17.11.2023, 14:20 ✶
Quirke była czystej krwi, ale jej zainteresowanie mugolami było czymś, co mogło wpędzić ją w tarapaty. Na dodatek bujała się z osobami, które pozytywnie wypowiadały się o mugolakach, podobnież nie stroniła od ich towarzystwa. Ale nie wyglądało na to, by się przejmowała konsekwencjami czy w ogóle zdawała sobie z nich sprawy. Kręciła się głównie po bezpiecznym Londynie i w jego okolicach, do Doliny Godryka niespecjalnie zaglądała, bo... Poza Brenną nie miała żadnego powodu, by tu bywać. A i teraz był to pierwszy raz. Tak, była bezpieczna. Raczej.
- Nie zawsze są w stanie zdążyć. Kiedyś, lata temu, przez jednego wylądowałam w Mungu. To były chyba początki ich działalności - mruknęła, pocierając odruchowo żebra. Potrząsnęła jednak głową, odpychając od siebie te wspomnienia. Żyła, nic jej się większego nie stało i to było najważniejsze. - Nie, tak naprawdę to rzadko kiedy odwiedzam Dolinę Godryka. Wiesz, nigdy mi tu nie było po drodze, a potem przez te wszystkie wydarzenia jakoś trzymałam się z daleka.
Nie chciała wyjść na tchórza, ale z drugiej strony przed Brenną nie musiała udawać. Wolała trzymać się z daleka, bo ostatnio gdy się tu wepchnęła ze wścibskim nosem, skończyło się nieomal tragedią. Na wspomnienie dziwnego spotkania z gwiazdą quidittcha tylko się uśmiechnęła. Na jego miejscu sama sobie dałaby sobie po głowie.
- Ruiny? Ruiny czego? - gdyby była psem, zatrzygłaby uszami. Ale tak to tylko odwróciła głowę w stronę Brenny i uniosła brwi w pytającym geście. - Kocham takie miejsca! Weźmiesz mnie tam kiedyś?
Zapytała z nadzieją, wiedząc że teraz raczej nie było możliwości, żeby z psami mogły się szwendać po jakichś ruinach. Zresztą to byłoby chyba dla nich zbyt niebezpieczne. Zerknęła na Brownie i uśmiechnęła się. Jak ładnie chodził! Zaszczebiotała coś do niego zachęcająco, ale głównie rozglądała się po okolicy.
- Spuszczasz je ze smyczy na takich spacerach? Czy nie są odwoływalne?
- Nie zawsze są w stanie zdążyć. Kiedyś, lata temu, przez jednego wylądowałam w Mungu. To były chyba początki ich działalności - mruknęła, pocierając odruchowo żebra. Potrząsnęła jednak głową, odpychając od siebie te wspomnienia. Żyła, nic jej się większego nie stało i to było najważniejsze. - Nie, tak naprawdę to rzadko kiedy odwiedzam Dolinę Godryka. Wiesz, nigdy mi tu nie było po drodze, a potem przez te wszystkie wydarzenia jakoś trzymałam się z daleka.
Nie chciała wyjść na tchórza, ale z drugiej strony przed Brenną nie musiała udawać. Wolała trzymać się z daleka, bo ostatnio gdy się tu wepchnęła ze wścibskim nosem, skończyło się nieomal tragedią. Na wspomnienie dziwnego spotkania z gwiazdą quidittcha tylko się uśmiechnęła. Na jego miejscu sama sobie dałaby sobie po głowie.
- Ruiny? Ruiny czego? - gdyby była psem, zatrzygłaby uszami. Ale tak to tylko odwróciła głowę w stronę Brenny i uniosła brwi w pytającym geście. - Kocham takie miejsca! Weźmiesz mnie tam kiedyś?
Zapytała z nadzieją, wiedząc że teraz raczej nie było możliwości, żeby z psami mogły się szwendać po jakichś ruinach. Zresztą to byłoby chyba dla nich zbyt niebezpieczne. Zerknęła na Brownie i uśmiechnęła się. Jak ładnie chodził! Zaszczebiotała coś do niego zachęcająco, ale głównie rozglądała się po okolicy.
- Spuszczasz je ze smyczy na takich spacerach? Czy nie są odwoływalne?