21.11.2023, 16:17 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.11.2023, 14:01 przez Brenna Longbottom.)
Jak zapewne wszyscy, który tego ranka skończyli na Perle Morza - Brenna była zmęczona. Tym paskudnym zmęczeniem, które dotyczyło nie tylko ciała, ale też serca i umysłu. Myśl o Maddie i Southerlandzie tkwiła w jej głowie niby cierń, wspomnienia z wizji raz za razem przesuwały się przed oczyma, natrętne i niemożliwe do odgonienia, a na fizyczne wyczerpanie tym razem nie pomogła wypita pośpiesznie kawa.
Chciałaby zniknąć we własnej sypialni i najlepiej przespać parę tygodni. Nie tylko po to, by odpocząć, ale także, a może przede wszystkim, by uciec przed całym światem. Ale za żadne skarby nie chciała zawieść przyjaciółki.
Po zdaniu raportów w Ministerstwie, upewnieniu się, że mugole trafią w ręce amnestozjatorów i uzdrowicieli, doprowadziła się do porządku. Zdołała pozbyć się woni dymu (choć momentami miała wrażenie, że ta znów uderza w jej nozdrza), magiczny puder zakrył oznaki zmęczenia, sukienka - szara i mało ozdobna, bo wypadało się dobrze ubrać, ale już nie przyćmić solenizantkę - zastąpiła zniszczone ubranie.
W głowie porządku zrobić już nie mogła, ale nie musiała tego całego chaosu prezentować innym.
Gdy z Erikiem i Aveliną znalazła się pod Norą Nory tuż po zmierzchu, uśmiechała się jak zwykle, a w ramionach trzymała opakowany w kolorowy papier prezent.
- Wszystko dobrze, kotku? - spytała jeszcze Aveliny, zanim weszli do środka, obrzucając ją uważnym spojrzeniem. Jeśli pobyt na statku nie był łatwy dla niej, gdy przywykła do paskudnych rzeczy, to jak wpłynęło to na Paxton? - Gdybyś chciała potem pogadać, jestem do dyspozycji - zapewniła, nim wpadła do środka.
- Cześć, Norka, skarbie! - zawołała od progu, ruszając ku solenizantce równie energicznie jak zawsze. Uśmiechnęła się po drodze do Otta, i rzuciła hej do Laurenta - nie spodziewała się, że ten się tutaj znajdzie. - Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Oby ten rok był dla ciebie dużo lepszy niż poprzedni i przyniósł ci całą masę przyjemnych chwil. A to prezent.
Myślała wprawdzie początkowo o kupnie jakichś gadżetów do kuchni, ale ostatecznie po wahaniu uznała, że da Norze rzeczy absolutnie bezużyteczne, ale mogące sprawić radość. Jednocześnie, chociaż kusiło ją, by wydać pieniądze na coś bardzo drogiego, to miała jednak wrażenie, że złota kolia z brylantami raczej wprawiłaby Norę w zakłopotanie niż ucieszyła. We wnętrzu opakowanego w barwne papierki pudła krył się zestaw kilku różności: srebrna zawieszka w kształcie norweskiego kota leśnego, gorzka czekolada z Miodowego Królestwa i damski, jedwabny szal, mieniący się różnymi barwami. Miała zresztą ze sobą jeszcze jedno pudełko, którego nie wręczyła Norze.
- I nie bądź zła na Erika, pomógł dziś uratować kilka osób - mruknęła jeszcze jej do ucha, gdy pochyliła się, by ucałować policzek Nory. Jakby nie było, nie kłamała: w końcu paru mugoli ściągnęli z tego statku żywymi.
Chciałaby zniknąć we własnej sypialni i najlepiej przespać parę tygodni. Nie tylko po to, by odpocząć, ale także, a może przede wszystkim, by uciec przed całym światem. Ale za żadne skarby nie chciała zawieść przyjaciółki.
Po zdaniu raportów w Ministerstwie, upewnieniu się, że mugole trafią w ręce amnestozjatorów i uzdrowicieli, doprowadziła się do porządku. Zdołała pozbyć się woni dymu (choć momentami miała wrażenie, że ta znów uderza w jej nozdrza), magiczny puder zakrył oznaki zmęczenia, sukienka - szara i mało ozdobna, bo wypadało się dobrze ubrać, ale już nie przyćmić solenizantkę - zastąpiła zniszczone ubranie.
W głowie porządku zrobić już nie mogła, ale nie musiała tego całego chaosu prezentować innym.
Gdy z Erikiem i Aveliną znalazła się pod Norą Nory tuż po zmierzchu, uśmiechała się jak zwykle, a w ramionach trzymała opakowany w kolorowy papier prezent.
- Wszystko dobrze, kotku? - spytała jeszcze Aveliny, zanim weszli do środka, obrzucając ją uważnym spojrzeniem. Jeśli pobyt na statku nie był łatwy dla niej, gdy przywykła do paskudnych rzeczy, to jak wpłynęło to na Paxton? - Gdybyś chciała potem pogadać, jestem do dyspozycji - zapewniła, nim wpadła do środka.
- Cześć, Norka, skarbie! - zawołała od progu, ruszając ku solenizantce równie energicznie jak zawsze. Uśmiechnęła się po drodze do Otta, i rzuciła hej do Laurenta - nie spodziewała się, że ten się tutaj znajdzie. - Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Oby ten rok był dla ciebie dużo lepszy niż poprzedni i przyniósł ci całą masę przyjemnych chwil. A to prezent.
Myślała wprawdzie początkowo o kupnie jakichś gadżetów do kuchni, ale ostatecznie po wahaniu uznała, że da Norze rzeczy absolutnie bezużyteczne, ale mogące sprawić radość. Jednocześnie, chociaż kusiło ją, by wydać pieniądze na coś bardzo drogiego, to miała jednak wrażenie, że złota kolia z brylantami raczej wprawiłaby Norę w zakłopotanie niż ucieszyła. We wnętrzu opakowanego w barwne papierki pudła krył się zestaw kilku różności: srebrna zawieszka w kształcie norweskiego kota leśnego, gorzka czekolada z Miodowego Królestwa i damski, jedwabny szal, mieniący się różnymi barwami. Miała zresztą ze sobą jeszcze jedno pudełko, którego nie wręczyła Norze.
- I nie bądź zła na Erika, pomógł dziś uratować kilka osób - mruknęła jeszcze jej do ucha, gdy pochyliła się, by ucałować policzek Nory. Jakby nie było, nie kłamała: w końcu paru mugoli ściągnęli z tego statku żywymi.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.