Pojawienie się tych rzeczy było ze strony Flynna bardziej niż bezczelne. Nie nadał ich sową, bo sowy przecież nie posiadał. Nie użył też żadnego z ptaków pocztowych Atheny, bo jak gołąb miał to niby udźwignąć? Przyszedł z tym pod mieszkanie Caina osobiście, ale jak to w takich historiach bywa, typ był wtedy w pracy. Nigdy by nie pomyślał, że będzie musiał włamywać się wytrychem do mieszkania swojego... yyhh, odkładając niezręczny temat na bok - gdyby wsadził to do skrzynki, to pewnie znalazłaby to pierwsza jego matka, a tego wolał uniknąć, bo dobór piosenek był dość specyficzny.
Kaseta, czerwona róża z niepasującą wstążką (to było głupie, ale urocze, bo to znaczyło, że dobrał ją sam) i coś zawinięte w papier. Coś, co po odpakowaniu okazało się być maleńkim lusterkiem dwukierunkowym. Położone na szafce nocnej obok nienaruszonej sterty ubrań.
Kaseta, czerwona róża z niepasującą wstążką (to było głupie, ale urocze, bo to znaczyło, że dobrał ją sam) i coś zawinięte w papier. Coś, co po odpakowaniu okazało się być maleńkim lusterkiem dwukierunkowym. Położone na szafce nocnej obok nienaruszonej sterty ubrań.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
![[Obrazek: KvQZjKA.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=KvQZjKA.png)