Nieprawda. Kwestia tego jak zabawna mogłaby się wydawać kwestia znalezienia rozkładających się zwłok na dnie bagna nie była wbrew pozorom jednoznaczna. Wszystko zależało od tego, jak czarnym humorem wyróżniałaby się osoba, której przypadłby zaszczyt dokonania takiego odkrycia. Oczywiście, biorąc pod uwagę to, że Erik i Mavelle wychowywali się w dosyć przykładnych warunkach, taki widok mógłby ich mocno zgorszyć, jednak na świecie było pełno męt i ludzi o pokaleczonych, złamanych duszach, którzy mogliby zareagować dużo bardziej entuzjastycznie.
Wracając jednak do głównej osi zdarzeń... Męskie okrzyki dochodzące z wnętrza budynku dosyć dosadnie potwierdziły kilka faktów. Przede wszystkim Catherine jeszcze żyła. I nawet miała towarzystwo, co sugerowało, że do tej pory niekoniecznie szlajała się sama po całej magicznej Anglii. Najważniejsze jednak było to, że najwyraźniej udało im się uprzedzić Śmierciożerców w tym wyścigu. A to zdecydowanie nastrajało Erika pozytywnie.
— Uspokójcie się! — zawtórował Mavelle, starając się ruszyć w jej ślady. — Nie jesteśmy tu po to, żeby was skrzywdzić! — Wychylił się w stronę salonu, dalej ściskając mocno różdżkę w dłoni. — Myśleliśmy, że was dorwali. Jesteśmy po waszej stronie. Jesteśmy tu, żeby pomóc.
Czy to brzmiało sztampowo? Czy ich przekona? Cóż, nie było czasu na długie przemowy z odpowiednią argumentacją. Zwłaszcza, gdy Catherine była gotowa w każdej chwili rzucić się w płomienie i rozpłynąć się w powietrzu. Znowu. A kto wie, czy ich wtargnięcie do posesji nie popchnęło kobiety ku temu, aby uciec do miejsca, które tylko ona znała? Erik mógł tylko ufać, że jego słowa zdołają przekonać parę do tego, aby wstrzymać się z decyzją o ucieczce.
Wiedział jednak, że nie mogli sobie pozwolić na to, aby Catherine im umknęła. Takie skakanie z miejsca na miejsce dla nikogo nie było bezpieczne. Zwłaszcza, gdy nikt z nich nie był tutaj z woli Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów, a z rozkazu Dumbledore'a. Należało więc zrobić coś z tym ogniem. Różdżka Longbottoma powędrowała ku górze. Erik zamierzał przy użyciu magii Kształcenia wyczarować pod sufitem taflę wody, która przy szarpnięciu różdżką miała opaść na dół, co by zdusić płomień w zarodku.
Sukces!
Sukces!
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