17.11.2023, 05:40 ✶
Atreus mrugnął i miał wrażenie, że zajmuje mu to więcej czasu jak zwykle, a może zwyczajnie czasoprzestrzeń dookoła niego zakrzywiła się trochę za bardzo przez głupotę Staszka, bo ten ewidentnie dalej w ogóle nie był świadomy o czym się do niego mówiło i był w siódmym niebie, że ktoś pochwalił jego kształty. Spojrzał w bok, wzrokiem wręcz błagalnym szukając w Victorii wsparcia i pomocy, ale zamiast tego zauważył pustkę. Cholera, Borgin najwyraźniej dostał ją w swoje szpony, zmieniając nieodwracalnie i nawet zrobiło mu się jej szkoda, ale kiedy tylko kwestia BUMu została odbita, Bulstrode nabrał znowu rezonu i nawet się odrobinkę napuszył z perfidnym uśmiechem na twarzy.
- Oczywiście, że tak - rzucił, rozgniatając kolejną główkę czosnku, tym razem o wiele mniej agresywnie. - W końcu te kulasy to byś se połamał dlatego, że za dużo za biurkiem siedzisz i ci kości osłabły - rzucił przemądrzałym tonem, bo ten akurat temat dręczenia Staszka, to było wzgórze którego nigdy nie zamierzał poddać czy dać się do niego zniechęcić.
- O nie nie, absolutnie odmawiam. Stanisław, kategorycznie się nigdzie nie będzie zwalniać - poinformował wszem i wobec, pukając paluchem w blat stołu, bo prawdę powiedziawszy, nie był w stanie wyobrazić sobie tego typu sytuacji. Ministerstwo bez Stanleya nie mogło istnieć w jego głowie, bo z kim miał chodzić na zbyt długie przerwy na kawę? Do kogo miał chodzić do BUMu, żeby uprzykrzać mu życie? Kto jak nie Staszek siałby w takim wypadku dezinformację na jego temat?
- Muszę się napić - oznajmił, bo mu się ewidentnie słabo zrobiło od tego myślenia o braku Borgina w wiadomych miejscach. Odwrócił sie więc, w poszukiwaniu ostatnio rozlewanej flaszki, by następnie zebrać wszystkie ich puste szklanki, a następnie rozlać od serca alkohol. Bo niby co, miał tak sam sobie pić? Potem grzecznie rozdał każdemu jego dolę, nie zapominając oczywiście o czającej się w kuchni Victorii, a kiedy wrócił do chłopaków, swoją opróżnił niemal na raz i z miejsca zrobiło mu się jakby lepiej i bardziej błogo.
- Myślę, że się da. Można zrobić słoik lub dwa samych krzesełek - rzucił po chwili zastanowienia na słowa Sauriela, idąc nawet krok dalej i stawiając przed nim ze dwa puste słoje, a także przysuwając mu kosz z tymi dużymi ogórkami, co to się miały do słoików w całości nie zmieścić. Potem natomiast, według instrukcji Victorii, zaczął ładować do reszty słoików ogórki.
- Oczywiście, że tak - rzucił, rozgniatając kolejną główkę czosnku, tym razem o wiele mniej agresywnie. - W końcu te kulasy to byś se połamał dlatego, że za dużo za biurkiem siedzisz i ci kości osłabły - rzucił przemądrzałym tonem, bo ten akurat temat dręczenia Staszka, to było wzgórze którego nigdy nie zamierzał poddać czy dać się do niego zniechęcić.
- O nie nie, absolutnie odmawiam. Stanisław, kategorycznie się nigdzie nie będzie zwalniać - poinformował wszem i wobec, pukając paluchem w blat stołu, bo prawdę powiedziawszy, nie był w stanie wyobrazić sobie tego typu sytuacji. Ministerstwo bez Stanleya nie mogło istnieć w jego głowie, bo z kim miał chodzić na zbyt długie przerwy na kawę? Do kogo miał chodzić do BUMu, żeby uprzykrzać mu życie? Kto jak nie Staszek siałby w takim wypadku dezinformację na jego temat?
- Muszę się napić - oznajmił, bo mu się ewidentnie słabo zrobiło od tego myślenia o braku Borgina w wiadomych miejscach. Odwrócił sie więc, w poszukiwaniu ostatnio rozlewanej flaszki, by następnie zebrać wszystkie ich puste szklanki, a następnie rozlać od serca alkohol. Bo niby co, miał tak sam sobie pić? Potem grzecznie rozdał każdemu jego dolę, nie zapominając oczywiście o czającej się w kuchni Victorii, a kiedy wrócił do chłopaków, swoją opróżnił niemal na raz i z miejsca zrobiło mu się jakby lepiej i bardziej błogo.
- Myślę, że się da. Można zrobić słoik lub dwa samych krzesełek - rzucił po chwili zastanowienia na słowa Sauriela, idąc nawet krok dalej i stawiając przed nim ze dwa puste słoje, a także przysuwając mu kosz z tymi dużymi ogórkami, co to się miały do słoików w całości nie zmieścić. Potem natomiast, według instrukcji Victorii, zaczął ładować do reszty słoików ogórki.