• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...?

1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...?
broom broom
Throw me to the wolves and
I'll return leading the pack
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Mavelle Bones
#13
22.11.2023, 01:09  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.11.2023, 01:10 przez Mavelle Bones.)  
Gdyby wiedziała… gdyby wiedziała, kim był ten ktoś, kogo miał, to może nie próbowałaby się aż tak chować za zasadami. Znaczy… bo skoro była mężatką, to czy na pewno dało się mówić tu o związku do rozbicia? Pomijając ten najbardziej oczywisty, czyli małżeństwo, ale małżeństwo to naprawdę Mav nie interesowało i przecież nie miała nawet jak wejść między tamtą kobietę a jej męża.
  Gdyby wiedziała… zapewne łatwiej byłoby ulec tej magii, która oplatała ich oboje, zamiast łapać się wszelkich możliwych wymówek, dokładać argumentów po stronie „przeciw”, żeby sobie udowodnić, jaki to naprawdę był zły pomysł. W sensie, powrót do siebie. Mimo że i bez list wiedziała, pamiętała, że do tej relacji nie powinno być powrotu, tylko… tylko, cholera, dlaczego musiała być tak rozsądna?
  Dlaczego po prostu nie potrafiła uznać, że „a chrzanić to wszystko, biorę, co chcę”? Byłoby prościej, o wiele prościej, gdyby odpuściła sobie myślenie, analizowanie, tylko poszła na żywioł. Gorzej, że potem pewnie nastąpiłby moment, w którym musieliby wylizywać swoje rany, ale przynajmniej… jak to szło? Lepiej żałować, że się spróbowało niż żałować, że tego się nie zrobiło?
  Może przynajmniej cierpieliby mniej, przez chwilę, a może udałoby się dojść do pewnego porozumienia, osiągnąć swego rodzaju równowagę, dzięki której… cóż, mogliby jednak ze sobą jakoś być? Bez wiecznych kłótni? Czy ta wizja była w ogóle możliwa do spełnienia…?
  Drgnęła, zaskoczona tym nagłym wybuchem. Nie, w jej twarzy próżno było szukać strachu – na tym gruncie była jednak dość dobrze zahartowana. Tyle kłótni, tyle fruwających naczyń i niewinnych mebli, że już dawno wiedziała, iż jej nie skrzywdzi. Zresztą… nie potrafił skrzywdzić nawet najgorszego śmiecia. Unieszkodliwić – tak. Ze szwankiem dla jego zdrowia? Nie. Ale choć nie dało się dojrzeć strachu, to konsternację – i owszem. A potem zrozumienie.
  - Allie, głuptasie – westchnęła kręcąc głową. Poniosło go w cholerę – nie dosłownie, ale wciąż, wycieczka uskuteczniona – i… w sumie wyglądało na to, że się nie zrozumieli. Może powinna była użyć innych słów. Może po prostu i tak gdzieś w nim to siedziało, a swoim retorycznym pytaniem jedynie to uwolniła? Nie wiedziała, nie siedziała mu w głowie, choć może to i lepiej – Nie ma powodu, żebyś siebie nienawidził – wyrzekła łagodnie, podchodząc bliżej niego. Lekki dotyk na ramieniu – Nie twierdzę, że mnie nienawidziłeś. Mówię tylko, że… nie mamy pojęcia, jak to działa. A ja przecież wiecznie szukam najgorszych możliwych wariantów wydarzeń – przypomniała cicho. Tak – bo lepiej przygotować się na najgorsze i potem zostać pozytywnie zaskoczonym niż żeby niespodziewanie łajnobomba wybuchła prosto w twarz – Tak że naprawdę, nie ma powodu – zapewniła po raz kolejny.
  Może zamiast stawania obok, sygnalizowania dotykiem, że tu jest, że nie rzuca pod jego adresem żadnych oskarżeń, może po prostu powinna była przyciągnąć do siebie, zamknąć w mocnym uścisku? Zwłaszcza że – Matka jej świadkiem – to nie było coś, czego sama by nie pragnęła. Bliższego kontaktu. Ciało przy ciele, nos wypełniony tym jednym, jedynym, konkretnym zapachem…
