22.11.2023, 15:38 ✶
Pracowników tego konkretnego Departamentu, zbyt wielu może nie było, albo część miała wolne. Nicholas też czasami wychodził, aby przekazać raporty dalej do innej komnaty, lub coś przedyskutować. Czasami i wędrował między poziomami w innych celach.
Dzisiejszego dnia Yaxley siedział przy swoim biurku, opierając się łokciami o blat mebla, masując swoje skronie. Jakby pracował intensywnie nad swoim mózgiem. Miał robotę, ale jego myśli zaprzątała też sprawa z wykonaniem zlecenia od Czarnego Pana. Udanie się do zakątka boginów, nie było dla niego wycieczką jak do wesołego miasteczka. Chwycił po chwili za kubek, mając nadzieję na kolejnego łyka kawy, ale niestety był on już pusty. Westchnął. Słysząc swoje imię, spojrzał w kierunku Lestrange’a. Nie zarejestrował wcześniej, jak wszedł.- Tak. Mam. O co chodzi?
Spojrzał na Rodolphusa ze spokojem. Kolega z innego wydziału, tego samego Departamentu. Kojarzył go, choć chyba nie za często mieli okazję współpracować i rozmawiać. Pochłonięci pracą i swoimi obowiązkami.
Nicholas w odzieży najczęściej preferował czerń. Tak i dzisiaj, miał na sobie czarne spodnie i koszulę, z podwiniętymi rękawami. Mroczny znak ukryty pod zaklęciem maskującym. Jako że w tej chwili Yaxley nie mógł skupić się nad swoją pracą, to mógłby pomóc koledze.