Czułaś jak policzki pieką cię z podniecenia, czułaś je całe w swoim ciele. Nie spodziewałaś się takiej reakcji swojego organizmu. Chciałaś go nienawidzić, a zamiast tego twoje całe ciało płonęło pożądaniem w jego stronę. Chciałaś, aby cię rzucił na łóżko jeszcze raz, ale tym razem dołączył do ciebie. Zerwał z ciebie tą przeklętą suknie, wsunął dłonie w miejsce, którego nikt nigdy nie oglądał. Chciałaś, aby błądził po twoim ciele swoimi szorstkimi, ogromnymi dłońmi, chciałaś, aby je zadrapał, skrzywdził, sprawił, aby pojawiły się na nim fioletowe siniaki. Chciałaś, aby pokazał ci, że jest potężnym mężczyzną, ale zamiast tego wpatrywałaś się w niego oddychając zbyt szybko. Jego palce na twoim podbródku sprawiły, że przez kark i szyje przeszedł ci przyjemny dreszcz. Podążyłaś za nim wstając i zrównując się z jego twarzą. Przysunęłaś się do niej tak blisko, że czułaś jego oddech na swojej twarzy, twoje usta nadal były wygięte w cynicznym i pewnym siebie uśmiechu. Chciałaś, aby cię nienawidził, ale nie mógł o tobie zapomnieć, chciałaś, aby na myśl o tobie stawał mu przy byle okazji. Chciałaś go zniszczyć, miała chore pragnienia tylko dlatego, że cię obraził, że cię porwał, że wyrwał cię ze strefy komfortu i sprawił, że się go bałaś. Nie chciałaś czuć strachu, nie przed nim. Chciałaś mieć własne zdanie, być potężna, a on nie powinien ci tego odbierać. Jednak myśli w twojej głowie sprawiały, że pragnęłaś jego pasa na swojej skórze, jego kontroli i tego, aby ci rozkazywał, mówił co powinnaś, a czego nie. Wiedziałaś jednak, że do tego była jeszcze długa droga.
Jego wahanie potęgowało twoje podniecenie, a czy wręcz się z tego tytułu zaszkliły. Byłaś tak blisko jego twarzy, nie pamiętałaś czy ktokolwiek był tak blisko ciebie. Położyłaś swoje dłonie na jego ramionach. Jedna z nich nadal piekła z bólu, który ci sprawił chwilę wcześniej. Czułaś jak minuty się dłużyły, ale były to przyjemne minuty. W końcu się tobą zainteresował, w końcu zadał ci pytanie, w końcu stwierdził, że jebać Otto. Byłaś w centrum jego zainteresowania. Sprawiłaś, że się podniecił na twój widok. Przylgnęłaś do jego ciała patrząc mu w oczy. Miałaś ochotę mu przywalić, miałaś ochotę go ukarać, uderzyć, sprawić, aby poczuł, że byłaś prawdziwa, że istniałaś, że porwał potwora, a nie jakąś siostrę swojego przyjaciela. Nie chciałaś być w jego oczach tylko siostrą, chciałaś, aby wariował na twoim punkcie. W końcu mogłaś tego dokonać. Przesunęłaś dłoń na jego szorstki policzek i pogładziłaś go. Byłaś jak żmija w gęstwinach, ukryta i niepozorna. Potrafiłaś jednak zabijać, prawda? Lubiłaś tworzyć klątwy, które sprawią, że człowiek będzie wił i umierał w konwulsjach, lubiłaś patrzeć jak cierpią i gnijąc pod twoimi stopami. Nie byłaś normalnym, człowiekiem, byłaś okropnie zniszczona i tylko Otto potrafił nad tym zapanować, ale go tu nie było. Odsunęłaś się od niego i spojrzałaś mu w oczy.
Był cholernie przystojny, cholernie podniecający, a jego aparycja, która emanowała potęgą jeszcze bardziej sprawiała, że nie chciałaś mu ulegać. Był człowiekiem, który pokazywał światu, że wszystko należało do niego. Ty nie miałaś do niego należeć, ty miałaś go posiąść, ale czy to się uda? Wystarczająco długo czekałaś, aż będzie sam, aż przestanie orbitować wokół twojego brata. Było to fascynujące jak bardzo pochłonęła cię jego osoba. Chciałaś go zagarnąć, chciałaś, aby zrobił z tobą co chciał, ale chciałaś też mu się sprzeciwiać, walczyć o jego wściekłość, bo zaczynała cię kręcić. Był fascynująco niebezpieczny, frustrująco narwany. Inny niż ludzie z twojego otoczenia. Miał emocje, które pokazywał, a które wręcz w nim płonęły. Władczy w inny sposób, którego nie potrafiłaś opisać.
– O mnie? – zapytałaś – Co byś chciał wiedzieć? – wyszeptałaś, ale zaraz przysunęłaś się do niego ponownie, bez ostrzeżenia, bez pytania pocałowałaś jego usta dając upust swojemu pragnieniu. Mógł ciebie znowu odrzucić, mógł ciebie pchnąć i uderzyć. Oh, chciałaś, aby cię uderzył prawda? Masochistko pierdolona. Odepchnęłaś go od siebie i jeśli nic nie zrobił cofnęłaś się kilka kroków na łóżku. Łatwo mężczyzn zmanipulować. Czy byłaś gotowa przespać się z nim tutaj, dać się zerżnąć jak dziwka, aby móc mu uciec? Zapewne tak. Nie czułaś wyrzutów sumienia, nie miałaś godności, prawda? Byłaś doszczętnie spaczona przez magię, której uczono cię w szkole, przez to, czym się interesowałaś i co tworzyłaś.