21.11.2023, 10:26 ✶
Niestety szybkie opuszczenie Strefy VIP nie było dane starszemu Nottowi. Nie nie dość, że zaczepiło go kilku znajomych i gratulowało postawy brata to jeszcze podczas rozmowy z nimi Logan stracił z oczu niewielką grupkę podążającą na aftreparty. Ok, nie było to może jego ulubione zajęcie jednak zważywszy na swoją pozycję społeczną i rozpoznawalność nie sądził, by opuściłby halę widowiskową przed zakończeniem imprezy. W końcu wydarzenie zgromadziło naprawdę ogromne rzesze fanów Philipa jak i ich drużyny, a w takim tłumie ciężko byłoby się przebić niezauważonym. Owszem można było skorzystać z jakichś magicznych sposobów transportu jednakże Logan nie mógł i nie chciał tak postępować. Oczywiście lubił spotkania z fanami i rozdawanie autografów, ale wolał to robić po meczach, a nie na wydarzeniach, których nie był główną postacią. Dlatego też nie spodziewał się grupy zagorzałych fanów Zjednoczonych z Puddlemore, którzy gdy tylko pokazał się przy wyjściu ze strefy VIP otoczyli go jak sępy żądne sensacji. Teraz dopiero zaczynało do niego docierać dlaczego zawsze wolał takie spotkania po meczach. Powód był prosty, wtedy zawsze uwaga fanów skupiała się na ich ulubionych zawodnikach, a nie na tylko jednej osobie.
To spotkanie zatrzymało starszego Notta na dobre kilkanaście minut i zanim zdążył zapozować do zdjęcia z ostatnim fanem kolejna grupka ponownie go otoczyła. Ok, nie był wściekły na tych ludzi i spokojnie, z uśmiechem na ustach robił to co przystało celebrytom. Zapewniał rozrywkę swoim fanom, gdyż mężczyzna doskonale wiedział o tym, że bez nich nikt w magicznym świecie, by o nim nie wiedział, a jeden afront w stosunku do wielbicieli mógł go sporo kosztować. Na szczęście po zakończeniu kolejnego mini oblężenia szybkim krokiem przemierzył hol i znalazł się blisko miejsca, w którym znajdował się drink bar. Jeden rzut oka wystarczył mu, by zlokalizować brata i jego znajomych oraz jak sądził kibiców, trzymających jego stronę. Po czym wolniej już podszedł do stolika.
Będąc już dość blisko lekko się uśmiechnął w stronę młodej kobiety, która siedziała w towarzystwie samych mężczyzn, po czym skinął głową pozostałym gościom zaproszonym przez Philipa.
- Świetny pojedynek bracie, chociaż uważam, że powinieneś go wygrać. Rzuciłeś więcej udanych zaklęć niż twój oponent. Chociaż rozumiem, że to wydarzenie odbywało się na zasadach pojedynku jaki honorujemy w Srebrnych Różdżkach. - powiedział i usiadł na wolnym krześle, uprzednio zamawiając drinka z ognistej whiskey. Cóż nie zabrał na razie głosu tylko przysłuchiwał się prowadzonym rozmowom i gdy usłyszał o wyścigu na miotłach o mało nie zakrztusił się swoją własną śliną.
- Pomysł dobry jednak sądzę, że ciężko by było znaleźć do takiego wydarzenia odpowiednie miejsce. No chyba, że rozważalibyśmy Skandynawię lub Islandię, gdzie rzeczywiście znajduje się sporo niezamieszkanych terenów. - dorzucił swoje trzy grosze do rozmowy chociaż swojego zdania na temat tego kto wygrałby taki wyścig nie ujawnił.
To spotkanie zatrzymało starszego Notta na dobre kilkanaście minut i zanim zdążył zapozować do zdjęcia z ostatnim fanem kolejna grupka ponownie go otoczyła. Ok, nie był wściekły na tych ludzi i spokojnie, z uśmiechem na ustach robił to co przystało celebrytom. Zapewniał rozrywkę swoim fanom, gdyż mężczyzna doskonale wiedział o tym, że bez nich nikt w magicznym świecie, by o nim nie wiedział, a jeden afront w stosunku do wielbicieli mógł go sporo kosztować. Na szczęście po zakończeniu kolejnego mini oblężenia szybkim krokiem przemierzył hol i znalazł się blisko miejsca, w którym znajdował się drink bar. Jeden rzut oka wystarczył mu, by zlokalizować brata i jego znajomych oraz jak sądził kibiców, trzymających jego stronę. Po czym wolniej już podszedł do stolika.
Będąc już dość blisko lekko się uśmiechnął w stronę młodej kobiety, która siedziała w towarzystwie samych mężczyzn, po czym skinął głową pozostałym gościom zaproszonym przez Philipa.
- Świetny pojedynek bracie, chociaż uważam, że powinieneś go wygrać. Rzuciłeś więcej udanych zaklęć niż twój oponent. Chociaż rozumiem, że to wydarzenie odbywało się na zasadach pojedynku jaki honorujemy w Srebrnych Różdżkach. - powiedział i usiadł na wolnym krześle, uprzednio zamawiając drinka z ognistej whiskey. Cóż nie zabrał na razie głosu tylko przysłuchiwał się prowadzonym rozmowom i gdy usłyszał o wyścigu na miotłach o mało nie zakrztusił się swoją własną śliną.
- Pomysł dobry jednak sądzę, że ciężko by było znaleźć do takiego wydarzenia odpowiednie miejsce. No chyba, że rozważalibyśmy Skandynawię lub Islandię, gdzie rzeczywiście znajduje się sporo niezamieszkanych terenów. - dorzucił swoje trzy grosze do rozmowy chociaż swojego zdania na temat tego kto wygrałby taki wyścig nie ujawnił.