• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[2 marca 1972] Mieszkanie Leandra / Leander i Loretta

[2 marca 1972] Mieszkanie Leandra / Leander i Loretta
Devil in disguise
She's dancing by herself
She's crowned the queen of hell
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stukot obcasów zwiastuje jej chuderlawą, drobną posturę, którą skrzętnie ukrywa pod pstrokatymi, szerokimi koszulami, szerokimi nogawkami spodni i kapeluszami z okrutnie wielkim rondem. Blada, o twarzy pokrytej pajęczynką piegów, oczach roziskrzenie piwnych, ustach surowo wykrojonych. Na jej obliczu często pełznie uśmiech, ukazujący nieidealne zęby, o skrzywionych kłach – jest w niej jednak coś rozbrajająco szczerego. Aura czerwona, intensywna, niejednokrotnie przytłaczająca.

Loretta Lestrange
#1
15.11.2022, 21:26  ✶  

Słota nie przyniosła zbawiennej ochłody; rozbijając się igiełkami deszczu o jej bladą skórę, jedynie wzmogła duszność o nuty wilgoci, które uczyniły z rozwichrzonej czupryny chaos nieopisany. Uśmiech uginał jej wargi w ukłonie; wargi drżały nieprzejednane, a stukot wysokich obcasów uderzających o bruk stanowił swoistą melodię; zupełnie jak nuta perfum moszcząca się w zagięciu szyi słodką wonią. Usta powleczone karminem, prawdopodobnie jednym z droższych odcieni czerwieni, naprzemiennie zaciskała i rozluźniała, co chwilę marszcząc, jakby chciała wyprostować zmięte prześcieradło. Parę głębokich wdechów wypełniło płuca ciepłym powietrzem, wyostrzając percepcję – ta jednak zmrużyła oczy, rozglądając się pilnie po okolicy.

Początki wiosny nie należały nigdy do łaskawych; wraz z każdą z nich nadchodziło kolejne fatum budzenia się do życia – ona także wzbijała się ponad padół z pierwszymi ciepłymi promieniami blasku, przebijającego się przez tęgie, masywne kotary przysłaniające okna w rodowej rezydencji. U Loretty ta pora roku budziła jednak także obawy i niechęć do obmierzłego „ja”, które codziennie zastawała w lustrze; nie miała przyjaciół, a ekscentryczny ubiór przypiął jej łatkę delikatnie, nienagannie szalonej. Próbowała błyskać zębami, jakby jej domyślna prezencja nie była dostatecznie przyjaźnie pogodna – uśmiechała się więc szeroko, ukazując odrobinę nierówne kły.

Bo w gruncie rzeczy, była absurdalnie radosna w całej swojej krasie. Śmiała się głośno, tańczyła ochoczo i gawędziła kulturalnie – łata wariatki opadła na nią barchanowym całunem z nicości; może to te kapelusze o niezwykle szerokim rondzie?; może to te pstrokate koszule, do których nigdy nie ubierała spódnic?

Przemierzając ulicę – a przemierzała ją z konieczności, aby nie zostać momentalnie zbitą z pantałyku – wzięła głęboki wdech. Po chwili ujrzała swoje odbicie w jednej z witryn sklepowych – przejrzała się w niej, poprawiła włosy i upewniła, czy nie rozmazała szminki. Tego jednego z droższych odcieni czerwieni.

Zadarła głowę wysoko, wbijając wzrok w niebo, z którego zwolna zmykał szal słońca. Zachody miały w sobie nutę rzewności, jednak to w nocy nie szkoda tego, co widzi serce – rozkochała się więc w porach zmierzchowych, szczególną atencją zaszczycając wschody gorącej kuli wędrującej po niebie.

Gdy już stała pod jego drzwiami, nim chwyciła za kołatkę, szczypnęła się kilkukrotnie w policzki, aby nadać im barwy; aby nie była trupioblada – on wiedziałby, znał ją jak własną kieszeń, a może i bardziej. Musiała więc zachować wszelkie pozory i zagrać z nim w iście demoniczne szachy emocjonalnie. I choć chciała go wielokroć zdzielić, powstrzymywała się ochłapami równowagi emocjonalnej – jej deficyty niestety często ją zastawały.

Gdy tylko drzwi ustąpiły, wparowała do środka z naturalną sobie radosną uwerturą; rzuciła się Leandrowi w ramiona, w jej oczach jednak zabłysły sztylety.

Absurdalnie dobra z Ciebie aktorka, Loretto.

– Dobry wieczór, kochany! – rzuciła miękko, składając na jego policzku szybki pocałunek. Naciągnęła potem jednak rękaw koszuli, aby z jego policzka zetrzeć ślad szminki. Tego jednego z droższych odcieni czerwieni.

– Czy dzisiaj też zatańczymy walca? Nic nie smakuje tak dobrze, jak nocny walc. – Uniosła jedną brew, w głowie kalkulując działania.

Olbrzymia krew pływająca w jego żyłach sprawiała, że z jego ogromem wzrostu, marne półtora metra w kapeluszu, którym odznaczała się Loretta, wyglądali dziwacznie. Nie przeszkadzało jej to w żadnej mierze, jednak musiała być pragmatyczna – czy da radę zacisnąć dłoń w pięść i złamać mu nos? Z zasady po przemoc nie sięgała, jednak tym razem miała ochotę splunąć mu w twarz i doprawić… Ach, marzenia! Nie mógł jednak dostrzec, iż emocjonalnie jest rozedrgana – zachowywała doskonałe pozory, a jej zachowanie nijak nie odbiegało od enigmatycznie uśrednionej normy.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (837), Loretta Lestrange (1407)




Wiadomości w tym wątku
[2 marca 1972] Mieszkanie Leandra / Leander i Loretta - przez Loretta Lestrange - 15.11.2022, 21:26
RE: [2 marca 1972] Mieszkanie Leandra / Leander i Loretta - przez Bard Beedle - 15.11.2022, 23:49
RE: [2 marca 1972] Mieszkanie Leandra / Leander i Loretta - przez Loretta Lestrange - 27.12.2022, 17:52
RE: [2 marca 1972] Mieszkanie Leandra / Leander i Loretta - przez Bard Beedle - 29.12.2022, 13:04
RE: [2 marca 1972] Mieszkanie Leandra / Leander i Loretta - przez Loretta Lestrange - 23.02.2023, 20:15

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa