17.11.2023, 09:22 ✶
Olivia czekała, siedząc sobie na kamieniu w spokoju i paląc papierosa. Było jej dobrze - mogła podziwiać szumiące korony drzew, cienie przesuwające się po ziemi, blask promieni słonecznych tańczących w gęstwinie. Nie miała problemu, by spędzać czas tylko w swoim towarzystwie. Ba, doceniała takie momenty, teraz nawet bardziej niż kiedykolwiek. Mogła zebrać myśli, skupić się i zatopić w rozważaniach. Coś jej jednak nie dawało spokoju. Uparty głosik w głowie ciągle ja upominał, że to nie jest normalne, żeby tyle czekała na koleżankę. Olivia postanowiła zapalić kolejnego papierosa, ale przy trzecim zdążyła się mocno zaniepokoić. Wstała z kamienia i otrzepała portki. Na wszelki wypadek rozejrzała się, zanim wyciągnęła różdżkę, i wyszeptała zaklęcie pozwalające na odnalezienie w okolicy ludzi. Ruszyła w stronę przeciwną, do której przyszła, bo chyba stamtąd miała przyjść Septima.
Krążyła dobrych kilka minut, zanim zaklęcie nie poinformowało jej, że w pobliżu są ludzie. Ludzie... Olivię ogarnął strach. Miała być tylko Septima. Rudowłosa opuściła różdżkę i rzuciła się pędem w stronę, z której dochodziły wibracje zaklęcia. Biegła, nie zważając na raniące jej policzki gałązki, na rwące jej spodnie korzenie. Zdążyła się potknąć ze dwa razy, zanim nie wypadła na polanę, z której dobiegały odgłosy rozmowy. Znalazła ją. Ich?
Potrzebowała zaledwie kilku sekund, by wyciągnąć błędne wnioski. Uniosła różdżkę, gotowa cisnąć w nieznajomego mężczyznę zaklęciem, jeśli ten tylko by się poruszył.
- Odejdź od niej - chciała brzmieć groźnie, ale głos jej drżał ze zdenerwowania. Miała w pamięci wydarzenia sprzed roku i bardzo nie chciała powtórki, lecz nie mogła zostawić Septimy w potrzebie tylko dlatego, że się bała. - Septimo, nic ci nie jest?
Zerknęła kątem oka na kobietę, a potem na dziwną rzeźbę, również w postaci kobiecej. Czy istniało zaklęcie transmutujące ciało w kamień? Nie wiedziała, nie potrafiła odszukać tej informacji w pamięci, ale wnioski nasuwały się same.
Krążyła dobrych kilka minut, zanim zaklęcie nie poinformowało jej, że w pobliżu są ludzie. Ludzie... Olivię ogarnął strach. Miała być tylko Septima. Rudowłosa opuściła różdżkę i rzuciła się pędem w stronę, z której dochodziły wibracje zaklęcia. Biegła, nie zważając na raniące jej policzki gałązki, na rwące jej spodnie korzenie. Zdążyła się potknąć ze dwa razy, zanim nie wypadła na polanę, z której dobiegały odgłosy rozmowy. Znalazła ją. Ich?
Potrzebowała zaledwie kilku sekund, by wyciągnąć błędne wnioski. Uniosła różdżkę, gotowa cisnąć w nieznajomego mężczyznę zaklęciem, jeśli ten tylko by się poruszył.
- Odejdź od niej - chciała brzmieć groźnie, ale głos jej drżał ze zdenerwowania. Miała w pamięci wydarzenia sprzed roku i bardzo nie chciała powtórki, lecz nie mogła zostawić Septimy w potrzebie tylko dlatego, że się bała. - Septimo, nic ci nie jest?
Zerknęła kątem oka na kobietę, a potem na dziwną rzeźbę, również w postaci kobiecej. Czy istniało zaklęcie transmutujące ciało w kamień? Nie wiedziała, nie potrafiła odszukać tej informacji w pamięci, ale wnioski nasuwały się same.