21.11.2023, 23:36 ✶
Oczywiście, że potwierdziła spotkanie. Lubiła spędzać czas z Tristanem, lecz gdy zaproponował dłuższe spotkanie, poczuła ukłucie niepokoju. Nie dlatego, że się go obawiała - to ona tu była od dziwnych pomysłów, ale dlatego, że Tristan praktycznie nigdy nie miał wolnych wieczorów. Miała dziwne przeczucie, że mogło się coś stać, ale nie przychodziło jej do głowy, co konkretnie. Nie potrafiła jednak skupić się na pracy - zwłaszcza że tego elementu nie lubiła. Wolała warzyć eliksiry, niż je sprzedawać. Zwłaszcza że jej matka była świetna w sprzedaży. Ktoś, kto przychodził po eliksir pieprzowy, wychodził z całym naręczem maści i buteleczek na wszystkie dolegliwości tego świata. Ona tak nie potrafiła, dlatego zwykle gdy obsługiwała klientów, obrót był znacznie niższy. Ale trudno.
Tristana minął właśnie wychodzący klient. Skinął mu odruchowo głową i ruszył dalej, w ulicę Pokątną. Przez witrynę Tristan mógł zobaczyć siedzącą na stołku Olivię, która pocierała właśnie skronie palcami. Miała zamknięte oczy, jakby próbowała się uspokoić. Z daleka widział, że ostatni klient musiał ją zdenerwować, bo zwykle gdy siedziała w takim bezruchu, w milczeniu, to była zła i był to moment przed wybuchem naprawdę gwałtownych, skumulowanych w niej emocji.
Lecz tym razem wybuch nie nastąpił. Gdy Olivia otworzyła oczy, dostrzegła Tristana przed drzwiami. Natychmiast się rozpromieniła i zerwała ze stołka. Dała mu znak ręką, by poczekał, a sama włożyła kilka kartek do zeszytu. Ten umieściła pod ladą, a potem chwyciła kurtkę i torebkę i wybiegła na zewnątrz.
- Tristan! - rzuciła mu się na szyję, by uściskać go mocno i długo. Dopiero potem odsunęła się, chwyciła go za ręce i spojrzała pełnym troski spojrzeniem w jego oczy.- Wszystko w porządku?
Wydawała się szczerze zaniepokojona. Była tak przyzwyczajona do tego, że ciągle pracował, że gdy wziął wolne od razu uznała, że musiało się coś stać.
Tristana minął właśnie wychodzący klient. Skinął mu odruchowo głową i ruszył dalej, w ulicę Pokątną. Przez witrynę Tristan mógł zobaczyć siedzącą na stołku Olivię, która pocierała właśnie skronie palcami. Miała zamknięte oczy, jakby próbowała się uspokoić. Z daleka widział, że ostatni klient musiał ją zdenerwować, bo zwykle gdy siedziała w takim bezruchu, w milczeniu, to była zła i był to moment przed wybuchem naprawdę gwałtownych, skumulowanych w niej emocji.
Lecz tym razem wybuch nie nastąpił. Gdy Olivia otworzyła oczy, dostrzegła Tristana przed drzwiami. Natychmiast się rozpromieniła i zerwała ze stołka. Dała mu znak ręką, by poczekał, a sama włożyła kilka kartek do zeszytu. Ten umieściła pod ladą, a potem chwyciła kurtkę i torebkę i wybiegła na zewnątrz.
- Tristan! - rzuciła mu się na szyję, by uściskać go mocno i długo. Dopiero potem odsunęła się, chwyciła go za ręce i spojrzała pełnym troski spojrzeniem w jego oczy.- Wszystko w porządku?
Wydawała się szczerze zaniepokojona. Była tak przyzwyczajona do tego, że ciągle pracował, że gdy wziął wolne od razu uznała, że musiało się coś stać.