20.11.2023, 22:11 ✶
Brownie zastrzygł uszami i wpatrywał się w jeden punkt. Olivia odruchowo okręciła smycz wokół dłoni, gotowa zaprzeć się całym ciałem, gdyby pies ją pociągnął za sobą. Ale tak się nie stało. Z wysokich traw wychynęła sarnia głowa. Przez chwilę patrzyła się na kobiety z psami, a potem schowała z powrotem w trawach.
Nagle Olivii zrobiło się przeraźliwie zimno. Mimo że wcale pogoda się nie zmieniła to miała wrażenie, że coś tu nagle zrobiło się nie tak. Spojrzała na ruiny i zaczęła się zastanawiać, czy to ich zasługa. A może to zasługa Kniei?
- Tak, chodźmy - powiedziała, lekko ciągnąc psa za sobą. Gdy wracały tą samą drogą, odwróciła się jeszcze, a sarna znowu wystawiła łeb. Dziwne, że psy jej nie zauważyły. A może były tak dobrze wychowane? W końcu też zwierzę nie wykonywało jakichś specjalnie gwałtownych ruchów, więc możliwe, że to był łut szczęścia. Quirke miała wrażenie, że gdy wróciły na ścieżkę, wszystko wróciło do normy. Włoski na karku z powrotem się położyły, a ona mogła odetchnąć. Absolutnie dziwne miejsce. - Tobie nigdy nic nie ukradły? Chochliki w sensie. Ponoć to złośliwe bestie.
Nie pamiętała zbyt wiele na ich temat. Niezbyt się do tej części w Hogwarcie przykładała. Mogła też coś pomylić, zwłaszcza że Brenna jej mówiła, że raczej nikogo nie zaczepiają. Psy na powrót zaczęły niuszyć przy ziemi, Olivia mogła się odprężyć.
- Mimo wszystko chciałabym tam kiedyś wrócić. Poczułam lekki niepokój, ale było w tym coś... ekscytującego.
Nagle Olivii zrobiło się przeraźliwie zimno. Mimo że wcale pogoda się nie zmieniła to miała wrażenie, że coś tu nagle zrobiło się nie tak. Spojrzała na ruiny i zaczęła się zastanawiać, czy to ich zasługa. A może to zasługa Kniei?
- Tak, chodźmy - powiedziała, lekko ciągnąc psa za sobą. Gdy wracały tą samą drogą, odwróciła się jeszcze, a sarna znowu wystawiła łeb. Dziwne, że psy jej nie zauważyły. A może były tak dobrze wychowane? W końcu też zwierzę nie wykonywało jakichś specjalnie gwałtownych ruchów, więc możliwe, że to był łut szczęścia. Quirke miała wrażenie, że gdy wróciły na ścieżkę, wszystko wróciło do normy. Włoski na karku z powrotem się położyły, a ona mogła odetchnąć. Absolutnie dziwne miejsce. - Tobie nigdy nic nie ukradły? Chochliki w sensie. Ponoć to złośliwe bestie.
Nie pamiętała zbyt wiele na ich temat. Niezbyt się do tej części w Hogwarcie przykładała. Mogła też coś pomylić, zwłaszcza że Brenna jej mówiła, że raczej nikogo nie zaczepiają. Psy na powrót zaczęły niuszyć przy ziemi, Olivia mogła się odprężyć.
- Mimo wszystko chciałabym tam kiedyś wrócić. Poczułam lekki niepokój, ale było w tym coś... ekscytującego.