W oczach Norki to nie było jedynie szczęście. Erik reprezentował sobą wiele cech, które ludzie podziwiali. Nie znała drugiej takiej osoby, nie bez powodu to właśnie jego Brenna zawsze wystawiała na pierwszy ogień. Zapracował na to, doceniała to całym sercem, może trochę nawet zazdrościła mu tego, że potrafi się odnaleźć w każdej sytuacji i nigdy, ale to nigdy nie zdarzyło mu się sobie narobić wstydu. Nieco się zmieszała, gdy przyjaciel tupnął nogą. Naprawdę, będą kontynuować ten sposób rozmowy, tego to się po nim nie spodziewała. Oparła sobie ręce na biodrach i wpatrywała się w niego uważnie.
Męczyła ją już ta kłótnia. Może i potrafiła się szybko rozzłościć, powiedzieć zbyt wiele, ale ten stał zazwyczaj bardzo krótko. Miała zresztą wrażenie, że ta dyskusja wymyka się spod kontroli i jej i Erikowi. Nie chciała się z nim poróżnić. Za bardzo go sobie ceniła. Może i paplała głupoty, zaczepiała go specjalnie, jednak nie umiała sobie wyobrazić życia bez niego. Nie było na tym świecie osoby, która by ją tak dobrze znała i rozumiała, zdawała sobie z tego sprawę.
- Tak, rzeczywiście, przy tobie moja doskonałość jest niczym. - Wiedziała, że porównywanie siebie do kogokolwiek nie ma sensu, jednak postanowiła to zrobić. W przeciwieństwie do przyjaciela udało jej się tym razem nie podnieść głosu. Może coś do niej dotarło? Szkoda, że tak późno. - Ja jestem spokojna, niczym oaza, - Dodała jeszcze słysząc jego kolejne słowa. - Tylko trochę za bardzo chciałam cię przegadać. - Próbowała się usprawiedliwić. - Kto by pomyślał, że jesteś taki rozsądny, szkoda, że zabrałeś moją łopatkę, gdyby nie to, to nie byłoby tej całej kłótni. - Na jej twarzy pojawił się uśmiech, mógł zauważyć, że powoli przestawała się denerwować. Jeszcze chwilka, a wróci do swojej standardowej wersji bardzo miłego stworzenia, którą wszyscy znali.
Longbottom chyba specjalnie ją prowokował. Nachylił się tak, żeby mogła dosięgnąć do jego twarzy. Ciekawe, czy jakbym go teraz uderzyła, to poczułabym, że jest w niebezpieczeństwie. Nadal nie do końca wiedziała, jak działa ta więź, może warto było sprawdzić? Bardzo szybko odsunęła od siebie tę myśl, bo bała się, że znowu emocje przejmą władzę nad jej ciałem i wybuchnie.
Westchnęła głośno, kiedy znowu się odezwał. Erik był świetnym mówcom i zawsze wiedział, co powiedzieć. Przewróciła oczami, i co ona miała teraz z nim zrobić? - Masz rację. - Skrzywiła się, gdy wypowiedziała te słowa, bo nie znosiła przyznawać innym, że mieli słuszność, ale co mogła zrobić innego w tej chwili? - Nie masz większej fanki ode mnie, dlatego też się tak martwię o ciebie i o to, że mogłoby cię zabraknąć. - Była śmiertelnie poważna, przeniosła teraz wzrok na swoje buty, jakby były najciekawszym przedmiotem w tym pomieszczeniu, trochę jej było głupio, że to powiedziała na głos, ale chciała, żeby Longbottom wiedział, że naprawdę bardzo jej na nim zależy.