21.11.2023, 18:08 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.11.2023, 18:09 przez Florence Bulstrode.)
Florence starała się - naprawdę się starała - zrozumieć, w czym tkwiły problemy. Ale chociaż dostrzegała je same, widziała też ich źródła, miała pewien problem w ogarnięciu całokształtu, bo dla niej niektóre rzeczy były tak oczywiste i naturalne, że trudno jej było postawić się w cudzych butach. Specjalista był tu więc bez wątpienia dobrym wyborem, bo pod tą jasną czupryną zebrało się więcej spraw niż nawet Florence kiedykolwiek podejrzewała. A osobiste zaangażowanie zawsze wszystko utrudniało.
- Czasem dobrze pomyśleć o rzeczach niemożliwych. Nie obraziłabym się za lek na wszystkie choroby i Voldemorta osadzonego w Azkabanie - powiedziała w końcu. – Ale teraz faktycznie powinniśmy się trzymać tego, co zrobić możemy. Cóż, zawsze możesz spróbować wystąpić raz czy dwa, niekoniecznie na deskach teatru, jeżeli masz ochotę i sprawdzić, czy to dla ciebie, czy wręcz przeciwnie
Ale nie, nie zamierzała nalegać. Wszystko ostatecznie sprowadzało się do jego decyzji.
Cofnęła wreszcie rękę i obróciła filiżankę, już prawie pustą, nieco mechanicznym gestem. Bycie szczęśliwym: Florence wątpiła, by istniało wielu ludzi faktycznie szczęśliwych. Życie polegało na chwytaniu tych momentów szczęścia i radzeniu sobie z problemami między nimi, z cieszeniu się drobiazgami i rzeczami ważniejszymi - ale nie sądziła, by mówienie tego teraz było tym, co Laurent powinien usłyszeć. Zwłaszcza, że gdzieś w Bulstrode narastała złość na to, że ten nie czuł się już bezpiecznie w New Forest: na śmierciożerców, którzy go stamtąd wypłoszyli. Była stworzona do neutralności, ale nie miała szans tej neutralności zachować - nie, kiedy jej brat i jej bratnia dusza trafiali do Limbo, gdy nagle praca szpitala została zdezorganizowana, bo ranni z Beltane go wypełnili, nie, gdy ciało Arabelli Bulstrode pokrywała czernią klątwa, nie kiedy widmo śmierciożerców zasiało strach w duszy Laurenta.
Gdyby kilka tygodni temu nie powiedziała Patrickowi, że oferuje swoją pomoc, pewnie zrobiłaby to teraz, z samego gniewu.
- Dlaczego nie? Jeśli ci się znudzi, zawsze możesz je sprzedać. Moja matka niedawno wygrała w Vegas domek w Toskanii, gdybyś chciał się gdzieś zatrzymać, by się tam rozejrzeć, pewnie na to pozwoli. Choć na twoim miejscu jeszcze wstrzymałabym się ze sprzedażą domu w New Forest, póki nie upewnisz się, że nie chcesz tam bywać choćby od czasu do czasu. A w Anglii myślałeś o konkretnym miejscu? I pamiętaj, mój drogi, że tutaj możesz zostać tak długo, jak tylko zechcesz. Nasz dom jest twoim domem.
Wolałaby może i mieć go blisko w Anglii, ale jeśli słońce Włoch miało wyleczyć jego duszę - niech tak będzie.
Poza tym tam, z dala od deszczowych Wysp, będzie przynajmniej bezpieczny. A w Wielkiej Brytanii nikt już bezpieczny nie był.
- Czasem dobrze pomyśleć o rzeczach niemożliwych. Nie obraziłabym się za lek na wszystkie choroby i Voldemorta osadzonego w Azkabanie - powiedziała w końcu. – Ale teraz faktycznie powinniśmy się trzymać tego, co zrobić możemy. Cóż, zawsze możesz spróbować wystąpić raz czy dwa, niekoniecznie na deskach teatru, jeżeli masz ochotę i sprawdzić, czy to dla ciebie, czy wręcz przeciwnie
Ale nie, nie zamierzała nalegać. Wszystko ostatecznie sprowadzało się do jego decyzji.
Cofnęła wreszcie rękę i obróciła filiżankę, już prawie pustą, nieco mechanicznym gestem. Bycie szczęśliwym: Florence wątpiła, by istniało wielu ludzi faktycznie szczęśliwych. Życie polegało na chwytaniu tych momentów szczęścia i radzeniu sobie z problemami między nimi, z cieszeniu się drobiazgami i rzeczami ważniejszymi - ale nie sądziła, by mówienie tego teraz było tym, co Laurent powinien usłyszeć. Zwłaszcza, że gdzieś w Bulstrode narastała złość na to, że ten nie czuł się już bezpiecznie w New Forest: na śmierciożerców, którzy go stamtąd wypłoszyli. Była stworzona do neutralności, ale nie miała szans tej neutralności zachować - nie, kiedy jej brat i jej bratnia dusza trafiali do Limbo, gdy nagle praca szpitala została zdezorganizowana, bo ranni z Beltane go wypełnili, nie, gdy ciało Arabelli Bulstrode pokrywała czernią klątwa, nie kiedy widmo śmierciożerców zasiało strach w duszy Laurenta.
Gdyby kilka tygodni temu nie powiedziała Patrickowi, że oferuje swoją pomoc, pewnie zrobiłaby to teraz, z samego gniewu.
- Dlaczego nie? Jeśli ci się znudzi, zawsze możesz je sprzedać. Moja matka niedawno wygrała w Vegas domek w Toskanii, gdybyś chciał się gdzieś zatrzymać, by się tam rozejrzeć, pewnie na to pozwoli. Choć na twoim miejscu jeszcze wstrzymałabym się ze sprzedażą domu w New Forest, póki nie upewnisz się, że nie chcesz tam bywać choćby od czasu do czasu. A w Anglii myślałeś o konkretnym miejscu? I pamiętaj, mój drogi, że tutaj możesz zostać tak długo, jak tylko zechcesz. Nasz dom jest twoim domem.
Wolałaby może i mieć go blisko w Anglii, ale jeśli słońce Włoch miało wyleczyć jego duszę - niech tak będzie.
Poza tym tam, z dala od deszczowych Wysp, będzie przynajmniej bezpieczny. A w Wielkiej Brytanii nikt już bezpieczny nie był.