Norka zdawała sobie sprawę z tego, że Mabel z czasem zacznie zadawać dosyć niewygodne pytania. Czy była na to gotowa, nie do końca, przecież nigdy się nie jest gotowym. Mogła jednak przygotować sobie jakieś, chociaż częściowe odpowiedzi. Wiedziała, że nie uda jej się mydlić oczu nie wiadomo jak długo, ale póki mogła starała się to robić. Im mniej wiedziała, przynajmniej jak na razie tym była szczęśliwsza. Tak to sobie przynajmniej tłumaczyła. Gdyby tylko mogła schowałaby ją pod szklanym kloszem, aby nie stała się jej żadna krzywda. Niestety, nie było to możliwe. Musiała pozwolić jej zadawać pytania, dać odnaleźć się w tym okropnym świecie. Na pewno będzie jej służyła pomocą, o ile tylko będzie w stanie. Miała przecież tylko ją, no i całe stado cioć i wujków, wbrew pozorom jednak zdawała sobie sprawę, że oni mogą nie być w stanie zastąpić jej rodzica. To był kolejny powód przez który próbowała być ostrożna, nie wybaczyłaby sobie gdyby przez swoją lekkomyślność miała stracić życie. Nie umiała sobie wyobrazić tego, że nie ma jej przy Mabel, kiedy ta zacznie dorastać.
- Z Norą? - Powtórzyła na głos kolejne pytanie zadane przez córkę. Nie zastanawiała się nad tym tak właściwie nigdy. Nie miała pojęcia, co stanie się z dorobkiem jej życia. - Pewnie wujek Thomas weźmie ją na siebie, chociaż będzie musiał znaleźć jakiegoś dobrego cukiernika. - W przeciwieństwie do niej, jej brat nie miał zielonego pojęcia o gotowaniu, bez kompetentnej osoby klubokawiarnia pewnie szybko przestanie istnieć. Strasznie dziwnie jej było tak rozważać o tym, co się stanie, jeśli jej zabraknie. Starała się raczej o tym nie myśleć, kto bowiem lubił zastanawiać się nad tym, co będzie jeśli umrze? Chyba nikt normalny. Jak widać jednak dosyć mocno zastanawiało to Mabel. Nie panikowała więc, gdy słyszała takie pytania, próbowała znaleźć na nie jak najbardziej rozsądne odpowiedzi.
Udały się dalej. Miały jeszcze sporo do zobaczenia, może atmosfera nie była tak przyjemna jak na samym początku tego spaceru nie zamierzała jednak rezygnować z dalszej eksploracji ogrodów. Weszły do kolejnego szklanego pomieszczenia, tym razem jednak temperatura w środku była zdecydowanie niższa i nie panowała w nim aż taka duchota. Szła za Mabel ku roślinie, która zwróciła jej uwagę. - Nie wiedziałam, teraz już wiem. - Nie sądziła, że rośliny również mogą być samotne, jak widać świat miał przed nią jeszcze wiele niespodzianek. - Czasem tak już jest, nie każdemu jest pisane życie w parze. - Czy roślinie, czy też człowiekowi.