Czas tykał i Stanley mógłby przysiąść, że właśnie wybiła odpowiednia pora. Pora o której Anthony miał się zjawić z ich całkiem niespodziewanym gościem, tudzież prezentem, który miał im właśnie zgotować los. Niejako nagrodą za cały trud wyprawy do górzystej Szkocji. Dla osoby nie zorientowanej w temacie, żyjącej w błogiej bańce nieświadomości i świętym przekonaniu o własnym bezpieczeństwie, ta dwójka mężczyzn, którzy stanowili niejako tło wraz z płachtą i konstrukcją całej wieży, byli nikim ważnym. Niestety, a może właśnie dobrze, że prawda była całkowicie inna - Czynię honory, a na pewno pierwszy cios będzie mój - przytaknął na słowa Sauriela, mimowolnie wykonując podobny gest głową - Ale jakby mnie trochę poniosło... - zaczął, przenosząc swój wzrok w jego kierunku. Oczywiście Borgin pił do tego, że był wielkim fanatykiem cruciatusów, więc dużo bardziej stawiał cierpienie swoich ofiar na piedestale, niż ich szybsze pozbycie się Avadą czy innym czarem ofensywnym - To po prostu go dobij - skwitował, niejako zostawiając wolną rękę do działania Rookwoodowi. Prawda była też taka, że bez słowa by się dogadali - w końcu zależało im na powrocie w jednym kawałku do domu. Na każdego z nich ktoś tam w Londynie przecież czekał.
Na dole zaraz pojawił się Tosiek wraz z ich gościem specjalnym, a Stanley uśmiechnął się pod maską - zawsze tak robił na widok swojego kuzyna-brata. Biedny Kaiden musiał być w szoku kiedy ktoś wycelował w jego kierunku różdżkę i zaraz cisnął go cruciatusem, chcąc rzucić go na kolano, wszak przyszło zapłacić za swoje grzechy - Tu cię zapędziły twoje poglądy... - rzucił pod nosem, ponownie celując różdżką w mężczyznę, którego mieli się pozbyć i czym prędzej potraktował go Avadą, a zielona łuna zaraz wypełniła to małe pomieszczenie, rozbijając się na boki. Z tej całej ekscytacji, Stanley musiał aż na moment przymknąć oczy, nie widząc jeszcze czy jego działania przyniosły skutek ale to nie miało teraz znaczenia. Zaraz miała nastąpić druga salwa, która w razie czego by go sprzątnęła z ziemii. A jeżeli ich słodki aniołek już spał - należało rozpocząć proces oczyszczania wieży i wezwania Mrocznego Znaku.
Anthony spisał się na medal - mógł już uciekać, lekko nawet wrzeszczeć, sugerując, że coś go właśnie przestraszyło. Skinął głową w kierunku płachty, którą mógł opuścić wieżę, dając znak Borginowi Juniorowi, że może się zawijać. Nie było sensu dalszego ryzykowania jego zdrowia, życia czy reputacji.
Rzut na cruciatusa w kierunku Kaidena. Korzystam z nekromancji.
Sukces!
Rzut na avadę w kierunku Kaidena. Korzystam z nekromancji.
Akcja nieudana
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972