• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
[24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent

[24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#3
16.11.2023, 16:35  ✶  

Te wrota do jaskini przerażającego potwora (inaczej zwanego lekarzem) otworzyły się po krótkiej chwili. Młody Prewett, bękart, który powinien być dziedzicem rodu (ale stołek przypadał jego starszej siostrze) w swojej niemądrej mądrości nie poświęcał zastanowienia temu, kogo zobaczy po drugiej stronie. Zastanawiał się nad tym, jak to wszystko będzie wyglądać, że chciał uciec i się tutaj nie pojawiać, że zżerał go stres i strach, a jednocześnie było mu to wszystko już [bardzo] jedno. I ten niemądry mężczyzna właśnie otworzył szeroko oczy, kiedy źrenice pomniejszyły się - dwie czarne, malutkie wysepki pośród jasnych, lazurowych fal zaklętych w jego tęczówkach. Perseus Black. To nie tak, że to imię i nazwisko nie było znajome - było, dlatego zdecydował się napisać właśnie do niego. Dopiero teraz, kiedy ten jadeit odpowiedział na spotkanie morskich toni oczu selkie pojawiło się zrozumienie tego, do kogo tak naprawdę napisał.

- O kur... - Wysunęło się z jego warg mimowolnie i aż zakrył te wargi dłońmi czując, jak samorealizacja tego, co prawie mu się wymsknęło od razu rośnie rumieńcami na jego chudej twarzy. Nie bladej, nie. W przeciwieństwie do Perseusa słońce kochało dotykać jego skórę, a choć przez karnację niekoniecznie łapało się jej mocno, to szczególnie latem pozostawiało na niej swój znak - oznakę tego, że spędzał pod złocistymi promieniami naprawdę dużo czasu. O kurwa. Widok Perseusa tam, przy ogniskach, na tej polanie pośród mugolaków stanął przed nim jak żywy. Tego smutnego, samotnego człowieka, który był całkowicie samotny mimo tego, jak wiele osób było wokół. To łaknienie do słońca, albo lgnięcie do księżyca - czy gdyby Perseus mógł to dotknąłby któreś z nich, gdyby miał sposobność..? Przekonałby się, czy zarówno Luna jak i Sol były tak samo samotne, jak on, a to krótkie ich spotkanie na niebie istniało tylko po to, żeby potem mogły odczuwać smutek rozstania. - ...czę... - Zakończył bardzo koślawo. Kiedy tak w szoku otwierał szeroko powieki jego oczy były naprawdę wielkie. Chwila trwała, ale jak to chwila - nie była liczona nawet w minutach. To były sekundy. Monsieur - słowo klucz, które przywiodło słodkie, paryskie dni i gorące noce, wybrzeża marsylii i pola lawendy kołysane na wietrze. Te piękne, francuskie słowa, które go bawiły i przynosiły to, co teraz wiedział, że było ledwo złudzeniem szczęścia. Zupełnie jak to słońce i księżyc - zakochaj się po to, żeby poznać jak gorzko smakuje pustka.

Śmierć.? Tak, to jakoś samo przychodziło na myśl, kiedy patrzyło się na tego człowieka. Shikigami - dajcie mu karego rumaka i nie będzie nawet potrzebował kosy. Podawałby dłoń w zapraszający sposób, żeby wsiąść z nim i odnaleźć spokój po drugiej stronie świata. Anioł - pomyślał jednak Laurent. Z tym uśmiechem, który odbił się zielonym blaskiem czarnych oczu. Albo to tylko gra świateł w tym pięknym, letnim poranku?

- Przepraszam najmocniej, ja... - Prawie się zająknął jak przy ojcu. - ...byłem rozkojarzony. - To akurat była czysta prawda. Najlepszym dowodem była jego bezmyślność (na pewno? a może podświadome zwycięstwo?) tego, do kogo napisał i kto mu się objawił. Niektórzy działali na blondyna w bardzo prosty prosty sposób zmiękczający kolana. O tych czarnych oczach i czarnych włosach mógłby romantyzować, ale niekoniecznie wyboiste drogi podbijały marzycielstwo w górę. Wyciągnął dłoń - dotyk Laurenta wręcz przeciwnie, był niemal kobiecy. Delikatny i łagodny. - Naprawdę..? - Zapytał trochę niepewnie i aż znowu zerknął na zegarek. Przyszedł za wcześnie? Za późno? Czy właśnie w sam raz? - Niektórzy odmierzają czas w galeonach, a przecież pański czas jest cenny. - Jakby na to nie patrzeć przyszedł do niego jako do lekarza i za jego czas przyjdzie mu zapłacić. Ludzie naprawdę się spóźniali? Ach, Laurent mógłby jak smok wylegiwać się na galeonach. Mógłby przybierać się w samo złoto i wyginać w nim z uwielbieniem, ukazując bladą, nieskazitelną skórę. Cóż... przynajmniej kiedyś była nieskazitelna. Teraz znaczyło ją kilka blizn.

