21.11.2023, 10:00 ✶
- Wiesz, Mav, jeśli chodzi o zapewnianie emocji, to ten kierowca dostarcza ich mnóstwo - roześmiała się Brenna. - Niedawno jechałam Błędnym Rycerzem z Little Hangleton z Effie. Nawet najbardziej spektakularny gol na meczu quidditcha nie może się równać z widokiem całego domu, który uskakuje z drogi pojazdu, w którym jedziesz. Zwłaszcza gdy już sądziłaś, że rozsmarujecie się na ścianie - powiedziała z rozbawieniem, sięgając po kolejne czereśnie. Ich część trafiała do miski, część do ust. Najbliższe Brennie gałęzie dość szybko zostały ogołocone, a w końcu kobieta sięgnęła po różdżkę i wycelowała w te owoce, których nie mogła z tego miejsca zerwać. - To oczywiste, to przecież plebiscyt pożądanych kawalerów. Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu, a bogatemu mężczyźnie brakuje do szczęścia tylko żony - zacytowała, poruszając różdżką i sprawiając, że dziesiątki czereśni zawirowały wokół niej. Odkąd zaczęła czytać Jane Austen i siostry Bronte miała czasem wrażenie, że „wyższe sfery” świata czarodziejów mają dużo wspólnego z mugolską arystokracją sprzed dwustu lat. – Nie spodziewałabym się niczego innego. Raczej to smutne, że pośród tych bogatych tak niewiele jest miłych? Mój brat jest ginącym gatunkiem, powinnyśmy bardziej o niego dbać i lepiej pilnować - oświadczyła, lewitując owoce ku wiszącej w powietrzu misce. Wygłosiła to stwierdzenie takim tonem, że znowu ciężko było ocenić, czy mówi poważnie, czy tylko sobie żartuje. - Naprawdę go nie cierpisz, co? - rzuciła tylko, ale była to ot luźna uwaga. Nie zamierzała Bulstroda bronić, bo po pierwsze, wcale nie chciała o nim rozmawiać, po drugie, co ona tak naprawdę o nim wiedziała? Znała głównie plotki, i te z gazet, i te z Biura, słyszała, że w pogardzie ma bumowców, dostała parę raczej mało uprzejmych wiadomości i rozmawiała z nim kilka razy - a choć raczej nie zachowywał się wtedy jak na Nokturnie, to nie miała pojęcia, czy zwyczajnie nie hamowała go magia. Niezbyt dziwiła się podejściu Mavelle przy tym, czego stała się świadkiem.
– Kayden był ze mną na roku. To miły chłopak, jeśli już go trochę poznać, chociaż zawsze... trzymał się trochę z boku. A przynajmniej taki był jako nastolatek, bo w ostatnich latach nie mieliśmy za bardzo kontaktu. Przysłał mi kiedyś marchew i kalarepę - stwierdziła i uśmiechnęła się mimowolnie. - W podziękowaniu za kilka porad odnośnie kobiet - dodała, chociaż zaiste, rady, jakich mu udzieliła, nigdy nie powinny zostać wprowadzone w życie. Ale sądząc po tym, że trafił na listę najpopularniejszych kawalerów, żadnych porad nie potrzebował.
– Kayden był ze mną na roku. To miły chłopak, jeśli już go trochę poznać, chociaż zawsze... trzymał się trochę z boku. A przynajmniej taki był jako nastolatek, bo w ostatnich latach nie mieliśmy za bardzo kontaktu. Przysłał mi kiedyś marchew i kalarepę - stwierdziła i uśmiechnęła się mimowolnie. - W podziękowaniu za kilka porad odnośnie kobiet - dodała, chociaż zaiste, rady, jakich mu udzieliła, nigdy nie powinny zostać wprowadzone w życie. Ale sądząc po tym, że trafił na listę najpopularniejszych kawalerów, żadnych porad nie potrzebował.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.