  - Mogę skonsultować ze swoją klątwołamaczką. I tak już rozgryzamy jedną sprawę, więc... – dlaczego i nie to? Po prostu wyższy rachunek za usługi, ale to i tak nie miało większego znaczenia. I tak na dłuższą metę nie miała już głowy do szukania fachowców – i to godnych zaufania – przynajmniej nie w tej konkretnej chwili. A Bulstrode… ta wydawała się mieć głowę na karku i jednak wiedzieć, co robi.
  - Oczywiście że zrobiłam – potrząsnęła lekko głową. Już wcześniej jej zarzucił, że kazała mu mówić, aby się upewnić – teraz najwyraźniej robiła coś bardzo podobnego. W zasadzie to samo. Milczała, nie podejmując ostatecznych wyborów – Bo ty tak naprawdę zdecydowałeś, a  ja... – odwróciła spojrzenie gdzieś w bok. A ja nie potrafię ci powiedzieć: chcę tego, pieprzyć moje zasady, zostaw tamtą w cholerę i wróćmy do siebie, I czekam, aż powiesz „niech się dzieje co chce, spróbujmy” – … za dużo myślę – zakończyła koślawo, zupełnie nie tak, jak czuła, że powinna powiedzieć.
  - I wiem. Naprawdę wiem – zapewniła miękko. Wszystkim było ciężko. Jemu, jej, wielu innym ludziom. Z tą swoją klątwą i zzimnieniem to i tak nie skończyła szczególnie źle – bo wciąż żyła. Żyła i mogła względnie normalnie funkcjonować, nawet z rozdartym sercem i bałaganem w myślach. A ile osób nie może powiedzieć tego samego? Ile w ogóle już nic nie może powiedzieć…?
  - Allie... – skrzyżował ręce. Nie wiedziała, dlaczego, ale odczuła potrzebę, za którą podążyła – w końcu dalekie to było od uniesień wszelkiej maści – dotknęła tych rąk, próbując delikatnie objąć swoimi palcami nadgarstek mężczyzny – … wystarczy, ze nie będziesz traktował mnie jak jednorożca – bo niestety, niechciana, świeżo zyskana sława irytowała, bo nie mogła w Ministerstwie przejść się do wychodka bez wrażenia, że jest śledzona przez mnóstwo par oczu – Tak że już pomagasz – nawet jeśli się drzesz, naprawdę – I jeśli obiłoby ci się o uszy nazwisko speca od limbo i nekromancji, tyle że spoza Brytanii, to może się przydać – przyznała po krótkiej chwili. Bo tutaj zdecydowanie nie chciała szukać, z kilku powodów – … i niuchnięcie? – zaryzykowała, uśmiechając się blado. Może wręcz nawet nieśmiało. Bo z jednej strony – męczyła ich ta cholerna więź, bliskość, a z drugiej…
  … z drugiej, coś w środku podpowiadało, że to mogłoby pomóc, choć na chwilę. Krótką, bo krótką, ale zawsze. Bo objęcia Moody’ego były najbezpieczniejszymi pod słońcem.

@Alastor Moody
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alastor Moody (3752), Mavelle Bones (5381)




Wiadomości w tym wątku
1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Mavelle Bones - 10.09.2023, 22:50
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Alastor Moody - 20.09.2023, 23:47
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Mavelle Bones - 21.09.2023, 18:30
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Alastor Moody - 23.09.2023, 19:23
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Mavelle Bones - 23.09.2023, 22:35
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Alastor Moody - 25.09.2023, 21:13
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Mavelle Bones - 25.09.2023, 22:56
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Alastor Moody - 28.09.2023, 22:52
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Mavelle Bones - 30.09.2023, 17:22
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Alastor Moody - 05.11.2023, 15:49
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Mavelle Bones - 19.11.2023, 03:45
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Alastor Moody - 21.11.2023, 19:20
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Mavelle Bones - 22.11.2023, 01:09
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Alastor Moody - 28.11.2023, 01:47

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa