W gruncie rzeczy Erikowi wcale nie chodziło o to, aby zrobić z młodej Wood żywą tarczę. Bądź co bądź, z ich grupki, to właśnie on powinien rzucać się w objęcia niebezpieczeństwa. Brenna zapewne nie wybaczyłaby mu, gdyby wrócił do domu bez jej ukochanej kuzynki i partnerki, a poza tym... Nora nie miałaby na co narzekać podczas kolejnego spotkania. Uśmiechnął się krzywo, skupiając się jednak na odpowiednim rzuceniu zaklęcia.
Czuł, jak wstęga magicznej energii przemieszcza się wzdłuż rączki aż do czubka różdżki, aby na koniec zderzyć się z furtką. Po okolicy nie rozniósł się jednak żaden podmuch wiatru, a wejście na posesję nie zaskrzypiało, wzywając właściciela. Nic nie stanęło także w płomieniach, a Longbottoma nie odrzuciło w tył. Wszystkie te znaki na niebie i ziemi sugerowały więc, że czar faktycznie się udał. Tylko, czy aby na pewno?
— Jeśli kręciłaby się tu dłuższy czas, to i tak ciężko by było określić, który ślad zostawiła, przychodząc tu, a który wychodząc...? — Zerknął pytająco na kuzynkę. Chociaż dzielili poniekąd zwierzęcą naturę, jednak Erik nie mógł zbyt wiele powiedzieć na temat tego, jak to było tropić jako wilkołak. Większość pełni spędzał w końcu w zamknięciu, a tam mógł co najwyżej potropić siostrę za drzwiami. — Punkt dla panny Wood.
Zapach dymu faktycznie mógł przywodzić na myśl czarną magię. Osobiście wątpił, aby Mavelle była w stanie go pomylić z dymem papierosowym, po tylu latach służby w Brygadzie Uderzeniowej. Podstawa zapaszku mogła być ta sama, jednak woń czarnoksięstwa mogła wybijać się ponad inne, czyż nie? Martwiło go jednak to, że nie sposób było ocenić, co mówiła im ta informacja. Czy przewinęło się przez te okolice aż tylu Śmierciożerców, że zostawili po sobie takie piętno? A może było ich tylko kilku, ale bardzo złych? Lub po prostu rzucili tutaj kilka potężnych klątw?
— Dobra, otwieram to. Oby to zaklęcie zadziałało. Cain, czy jesteś goto...
Zanim zdążył dokończyć, panna Wood przeskoczyła przez płot i znalazła się na trawniku. Erik wstrzymał oddech, oczekując na reakcje ze strony otoczenie. Może to był ten moment, gdy wszystko stanie w ogniu? O ile nic takiego się nie stało, postanowił pchnąć furtkę i dołączyć do Rudej po drugiej stronie.