Nie zastanawiała się zbyt długo nad swoimi czynami, chociażby dlatego, że uważała je za jak najbardziej na miejscu. Możliwe, że to przez alkohol, miała takie postrzeganie świata. Odrobinę wstrząsnęło jej percepcją, aczkolwiek z każdą kolejną napływającą chwilą odczuwała spokój. Przybywał drobnymi falami, najpierw muskając dłonie, a następnie skroń i umysł Anne. Wciąż w myślach przeklinała swój pomysł wypicia przed śniadaniem odrobinki alkoholu, ale nie obwiniała siebie. Wino to kusiciel o pięknej, szkarłatnej barwie.
Cieszyła się w duchu, że Theon przejął pałeczkę à propos przedstawiania swoich własnych gości. Na każdym zatrzymywała kilkusekundowe spojrzenie, posyłała drobny uśmiech, a na koniec robiła niewielki ukłon. Ot pochylenie się w stronę magów, co by okazać im odpowiedni szacunek.
Błękitne ślepia utrzymywały jednak się przez znacznie dłuższą chwilę na kobiecie, której to wręczyła swoją marynarkę. Na jej odpowiedź pokręciła głową, chichocząc cicho. Dźwięk jej własnego imienia sprawił, iż jedynie posłała dziewczynie tajemniczy, zalotny uśmiech.
- O mnie się nie martw. Wielokrotnie bywałam na polowaniach i jestem przyzwyczajona do porannych, chłodnych powiewu wiatru - słowa spokojnie, ciche, ale ciepłe. Przeciwieństwo w porównaniu do tematu, który stał się częścią ich krótkiej rozmowy. Zrobienie odpowiedniego pierwszego wrażenia było kluczowe. Na przykład by dobrze zapamiętać imię osoby, którą później będzie się upominać o zwrot odzienia. Pewnie nie natarczywie, bo nie taki był tego cel, aczkolwiek... Zdecydowanie będzie chciała porozmawiać z nią na osobności. Coś wyjątkowo nie pozwalało jej o niej zapomnieć.
Błysk oka był ledwie dostrzegalny, choć tym, co udało się to dostrzec pewnie pomyśleli o tym samym co Leroux. Tutaj działy się ciekawe rzeczy. Wszyscy grali jakąś rolę, choć niektórym zdarzało się z niej niefortunnie wypaść. Nie była też mowa o całkowity zadowoleniu. Czyżby chodziło o tak wczesną godzinę przyjęcia? Ukradkiem spojrzała na Jennifer dziękując jej serdecznym uśmiechem za przedstawienie. Pan Leroux uniósł jedynie szklankę, w połowie pełną. Anne odliczała minuty, aż mężczyzna padnie trupem na kanapie. Jakoś nie widziała go w roli łowcy, a na polowanie nigdy nie szedł. Intrygujące jednak było to, że mężczyzna wiedział, iż jego córka sama brała w czymś takim udział. Chyba będzie musiała sobie porozmawiać o jej kontrolowaniu i szpiegowaniu.
Atmosfera robiła się coraz to bardziej patetyczna, toteż spojrzała na Theona, niby to niezwykle podniecona kierując do niego swą wypowiedź:
- Zakładam, że jeszcze mamy trochę czasu przed śniadaniem - obróciła się do gości unosząc lekko podbródek - Kuzynko, czy zechcesz ze mną chwilę pomówić? Jestem niezwykle ciekawa Twojego towarzysza - czy jest Cię godzien, czy to jakiś kolejny głupek, który przykleił się na zbity ryj do Ciebie. Odeszła więc od swojego narzeczonego, puściła mu oczko i biorąc Elainę pod rękę spojrzała na Atreusa.
- Skąd się znacie? - spytała zainteresowana, co jakiś czas umykając wzrokiem za Lorettą. Nie mogła wybić jej osoby ze swych myśli. Może przez sukienkę? Owszem, była zjawiskowa, odkrywała tak wiele... Tak, to na pewno przez nią. Stała jednakże w jej wyobraźni zaraz obok Theona z jakiegoś powodu.
Z wielką chęcią dałaby sobie teraz w twarz.
![[Obrazek: 18ca3672ab006376a626f6ed90cf3f654253e0a3.gif]](https://64.media.tumblr.com/d4bab35576fba738e9cf78dd6db5d8fd/6bd161ad1f6bb8b6-9d/s400x600/18ca3672ab006376a626f6ed90cf3f654253e0a3.gif)
![[Obrazek: 036328586c87320cddd53d74254b18ab9a9d6ca0.gif]](https://64.media.tumblr.com/f03ceae5b7f418226c4946734bb00164/6bd161ad1f6bb8b6-3d/s400x600/036328586c87320cddd53d74254b18ab9a9d6ca0.gif)
– all my demons reappear –