie coś trafi... Starał się za wszelką cenę przekazać ten komunikat do jej myśli, jednak wszystko spełzło na niczym. Powąchanie tego kwiatka było mu potrzebne dokładnie tak samo jak jakiś guz - czyli wcale. Nie mógłby się ot tak po prostu patrzeć - Pandora mogła sobie tego nie życzyć, nie wypadało czy kilkanaście innych wymówek, który pewnie byłby w stanie przytoczyć w razie potrzeby. Kwestia kostiumów kąpielowych to było co innego ale ich też unikał jak ognia - tak jak wizyt na plaży.

Nie planowała ale to zrobiła, a Hjalmar nie miał innej możliwości żeby ją złapać. Prawdę mówiąc złapałby Prewettównę nawet jakby nie chciał tego zrobić - działał instynktownie. Może była to kwestia wychowywania z trójką młodszych sióstr, które należało pilnować na każdym kroku, a może ten typ już tak miał. W tym momencie to nie było aż tak ważne jak pewny chwyt i zapewnienie, że nic jej nie będzie. Była dorosła i mogła robić co tylko chciała - skoro według niej bieganie po mieszkaniu było "odpowiedzialne" tak też musiało być, a na pewno kiedy był ktoś kto był w stanie uratować "w razie w". Czy w mieszkaniu było rzeczywiście tak zimno, że policzki zrobiły jej się różowe, a wręcz lekko czerwone? Czy może chodziło o coś zupełnie innego? I zapewne gdyby nie ten przeklęty palec to mógłby się zapytać, a tak nie pozostało mu nic innego jak siedzieć cicho.

Czy miał przez nią pecha? Raczej nie. W końcu to ona się potknęła, a nie on. Może w taki razie przynosił on więcej szczęścia, niż Pandora pecha, dzięki czemu miał okazję ją uratować? Być może. Ale to wiedział chyba tylko sam Merlin i nikt więcej. Im dłużej ją znał, im więcej z nią spędzał czasu tym coraz rzadziej chciał ją utopić albo zrzucić z klifu, co było bardzo dużym awansem w ich zawiłej relacji.

Tykającą bomba w postaci Hjalmara musiała w końcu wybuchnąć i pech chciał, że to akurat Turczynka musiała wysłuchać litani gniewu i zdenerwowania. Uderzenie pięścią w parapet było silne i przepełnione bólem, co pozwalało mu na rozładowanie negatywnej energii. Zawsze lepiej było uderzyć coś martwego, niż innego człowieka - teraz mógł tak mówić bo w końcu do tego dorósł. Świecącym jednorożcem? Jestem czymś gorszym... Obwiniał się w myślach, starając się dojść do siebie. Czuł wyrzut sumienia, że wypowiedział to w tak agresywny sposób. Mógł do tego podejść na spokojnie, wyjaśnić pokolei ale nie, po co? Lepiej było pozwolić aby to emocje przejęły górę, a potem się za to winić - dokładnie tak jak to uwielbiał robić. Mądry Niedźwiedź po fakcie.

Uścisk, którym go obdarzyła niemal sprawił, że rzeczywiście dokonał żywotu, ponieważ podskoczył w małych strachu. Chcesz mnie wykończyć... Po za tym zaskoczeniem był całkiem przyjemny i miał w sobie coś takiego, co pozwalało się uspokoić - Zmienia... - rzucił pod nosem, nie do końca chcąc aby to usłyszała ale z drugiej strony nie powiedział tego jakoś bardzo cicho, więc miała szansę aby to do niej dotarło. Uniósł kącik ust kiedy złapała go za policzki. W innym momencie za pewne by się zdenerwował, a teraz poczuł ulgę, że nie został odepchnięty? Odrzucony? Że po prostu była - nadal - Bo jestem inny. Ludzie nie lubią innych... - przyznał z lekkim wzruszeniem ramion - No bo ludzie... Boją się takich jak ja i zrywają kontakt. Znikają bez słowa. Udają, że nie znają... - dodał, wypuszczając ciężko powietrze z ust. Pokiwał głową na zrozumienie, pozwalając sobie na krótki moment przymknięcia oczu aby upewnić się, że nie jest to cholerny koszmar, a prawdziwa sytuacja. Hjalmar wolał być świadomy, że miał już to za sobą. Że Pandora wiedziała o wszystkim. Że to nic nie zmieniło mimo strachu, który go wyniszczał.

Pozwolił się pociągnąć, nie stawiając żadnego oporu mimo, że byłby w stanie się zaprzeć i ją powstrzymać. Przy swoich gabarytach było to jak ta bułka z masłem na którą nałożyła jajecznicy - niedorzeczne, a jednak. Zignorował jej słowa o jakichś kolcach... No bo jakie kolce? Zastanawiał się nad tym dopóki nie zaatakowała go z partyzanta, pozbawiając jakichś PRAWDZIWYCH kolców - Arrrghghghh... - wydał z siebie pomruk, wręcz ryk niezadowolenia na zaistniałą sytuację. Moment przemycia rany sprawił, że ten syknął z bólu. Niby taki duży, a wrażliwy jak pudelek co by nie mówić - Idzie się przyzwyczaić - przyznał wpatrując się w filiżankę z czarną kawą - Skoro i tak już wiesz, że jestem tym... I jeszcze nie uciekłaś... To nic mi chyba nie stoi na przeszkodzie aby powiedzieć coś więcej... - wziął głęboki oddech, ponieważ był to dla niego bardzo ciężki temat - Wszystko wydarzyło się jeszcze w Durmstrangu. Pewnej nocy, Ivar wpadł na pomysł aby zabrać Njalę na randkę pod gołym niebem aby mogli obserwować pełnię. Od początku wydawało to mi się średnim pomysłem, zwłaszcza, że nawet nasz profesor wspominał aby nie opuszczać budynku szkoły w tym czasie... Ale wracając do głównej historii. Ruszyłem za nimi - nie mogłem pozwolić aby któremuś z nich stała się krzywda. Zwłaszcza kiedy znany się od małego dziecka... - westchnął z lekkim uśmiechem na ustach - Wszystko szło dobrze do czasu kiedy dało się usłyszeć nawoływania wilka, który moment później wypadł z lasu i chciał się rzucić na Njalę. Ivarowi udało się go odepchnąć raz ale sama wiesz jak wygląda... No nie jest najpotężniejszej postury, więc każda kolejna próba obrony Rudej mogłaby się zakończyć źle. Wyskoczyłem z tych krzaków, uderzając go kamieniem i wrzeszcząc aby skupić na sobie jego uwagę. Doszło do naszego starcia z którego za dużo nie pamiętam. Trochę przepychanki, może jakieś próby boksowania się z nim... - pociągnął łyk kawy - Obudziłem się następnego poranka w szkolnym szpitalu i nie wiedziałem co się w sumie stało. Dopiero później mi opowiedzieli, że tamten mnie ugryzł i chwilę później uciekł, a Ivar z Njala zabrali mnie do skrzydła szpitalnego... Ot jak to się zaczęło. Od tamtej pory podchodziłem do wszystkiego z pewną dozą nieufności - tylko tej dwójce mogłem zaufać - skwitował. I tak też w sumie było. Do tej pory tylko te małżeństwo mógł uznać za swoich przyjaciół w pełni tego znaczenia. Oni znali go od podszewki, a on ich - tym bardziej, że dzielili wspólny sekret i walkę o życie.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hjalmar Nordgersim (12395), Pandora Prewett (18051)




Wiadomości w tym wątku
[Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 10.08.2023, 21:21
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 13.08.2023, 00:17
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 15.08.2023, 20:12
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 15.08.2023, 20:57
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 16.08.2023, 19:15
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 16.08.2023, 19:46
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 18.08.2023, 13:32
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 19.08.2023, 22:42
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 02.09.2023, 23:26
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 03.09.2023, 00:20
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 12.09.2023, 22:55
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 08.10.2023, 21:26
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 26.10.2023, 22:23
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 30.10.2023, 00:21
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 15.11.2023, 22:40
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 21.11.2023, 00:02
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 03.12.2023, 22:34
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 08.01.2024, 01:12
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 14.01.2024, 22:23
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 22.01.2024, 22:14
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 04.02.2024, 22:50
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 12.02.2024, 21:22
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 12.02.2024, 22:18
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 26.02.2024, 19:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa