18.11.2023, 21:58 ✶
Magia zaiste pomagała przy tylu psach, zwłaszcza teraz, gdy wypuszczali je do sadu – nawet jeżeli ten był naprawdę wielki. Chociaż Brenna pewnie nie doceniała tego w pełni, biorąc pod uwagę, że mieszkała w domu pełnym czarodziejów od zawsze i po prostu nie znała niczego innego.
– Sama zawsze lubiłam sobie wyobrażać, że mieszkał tutaj, zanim stworzył z innymi Założycielami Hogwart – powiedziała Brenna, przystając i spoglądając ku ruinom. Po chwili wahania spuściła ze smyczy Łatka, który zaczął tarzać się pośród roślin. Gałgan zapiszczał w proteście, ale on i Ponurak pozostali na uwięzi. – „Śmiały Gryffindor z wrzosowisk, piękna Ravenclaw z górskich hal, przebiegły Slytherin z trzęsawisk, słodka Hufflepuff z Dolin Dna” – zacytowała. – Wiesz, kto wie, może to te wrzosowiska? Może tutaj dorastał, tutaj wracał ze swoich podróży, podczas których poznał pozostałą trójkę? A potem, kiedy odszedł do Hogwartu, to miejsce z czasem popadło w ruinę? Oczywiście… to tylko jedna z historii, jakie wymyśliłam. Według innych zostało zniszczone podczas wielkiej bitwy. Zmusiłam kiedyś nawet resztę dzieciaków z domu, żeby ze mną taką odegrali.
Kąciki ust drgnęły jej lekko, kiedy to sobie przypomniała. W domu Longbottomów mieszkało kilkoro dzieci, a kolejne dość często ich odwiedzały, więc te wieki temu mała Brenna mogła postawić na nogi prawdziwą armię.
– Hm… sama nie wiem. Ktoś mi to powiedział, dawno temu – odparła na pytanie Quirke. Ruiny były tutaj odkąd pamiętała: nie mogłaby sobie przypomnieć, kiedy zobaczyła je po raz pierwszy, bo była wtedy pewnie szkrabem, dopiero stawiającym pierwsze kroki. Większość czarodziejskich rodzin, które osiadły tutaj pokolenia temu, wiedziała, gdzie leżą te ruiny – i że są… bezpiecznym miejscem. Że nie zbliżają się tu mugole, a nawet czarnoksiężnicy podobno nie czują się w nich najlepiej.
– Taaak, kiedy nie chcę robić tego w sadzie albo sali treningowej w domu. Gdy wejść do środka, resztki murów całkiem nieźle cię zasłaniają, to niezła lokacja i do rzucania zaklęć i do ćwiczeń z mieczem. Z jednej strony uwielbiam to miejsce, z drugiej to trochę smutne, że tylko tyle z nich zostało, prawda? To musiała być wspaniała twierdza, te kilkaset lat temu.
– Sama zawsze lubiłam sobie wyobrażać, że mieszkał tutaj, zanim stworzył z innymi Założycielami Hogwart – powiedziała Brenna, przystając i spoglądając ku ruinom. Po chwili wahania spuściła ze smyczy Łatka, który zaczął tarzać się pośród roślin. Gałgan zapiszczał w proteście, ale on i Ponurak pozostali na uwięzi. – „Śmiały Gryffindor z wrzosowisk, piękna Ravenclaw z górskich hal, przebiegły Slytherin z trzęsawisk, słodka Hufflepuff z Dolin Dna” – zacytowała. – Wiesz, kto wie, może to te wrzosowiska? Może tutaj dorastał, tutaj wracał ze swoich podróży, podczas których poznał pozostałą trójkę? A potem, kiedy odszedł do Hogwartu, to miejsce z czasem popadło w ruinę? Oczywiście… to tylko jedna z historii, jakie wymyśliłam. Według innych zostało zniszczone podczas wielkiej bitwy. Zmusiłam kiedyś nawet resztę dzieciaków z domu, żeby ze mną taką odegrali.
Kąciki ust drgnęły jej lekko, kiedy to sobie przypomniała. W domu Longbottomów mieszkało kilkoro dzieci, a kolejne dość często ich odwiedzały, więc te wieki temu mała Brenna mogła postawić na nogi prawdziwą armię.
– Hm… sama nie wiem. Ktoś mi to powiedział, dawno temu – odparła na pytanie Quirke. Ruiny były tutaj odkąd pamiętała: nie mogłaby sobie przypomnieć, kiedy zobaczyła je po raz pierwszy, bo była wtedy pewnie szkrabem, dopiero stawiającym pierwsze kroki. Większość czarodziejskich rodzin, które osiadły tutaj pokolenia temu, wiedziała, gdzie leżą te ruiny – i że są… bezpiecznym miejscem. Że nie zbliżają się tu mugole, a nawet czarnoksiężnicy podobno nie czują się w nich najlepiej.
– Taaak, kiedy nie chcę robić tego w sadzie albo sali treningowej w domu. Gdy wejść do środka, resztki murów całkiem nieźle cię zasłaniają, to niezła lokacja i do rzucania zaklęć i do ćwiczeń z mieczem. Z jednej strony uwielbiam to miejsce, z drugiej to trochę smutne, że tylko tyle z nich zostało, prawda? To musiała być wspaniała twierdza, te kilkaset lat temu.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.