19.11.2023, 19:37 ✶
Patrick zamarł. Siedział na wygodnym, nieco tylko rozklekotanym fotelu w mugolskiej sali kinowej i przed oczami miał… trudno było mu właściwie nawet powiedzieć na co patrzył. Obrazy przelatywały mu w myślach, wzrok niby miał wbity w czarny ekran, ale wcale go nie widział. Na znaczeniu straciły dźwięki dochodzące go ze wszystkich stron, słowa Florence dotarły do niego jak przez mgłę, prawie przestał czuć unoszący się w powietrzu zapach popcornu.
Wspomnienia ojca zawędrowały ku Albusowi i Grinewaldowi, ale czy rzeczywiście łączące ich pożądanie było tym, co chciał mu przekazać? A może chodziło o coś innego, o coś naprawdę potwornego, czego sens i znaczenie dopiero zaczęły docierać do umysłu Patricka? A co, jeśli Albus wiedział? Jeśli rozpoznał w stojącym między zwolennikami mężczyźnie jego ojca? Czy celowo pozwolił mu zająć tak wysoką pozycję w szeregach Zakonu Feniksa, bo wiedział, że nie odmówi?
Patrick poczuł jak niewidzialna, lodowata ręka zacisnęła się na jego żołądku. Zamrugał. Czy dyrektor naprawdę mógłby być na tyle wyrachowany? I czy powinien wierzyć wspomnieniom ojca? Ojciec był przecież wariatem, skurwysynem który opowiedział się po stronie Grinewalda i na pewno miał milion powodów by chcieć zaszkodzić Dumbledore’owi. Najprościej byłoby, po prostu, napisać do Albusa i wyjaśnić sprawę. Albo jeszcze lepiej, odwiedzić go w Hogwarcie i zapytać. Tylko, że bał się odpowiedzi.
Patrick odwrócił głowę w stronę Florence. Zapatrzył się na nią, zastanawiając się jak ubrać w słowa to, czego się właśnie dowiedział. Już wiedziała, że nawiedzały go wspomnienia ojca. Czy potrzebowałaby szczegółowego raportu? A może, żeby dopiec Dumbledore’owi, powinien jej powiedzieć, że dyrektor jest gejem? I zdrajcą? I, że może jednak wcale nie jest, bo to ojciec może być kłamcą? Tylko, czy wspomnienia mogły kłamać? I czy duchy przebywające w limbo mogły być aż tak wyrachowane?
- Kolejne wspomnienie – wyszeptał cicho. – Okazało się, że mój ojciec był aurowidzem.
Wspomnienia ojca zawędrowały ku Albusowi i Grinewaldowi, ale czy rzeczywiście łączące ich pożądanie było tym, co chciał mu przekazać? A może chodziło o coś innego, o coś naprawdę potwornego, czego sens i znaczenie dopiero zaczęły docierać do umysłu Patricka? A co, jeśli Albus wiedział? Jeśli rozpoznał w stojącym między zwolennikami mężczyźnie jego ojca? Czy celowo pozwolił mu zająć tak wysoką pozycję w szeregach Zakonu Feniksa, bo wiedział, że nie odmówi?
Patrick poczuł jak niewidzialna, lodowata ręka zacisnęła się na jego żołądku. Zamrugał. Czy dyrektor naprawdę mógłby być na tyle wyrachowany? I czy powinien wierzyć wspomnieniom ojca? Ojciec był przecież wariatem, skurwysynem który opowiedział się po stronie Grinewalda i na pewno miał milion powodów by chcieć zaszkodzić Dumbledore’owi. Najprościej byłoby, po prostu, napisać do Albusa i wyjaśnić sprawę. Albo jeszcze lepiej, odwiedzić go w Hogwarcie i zapytać. Tylko, że bał się odpowiedzi.
Patrick odwrócił głowę w stronę Florence. Zapatrzył się na nią, zastanawiając się jak ubrać w słowa to, czego się właśnie dowiedział. Już wiedziała, że nawiedzały go wspomnienia ojca. Czy potrzebowałaby szczegółowego raportu? A może, żeby dopiec Dumbledore’owi, powinien jej powiedzieć, że dyrektor jest gejem? I zdrajcą? I, że może jednak wcale nie jest, bo to ojciec może być kłamcą? Tylko, czy wspomnienia mogły kłamać? I czy duchy przebywające w limbo mogły być aż tak wyrachowane?
- Kolejne wspomnienie – wyszeptał cicho. – Okazało się, że mój ojciec był aurowidzem.