21.11.2023, 19:24 ✶
- Och... może przestraszyła się widm, skoro uciekła tutaj... - powiedziała Brenna, nieco zaskoczona obecnością sarny. Mocniej schwyciła smycz, na której trzymała Gałgana, bo ten rzecz jasna już rwał się do zapoznania z nową przyjaciółką. Prawdopodobnie nie zrobiłby jej krzywdy, ale na pewno chciałby się pobawić. Za to Ponurak... kto wie, czy on by jej nie zeżarł?
- Nie, chyba że zrobiły to tak dawno, że tego nie pamiętam. Chyba do mnie przywykły? A może po prostu nie wzbudzam ich zainteresowania?
Czasem widziała, jak wrzosy poruszają się w sposób sugerujący, że ktoś kręci się pomiędzy roślinami, bywało, że kątem oka wyłapywała ruch. Ale o ile zwykle była przewrażliwiona na tym punkcie, to tutaj nigdy nie zwracała na to uwagi: to było miejsce dobrej magii. Może dlatego przez ułamek sekundy do jej duszy wkradła się podejrzliwość, kiedy Olivia wspomniała, że odczuwała niepokój. Tyle że… przecież nie były w samych ruinach. To o niczym nie świadczyło, a skoro Quirke chciała tutaj wrócić, to chyba nie mogła być czarnoksiężnikiem?
– Nie widzę przeciwwskazań. Mogę cię kiedyś tutaj zabrać albo znajdziesz drogę sama, nie jest zbyt skomplikowana… chociaż, może teraz lepiej jednak nie chodzić w okolicy samotnie. W okolicy jest też jezioro, latem miło się nad nim wypoczywa, chociaż w tym roku lepiej się tam nie zapuszczać – paplała po swojemu, kiedy wędrowały ścieżką z powrotem ku Dolinie Godryka i położonej w jej sercu Warowni Longbottomów, a psy plątały się wokół ich nóg.
- Nie, chyba że zrobiły to tak dawno, że tego nie pamiętam. Chyba do mnie przywykły? A może po prostu nie wzbudzam ich zainteresowania?
Czasem widziała, jak wrzosy poruszają się w sposób sugerujący, że ktoś kręci się pomiędzy roślinami, bywało, że kątem oka wyłapywała ruch. Ale o ile zwykle była przewrażliwiona na tym punkcie, to tutaj nigdy nie zwracała na to uwagi: to było miejsce dobrej magii. Może dlatego przez ułamek sekundy do jej duszy wkradła się podejrzliwość, kiedy Olivia wspomniała, że odczuwała niepokój. Tyle że… przecież nie były w samych ruinach. To o niczym nie świadczyło, a skoro Quirke chciała tutaj wrócić, to chyba nie mogła być czarnoksiężnikiem?
– Nie widzę przeciwwskazań. Mogę cię kiedyś tutaj zabrać albo znajdziesz drogę sama, nie jest zbyt skomplikowana… chociaż, może teraz lepiej jednak nie chodzić w okolicy samotnie. W okolicy jest też jezioro, latem miło się nad nim wypoczywa, chociaż w tym roku lepiej się tam nie zapuszczać – paplała po swojemu, kiedy wędrowały ścieżką z powrotem ku Dolinie Godryka i położonej w jej sercu Warowni Longbottomów, a psy plątały się wokół ich nóg.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.