Wkroczył do wnętrza, nie rozglądając się w zbyt nachalny sposób - bo nie wypadało. Ale nie musiał zapuszczać żurawia wszem i wobec, żeby kolorystyka i dobór mebli stanowił oczywisty wniosek - to było zupełne przeciwieństwo jego jasnego domu. Gabinet, do którego został wprowadzony prezentował się (dla niego samego) już o wiele bardziej, no właśnie, dobre słowo - przytulnie. Jego wzrok nie został przyciągnięty w pierwszym momencie na dyplomy czy odznaczenia, nie na książki - ale właśnie na rośliny.

- Lubi pan kwiaty..? - Zapytał od razu. - Czy chodzi o kojący wpływ zieleni na pacjentów? - Bo roślinność, zieleń, uspakajała. Przynajmniej tak uważał ze swoich obserwacji ludzkich zachowań sam Laurent. Przesunął wzrokiem przez książki, czytając pobieżnie ich tytuły, chociaż podejrzewał, jakie będą - psychologia? - i potem na obraz. Teraz badał otoczenie. Ale chociaż robił to automatycznie wyciągając informacje o człowieku, z którym się spotkał to dotarło do niego, że to przecież był gabinet lekarza. Nie miał być w jego stylu - miał tutaj każdym elementem zapewniać osobę tu będącą, że może się czuć bezpiecznie, pewnie i... o zgrozo, Laurent się przez to napiął. - Chętnie. - Chociaż było to tylko grzecznościowe i ratunkowe wyjście dla zajęcia swoich dłoni, bo blondyn czuł, że będzie mu to potrzebne. Usiadł i spojrzał na tego Czarnego Anioła i, oh... aż serce go zakuło. W swoim odruchu chciał wstać, pomóc mu, w swoim uderzeniu empatii poczuł uścisk serca i żal, niesprawiedliwość... I absolutny wstyd za samego siebie, że przecież nic mu nie było - może czasami miał problemy z oddychaniem i słabe zdrowie, ale nie dotknęła go żadna tragedia, która uszkodziłaby trwale jego zdrowie. Jak ciężko się żyło musząc funkcjonować... tak? Jak wiele kłopotów to sprawiało i jak wiele nieprzyjemnych spojrzeń ściągało? Laurent usiadł głęboko w fotelu tworząc pozór - całkowity pozór. Założył nogę na nogę, wyglądał jakby wygodnie się rozsiadł, ale w gruncie rzeczy czuł wszystko poza komfortem, kiedy zmuszał swoje mięśnie do wpółpracy i otwarcia. - Przepraszam, jeśli mogę zapytać... - To było w zasadzie całkowicie nieodpowiednie, ale w końcu miewał ten brzydki zwyczaj, że nie wiedział, kiedy powinien jednak się zamknąć. - Wszystko u pana w porządku? Pamiętam nasze niebezpośrednie spotkanie na polanie ognisk i wydawał się pan bardzo... samotny. - Płakałeś. Ale tego nie powiedział. W jego głosie brzmiała troska, która nie była w żadnym razie udawana.

Bo to w końcu było normalne, że odwiedzając psychologa robisz wywiad, czy twój psycholog się dobrze czuje.


○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (11823), Perseus Black (10053)




Wiadomości w tym wątku
[24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 31.10.2023, 00:05
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 16.11.2023, 13:38
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 16.11.2023, 16:35
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 28.12.2023, 22:33
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 30.12.2023, 00:53
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 02.01.2024, 02:12
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 02.01.2024, 12:43
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 02.01.2024, 22:28
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 03.01.2024, 00:31
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 04.01.2024, 02:52
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 04.01.2024, 13:46
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 04.01.2024, 21:21
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 04.01.2024, 23:36
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 06.01.2024, 22:40
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 07.01.2024, 14:04
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 05.02.2024, 14:19
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 05.02.2024, 19:23
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 21.02.2024, 00:29
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 19.03.2024, 17:31
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 03.04.2024, 20:12
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 04.04.2024, 00:19
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 08.06.2024, 21:46
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 09.06.2024, 14:17
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 13.06.2024, 11:59

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa