16.11.2023, 22:02 ✶
Olivia roześmiała się głośno.
- Typowy ojciec. Najpierw nie chce psa, a potem on i pies po tygodniu śpią razem w łóżku - nie znała tego z autopsji, ale z tego co mówili jej znajomi dokładnie tak właśnie było. Olivia wcisnęła jeszcze Brennie psie podarunki, zanim ta poleciała po smycze, a potem grzecznie poczekała, łypiąc na psy z ciekawością. Bawiły się, patrzyły i stały gapiąc się na nią w odwecie. Quirke poczuła ukłucie zazdrości o to, jak dobrze byłoby mieć zwierzaka. Na psa nie było mowy, ale kot... Będzie musiała porozmawiać z Aveliną, bo może i przyjaciółka zmieniała się w kota, ale to przecież nie to samo, prawda?
Gdy Brenna podała jej smycz, Olivia wzięła ją w rękę i zmarszczyła brwi, patrząc jak kobieta rzuca zaklęcia.
- Wszystko dobrze? - zapytała, patrząc na różdżkę w ręku Brenny. Ona sama nie nawykła do takiej ostrożności, chociaż gdy wspomniała o lesie... Olivii po grzbiecie przeszedł dreszcz. - Gerry mówiła mi, co się stało w Kniei.
Powiedziała poważnie, wychodząc za Brenną w stronę wrzosowiska. Nadal czuła przeraźliwe zimno na myśl o tym, że mogłaby kiedyś tam zawędrować. Poza tym byli jeszcze mugole, którzy widzieli... rzeczy. Nie wpadła na to wcześniej, że to przecież w Dolinie Godryka. A przecież sama tego doświadczyła. Jej mózg z początku nie połączył faktów.
- Głupie pytanie, przecież musicie być ostrożni. Mam wrażenie, że teraz nigdzie nie jest bezpiecznie. Ciągle słyszę o całych rodzinach, które znikają. I być może po prostu uciekają, ale wiesz... Wierzę w przypadki ale nie tak dużo w tak krótkim czasie. To chyba średnio możliwe, prawda? - westchnęła, poprawiając dłoń na smyczy. Nie szarpała psa, pozwalała mu trzymać nos przy ziemi, jeśli potrzebował. Było w takim spacerze coś odprężającego.
- Typowy ojciec. Najpierw nie chce psa, a potem on i pies po tygodniu śpią razem w łóżku - nie znała tego z autopsji, ale z tego co mówili jej znajomi dokładnie tak właśnie było. Olivia wcisnęła jeszcze Brennie psie podarunki, zanim ta poleciała po smycze, a potem grzecznie poczekała, łypiąc na psy z ciekawością. Bawiły się, patrzyły i stały gapiąc się na nią w odwecie. Quirke poczuła ukłucie zazdrości o to, jak dobrze byłoby mieć zwierzaka. Na psa nie było mowy, ale kot... Będzie musiała porozmawiać z Aveliną, bo może i przyjaciółka zmieniała się w kota, ale to przecież nie to samo, prawda?
Gdy Brenna podała jej smycz, Olivia wzięła ją w rękę i zmarszczyła brwi, patrząc jak kobieta rzuca zaklęcia.
- Wszystko dobrze? - zapytała, patrząc na różdżkę w ręku Brenny. Ona sama nie nawykła do takiej ostrożności, chociaż gdy wspomniała o lesie... Olivii po grzbiecie przeszedł dreszcz. - Gerry mówiła mi, co się stało w Kniei.
Powiedziała poważnie, wychodząc za Brenną w stronę wrzosowiska. Nadal czuła przeraźliwe zimno na myśl o tym, że mogłaby kiedyś tam zawędrować. Poza tym byli jeszcze mugole, którzy widzieli... rzeczy. Nie wpadła na to wcześniej, że to przecież w Dolinie Godryka. A przecież sama tego doświadczyła. Jej mózg z początku nie połączył faktów.
- Głupie pytanie, przecież musicie być ostrożni. Mam wrażenie, że teraz nigdzie nie jest bezpiecznie. Ciągle słyszę o całych rodzinach, które znikają. I być może po prostu uciekają, ale wiesz... Wierzę w przypadki ale nie tak dużo w tak krótkim czasie. To chyba średnio możliwe, prawda? - westchnęła, poprawiając dłoń na smyczy. Nie szarpała psa, pozwalała mu trzymać nos przy ziemi, jeśli potrzebował. Było w takim spacerze coś odprężającego.