21.11.2023, 11:37 ✶
Sos… W sumie też mógł być inny. Na przykład jeden ostry, a drugi łagodny, i każdy może sobie wybrać ten, który woli. To było w sumie logiczne. Zapamięta to i następnym razem coś kupi. Bo na ukręcenie własnego sosu nie miała zadatków - mogła aspirować do osoby, która nie otruje jedzeniem, lecz ten poziom wtajemniczenia był jeszcze daleko przed nią.
- Miał kwiatek, one jedzą pyłek, prawda? - zmarszczyła brwi, bez problemu odczytując pismo Tristana. Albo pisał wyraźnie, albo miała do tego talent, ewentualnie już się przyzwyczaiła do tego zawijasów. - Ale mniejsza, nie będę już próbować. Nie powinno się ich zamykać.
Odetchnęła z ulgą, gdy się zaśmiał i podziękował. Bała się, że mu się nie spodoba. Zawsze się tego bała, obojętnie czy dawała mamie kwiaty, czy komuś bliskiemu drobny upominek.
- Podobno takie talizmany działają wtedy, kiedy ktoś ma dobre intencje. Nie żebym wierzyła w runy i wróżby, ale wiesz co mówią - lepiej dmuchać na gorące - kolejne przekręcenie powiedzenia, ale chyba nawet nie zwróciła na to uwagi. Powoli zbliżał się koniec bezpiecznego czasu, gdy Tristan mógł się jeszcze przyszykować do pracy. Olivia rzuciła jeszcze tęskne spojrzenie w stronę świetlików, Ale sama zostawać tu nie zamierzała. Nie była głupia i wiedziała dobrze, że okolica była tylko pozornie bezpieczna. Już nigdzie nie było w pełni bezpiecznie, tak prawdę mówiąc. - Jak jedziesz do Hogsmeade? Fiuu, teleportacja? Swoją drogą - jeśli zwrócisz to co ci przygotowałam, to będzie wina teleportacji. Zawsze mówiłam, że nie powinno się w ten sposób podróżować, to podrażnia żołądek i źle wpływa na trawienie.
Tere-fere. Gdyby tylko mogła, już nigdzie by nie chodziła pieszo.
- Miał kwiatek, one jedzą pyłek, prawda? - zmarszczyła brwi, bez problemu odczytując pismo Tristana. Albo pisał wyraźnie, albo miała do tego talent, ewentualnie już się przyzwyczaiła do tego zawijasów. - Ale mniejsza, nie będę już próbować. Nie powinno się ich zamykać.
Odetchnęła z ulgą, gdy się zaśmiał i podziękował. Bała się, że mu się nie spodoba. Zawsze się tego bała, obojętnie czy dawała mamie kwiaty, czy komuś bliskiemu drobny upominek.
- Podobno takie talizmany działają wtedy, kiedy ktoś ma dobre intencje. Nie żebym wierzyła w runy i wróżby, ale wiesz co mówią - lepiej dmuchać na gorące - kolejne przekręcenie powiedzenia, ale chyba nawet nie zwróciła na to uwagi. Powoli zbliżał się koniec bezpiecznego czasu, gdy Tristan mógł się jeszcze przyszykować do pracy. Olivia rzuciła jeszcze tęskne spojrzenie w stronę świetlików, Ale sama zostawać tu nie zamierzała. Nie była głupia i wiedziała dobrze, że okolica była tylko pozornie bezpieczna. Już nigdzie nie było w pełni bezpiecznie, tak prawdę mówiąc. - Jak jedziesz do Hogsmeade? Fiuu, teleportacja? Swoją drogą - jeśli zwrócisz to co ci przygotowałam, to będzie wina teleportacji. Zawsze mówiłam, że nie powinno się w ten sposób podróżować, to podrażnia żołądek i źle wpływa na trawienie.
Tere-fere. Gdyby tylko mogła, już nigdzie by nie chodziła pieszo.