Widząc, że Heather nic się nie stało, Erik ruszył nieco bardziej odważnie przez furtkę. Trawnik nie stanął w płomieniach, nie deportowało ich grupy na drugi koniec wioski, a spod ziemi nie wyrósł trujący bluszcz, próbujący ich udusić. Czyżby osiągnęli sukces i zdołali zinfiltrować kryjówkę... No właśnie kogo? Catherine? Śmierciożerców? Kto tu kogo właściwie krył i czemu...
Kurwa, przeklął w myślach Longbottom, zatrzymując się w pół kroku. Wciągnął głośno powietrze do płuc, a na jego czole pojawiła się głęboka zmarszczka. W pierwszej chwili nie wiedział, co takiego odczuł, jednak wiedział, ze coś było bardzo, ale to bardzo nie tak. Nie chodziło nawet o atmosferę tego miejsca, czy to, że nagle coś mu się rzuciło w oczy. On po prostu o czymś zapomniał. O czymś naprawdę ważnym. Czymś co w przeciwieństwie do Catherine Barlowe nie mogło poczekać i w razie czego nie obroni się samodzielnie przed zastępami sił Czarnego Pana.
— Cholera jasna! — podniósł głos, rozjuszony własnym zapominalstwem. — A żeby to wszystko Merlin pochłonął! Zapomniałem o zupie dyniowej. Cała ta cholerna kuchnia zaraz pójdzie z dymem. Trzeba wracać i...
Odwrócił się na pięcie, niemalże wpadając na Mavelle. Zmierzył ją pełnym pretensji wzrokiem. Nie dość, że przed wyjściem nie przypomniała mu o tym, że powinien zdjąć obiad z rozgrzanego piecyka, to teraz jeszcze wchodziła mu pod nogi. Nawet nie przeszło mu przez myśl, że przecież w Warowni byli inni ludzie. Jak nie Brenna, to skrzatka, a jak nie skrzatka do dziadek lub rodzice, a nawet Julian lub Thomas.
— Musimy stąd iść — zaczął powtarzać niczym mantrę, próbując wyminąć kuzynkę i wrócić na główną drogę wiodącą przez miasteczko.
— Dom nam się spali, kuchnia się spali, wszystko będzie do cholernej wymiany, a bezdennego skarbca wbrew pozorom nie mamy. — Zaczął szybciej oddychać. — Trzeba stąd iść, trzeba stąd iść...❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