Nora raczej rzadko kiedy dawała się wyprowadzić z równowagi. Dzisiaj jednak przechodziła najwyraźniej jakieś załamanie nerwowe. Coś w niej pękło, a to gadanie Erika tylko jeszcze bardziej ją nakręcało. Nie umiała zapanować nad emocjami, które przejęły władzę nad jej małym ciałem. Pluła jadem, szkoda tylko, że na jedną z nielicznych osób, która faktycznie życzyła jej dobrze. No, ale cóż mogła poradzić? Jakoś tak wyszło. Dobrze, że nikt obcy tego nie widział, zapadłaby się chyba pod ziemię ze wstydu. Na całe szczęście Erik widział ją już chyba w każdym możliwym stanie, więc nie była to dla niego żadna nowość.
Najwyraźniej jej krzyki doprowadziły do tego, że ten potężny mężczyzna, auror zamknął się w sobie. Kto by się spodziewał, że panienka od ciastek potrafi mieć w sobie taką siłę przebicia. Nie żeby była z tego dumna, choć może troszeczkę? Najwyraźniej i ona czasem mogła powiedzieć w głos te wszystkie myśli które kłębiły się jej w głowie. Zazwyczaj starała się być miła, ale dzisiejszy dzień był inny od wszystkich.
- JAK MAM SIĘ NIE DENERWOWAĆ!!!- Krzyknęła jeszcze. Na całe szczęście pojawił się kot, z Nory zeszło ciśnienie, przynajmniej na chwilę, bo gdy tylko Salem ich opuścił... Już miała ponownie pozwolić sobie na kilka miłych słów w stronę Erika, jednak nie zdołała. Przyjaciel jej na to nie pozwolił. Zbliżył się do niej i po prostu, po ludzku ją przytulił. Chyba potrzebowała bliskości, bo zaczęła się powoli uspokajać, jednak po policzkach płynęło jej więcej łez, najwyraźniej te wszystkie negatywne emocje miały opuścić jej ciało właśnie w ten sposób. Szlochała więc wtulona w Erika Longbottoma. -Przepraszam...- Głos jej się trząsł. Nie była w stanie powiedzieć nic więcej. Potrzebowała tego, wszystko zaczęło z niej schodzić. Jak to dobrze, że trafiło właśnie na niego - chyba nikt inny nie potrafiłby jej uspokoić w takim momencie.
Erik rozluźnił uścisk w idealnym momencie. Norka zrobiła krok do tyłu, przetarła przy tym oczy, które nadal był dosyć mocno zaczerwienione.- Jeśli komuś powiesz o tym ataku paniki, to Cię zamorduje.- Minę miała poważną kiedy wypowiadała te słowa, chociaż oczywiście był to tylko przyjacielski żart.
- Mugolski, nie mogłam znaleźć żadnych magicznych.- Wydawało jej się, że mimo wszystko nie jest zły, niczego mu nie brakowało. Czekała, aż Erik przymierzy kostium, chwilę mu to zajęło. Zagwizdała, kiedy pojawił się przed nią ponownie - tym razem w tym jakże przepięknym przebraniu kota. - Wiedziałam, że będzie pasował, znam dobrze Twoje wymiary...- Pozwoliła sobie obejrzeć mężczyznę z każdej strony. - Ten ogonek jest uroczy.- Skomentowała jeszcze tył stroju. Spędzili razem jeszcze chwilę, jednak kobieta już więcej tego wieczora nie uraczyła Erika kolejnym atakiem paniki, a później odprowadziła go do drzwi. Mięli się spotkać następnego dnia rano podczas wielkiego otwarcia.