19.11.2023, 20:47 ✶
Florence przypatrywała się Patrickowi uważnie, choć w półmroku sali kinowej niewiele mogła dostrzec na jego twarzy. Na szczęście lub nieszczęście, w przeciwieństwie do niego nie była aurowidzem. Dałaby zapewne radę sprawdzić, co planował zrobić po wyjściu z kina, ale już nie mogła odgadnąć, jakie miotały nim emocje.
Drgnęła, kiedy wyjaśnił, co się stało – mogła chyba się tego spodziewać, a jednak dziwnie było myśleć właśnie o czymś takim. O obcych wspomnieniach, tkwiących w czyjejś głowie i objawiających się w najmniej spodziewanym momencie. I uzdrowicielka nie była pewna, co powiedzieć. Zwłaszcza, że to nie było odpowiednie miejsce na rozmowę, gdy oboje siedzieli pośród mugoli, a na ekranie przed nimi miał być wyświetlany film.
Jego ojciec był aurowidzem. Jak sam Patrick i jak – prawdopodobnie – matka. Florence nigdy o to nie wypytywała, ale zawsze zakładała, że to po niej Steward odziedziczył talent. Bletchleyowie, podobnie jak Bulstrodowie, słynęli z Trzeciego Oka. Florence podejrzewała zresztą, że wiele lat temu te dwa rody mogły być jednym, który „rozszczepił się” na dwie gałęzie, i że i jedni, i drudzy wiedli tę umiejętność od Roweny Ravenclaw. O Stewardach zaś nie wiedziała zupełnie niczego.
Aurowidz i aurowidzka.
Jak Patrick i Clare.
W końcu Florence sięgnęła ku jego dłoni, by na moment zacisnąć na zimnej ręce własne palce. Nachyliła się nieco ku niemu, aby szept nie był słyszalny na całej sali.
– Chcesz zostać czy wolałbyś wyjść? – zapytała tylko szeptem. Nie miała w końcu pojęcia, jak mocno wspomnienie wstrząsnęło Patrickiem. Co dokładnie zobaczył? A jeżeli nawet nic nadzwyczajnego – to czy to odkrycie, kolejna nić łącząca go z ojcem, echo następnego podobieństwa, samo w sobie nie było dla niego następnym wstrząsem? Po ostatniej rozmowie wiedziała przecież, że ostatnia rzecz, jakiej by sobie życzył Patrick, to było oglądanie wspomnień ojca i swoich podobieństw do niego. Była więc gotowa zarówno zostać, udawać, że wszystko jest normalnie i obejrzeć film tak uważnie, jak tylko zdoła, jak i wstać, przepchnąć się do wyjścia i razem z nim opuścić mugolskie kino – czy by się rozejść w dwie strony, czy by po prostu przejść się gdzieś w plątaninie londyńskich uliczek.
Drgnęła, kiedy wyjaśnił, co się stało – mogła chyba się tego spodziewać, a jednak dziwnie było myśleć właśnie o czymś takim. O obcych wspomnieniach, tkwiących w czyjejś głowie i objawiających się w najmniej spodziewanym momencie. I uzdrowicielka nie była pewna, co powiedzieć. Zwłaszcza, że to nie było odpowiednie miejsce na rozmowę, gdy oboje siedzieli pośród mugoli, a na ekranie przed nimi miał być wyświetlany film.
Jego ojciec był aurowidzem. Jak sam Patrick i jak – prawdopodobnie – matka. Florence nigdy o to nie wypytywała, ale zawsze zakładała, że to po niej Steward odziedziczył talent. Bletchleyowie, podobnie jak Bulstrodowie, słynęli z Trzeciego Oka. Florence podejrzewała zresztą, że wiele lat temu te dwa rody mogły być jednym, który „rozszczepił się” na dwie gałęzie, i że i jedni, i drudzy wiedli tę umiejętność od Roweny Ravenclaw. O Stewardach zaś nie wiedziała zupełnie niczego.
Aurowidz i aurowidzka.
Jak Patrick i Clare.
W końcu Florence sięgnęła ku jego dłoni, by na moment zacisnąć na zimnej ręce własne palce. Nachyliła się nieco ku niemu, aby szept nie był słyszalny na całej sali.
– Chcesz zostać czy wolałbyś wyjść? – zapytała tylko szeptem. Nie miała w końcu pojęcia, jak mocno wspomnienie wstrząsnęło Patrickiem. Co dokładnie zobaczył? A jeżeli nawet nic nadzwyczajnego – to czy to odkrycie, kolejna nić łącząca go z ojcem, echo następnego podobieństwa, samo w sobie nie było dla niego następnym wstrząsem? Po ostatniej rozmowie wiedziała przecież, że ostatnia rzecz, jakiej by sobie życzył Patrick, to było oglądanie wspomnień ojca i swoich podobieństw do niego. Była więc gotowa zarówno zostać, udawać, że wszystko jest normalnie i obejrzeć film tak uważnie, jak tylko zdoła, jak i wstać, przepchnąć się do wyjścia i razem z nim opuścić mugolskie kino – czy by się rozejść w dwie strony, czy by po prostu przejść się gdzieś w plątaninie londyńskich uliczek.