18.11.2023, 23:14 ✶
Olivia słuchała tego z coraz szerzej otwartymi oczami. Nawet usta zaczęły jej się otwierać, przypominając literę "o". Sama Olivia w tej chwili wyglądała trochę jak złota rybka, wyciągnięta z wody.
- Czyś ty do reszty zdurniała?! Z tym... tym żonatym będziesz się szlajała! - Olivia wstała gwałtownie, dbając tym razem, żeby nie rozlać wina. Zamiast tego wypiła je na jeden łyk. I chuj bombki strzelił smakowanie i delektowanie się trunkiem. - Kotku mój, przecież wiesz że on nie może być twój. Coś wciąż do niego czujesz, przecież widzę że sercu dziękujesz. Mimo że go zostawiłaś, to w całości nie odtrąciłaś. On ma żonę, jakąś piękną i bogatą matronę.
Najpierw była tak zła, że miała ochotę ją rozszarpać gołymi rękami. Ale widząc jak się kuli, jak wzdycha i podciąga nogi pod brodę zmiękła. Olivii zależało na jej dobru i szczęściu. I była przekonana że Augustus jej go nie da. Nigdy. Odstawiła pusty kieliszek na stolik i podeszła do przyjaciółki, by ja mocno i długo przytulić.
- Alchemików jest w Londynie bez liku. Ja się tylko martwię o ciebie, że twoje serce na chwilę znajdzie się w niebie. A potem on zgniecie je jak robaka, bo przecież mózg to on ma ptaka. Inaczej by cię nigdy nie zostawił, miłości twojej nie wystawił. To wygląda bardzo podejrzanie, obiecaj mi że nic ci się w głowie nie stanie.
Ujęła delikatnie policzki Aveliny w dłonie i zmusiła, żeby ta na nią spojrzała. W niebieskich oczach Quirke widać było ogromne zmartwienie, ale i strach. Wiedziała doskonale jak to wyglądało w szkole i że to Avelina otrąciła Rockwooda, ale znała też jej powody. Mniej-więcej. I cholernie bała się, że Avelina będzie przez niego cierpieć. Pakowanie się między żonę a męża, gdy w tle były dzieci nigdy nie było dobrym pomysłem.
- Czyś ty do reszty zdurniała?! Z tym... tym żonatym będziesz się szlajała! - Olivia wstała gwałtownie, dbając tym razem, żeby nie rozlać wina. Zamiast tego wypiła je na jeden łyk. I chuj bombki strzelił smakowanie i delektowanie się trunkiem. - Kotku mój, przecież wiesz że on nie może być twój. Coś wciąż do niego czujesz, przecież widzę że sercu dziękujesz. Mimo że go zostawiłaś, to w całości nie odtrąciłaś. On ma żonę, jakąś piękną i bogatą matronę.
Najpierw była tak zła, że miała ochotę ją rozszarpać gołymi rękami. Ale widząc jak się kuli, jak wzdycha i podciąga nogi pod brodę zmiękła. Olivii zależało na jej dobru i szczęściu. I była przekonana że Augustus jej go nie da. Nigdy. Odstawiła pusty kieliszek na stolik i podeszła do przyjaciółki, by ja mocno i długo przytulić.
- Alchemików jest w Londynie bez liku. Ja się tylko martwię o ciebie, że twoje serce na chwilę znajdzie się w niebie. A potem on zgniecie je jak robaka, bo przecież mózg to on ma ptaka. Inaczej by cię nigdy nie zostawił, miłości twojej nie wystawił. To wygląda bardzo podejrzanie, obiecaj mi że nic ci się w głowie nie stanie.
Ujęła delikatnie policzki Aveliny w dłonie i zmusiła, żeby ta na nią spojrzała. W niebieskich oczach Quirke widać było ogromne zmartwienie, ale i strach. Wiedziała doskonale jak to wyglądało w szkole i że to Avelina otrąciła Rockwooda, ale znała też jej powody. Mniej-więcej. I cholernie bała się, że Avelina będzie przez niego cierpieć. Pakowanie się między żonę a męża, gdy w tle były dzieci nigdy nie było dobrym pomysłem.