Londyn to piękne miasto. Ma też swoją bogatą historię. Kiedy więc z Olivią znajdowali się na ulicach miasta, opuszczając Dziurawy Kocioł, Tristan nie był zaskoczony masą jej pytań. Oba ich światy żyły w innych wymiarach. Jedni ukrywali się przed drugimi. Bo musieli. Dlatego dla Czarodziei technologia i rozwój ludzkich miast był dla nich nowością, czymś innym. Na pytania Tristan odpowiadał w języku migowym, używając prostych przekazów, lub pokazując coś za sugestię. Było trudno mu w taki sposób rozmawiać. I kiedy potrzebował jej lepiej coś wyjaśnić, musiał skorzystać z notesu, jaki nosił przy sobie, zatem w paru momentach to ona musiała potrzymać jego zapakowany obiad.
Olivia nie była jakoś za bardzo zadowolona z tego, że Tristan miał drugą pracę. Ale jak wiedziała, musiał zarabiać. A chciał więcej. Nie tylko aby się samemu utrzymać w tym trudnym świecie, ale żeby też zacząć coś swojego. W odpowiedzi na jej pytania, „dlaczego to sobie robi”, odpowiedział gestem, pocierając ze sobą palce jednej dłoni, co miało znaczyć, że potrzebuje pieniędzy. Myślał o uzbieraniu jakiejś kwoty na zakup własnego lokalu. Rozwinięcia swojej działalności. Tylko czy to mu się uda, nie był pewny.
Z wychodzeniem z domu, domyślał się, że chodziło jej pewnie o inne spędzanie czasu poza nim, niż sam kierunek pracy i sklepów.
Tristan chętnie by usiadł gdzieś i zjadł przygotowany posiłek, bo niebawem będzie musiał iść do pracy a tam nie ma za bardzo warunków do spożywania posiłków. Po to ma teraz przerwę aby zaspokoić pragnienie. Dawał znać o tym Olivii, choć ta zapewniała, że wie ale ciągnęła go dalej, w kierunku Tamizy. Wyżej, gdzie były zarośla przy rzece. Nie było trudno ją dogonić, więc mogła być spokojna, że za nią idzie. Nawet nie odpowiadał jej w sprawie teleportacji. Bo może nie do końca rozumiał też jej pytania. Czy, dziwiło ją że on jako mugolak opanował tę umiejętność, czy sama tego nie umiała. I tak nie chciała odpowiedzi. Co jedynie westchnął.
W końcu mogli usiąść. Zajął miejsce, które wskazała i nie ukrywając zdziwienia, wędrował jej spojrzeniem, które skupione było na krzakach. Chyba domyślał się o co chodziło, biorąc pod uwagę miesiąc i miejsce. Nie mylił się, kiedy zobaczył pierwszego świetlika. Dla Olivii było to coś niesamowitego. Uśmiechnął się, wyjął notes i napisał jej na kartce.
"- To są świetliki. Pojawiają się najczęściej w przesileniu letnim." Po napisaniu treści, pokazał jej i jeżeli było za ciemno odczytać, użył różdżki aby jej oświetlić. Pierw jednak rozejrzał się, czy nikt nie obserwuje. Czyli to było coś, co chciała mu pokazać. Widok piękny, mógł się z tym zgodzić.Jeżeli już wiedziała, to korzystając z okazji, postanowił coś w końcu zjeść. Zatem sięgnął po opakowanie i otworzył je, aby zobaczyć co tym razem przygotowała. Czy o tym zającu, to mówiła względem jedzenia.