22.11.2023, 17:59 ✶
Zanim dotarli do Kotła, zgasiła ćmika i wrzuciła go do kosza, upewniając się wcześniej, że na pewno jest dobrze dogaszony. Ostatnie czego chciała, to pożar. Z zaciekawieniem spojrzała na to, jak Tristan notuje. Zmarszczyła brwi, widząc że jednak zrezygnował z tego, co chciał napisać. Lekko przekrzywiła głowę, ale może tylko się zastanawiał? Nie, zamknął notes. Spojrzała na Warda z uwagą, ale nie powiedziała nic. Skoro nie chciał się dzielić tą informacją, miał prawo. A ona nie miała prawa być aż tak wścibska.
Gdy jednak na nowo zaczął pisać, a potem jej pokazał, uwagę skupiła najpierw na pojedynczym słowie. Cmentarz. Przystanęła, żeby upewnić się, że dobrze odczytuje słowo. Krótką chwilę zajęło jej połączenie faktów z tym, jaki był dzień. No tak, oni obchodzili go kiedy indziej - ojciec wziął wtedy wolne, matka też. Taka ich mała tradycja. Najwyraźniej Tristan też miał swoją, choć okropnie bolesną. Poczuła się, jakby niewidzialna siła zacisnęła palce na jej gardle, a oczy ją zapiekły. Kiwnęła więc tylko głową na znak, że nie ma nic przeciwko.
Jej wzrok jednak prześlizgnął się odruchowo po słowach wyżej. Uniosła brew. Czemu jej tego nie pokazał? Musiał mieć powód. Zmienił zdanie? A może kryło się za tym coś innego? Postanowiła jednak nie odpowiadać na tę propozycję w tej chwili. Wróci do niej, gdy odwiedzą - najpewniej - jego ojca na cmentarzu. Posłała mu tylko spojrzenie, które mówiło: widziałam to. Zaraz jednak jej rysy twarzy złagodniały, a ona sama wsunęła dłoń pod jego ramię. Otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, ale też zrezygnowała. Później. Nie będzie mu głowy zawracać - czasem wypadało się zamknąć i wbrew pozorom Olivia miała przebłyski intelektu, które chroniły ją przed ogromnym faux pas. Nie, żeby to się zdarzało specjalnie często, ale jednak zdarzało. Ścisnęła lekko jego przedramię, by dać znać, że jest obok. Tak po prostu.
Gdy jednak na nowo zaczął pisać, a potem jej pokazał, uwagę skupiła najpierw na pojedynczym słowie. Cmentarz. Przystanęła, żeby upewnić się, że dobrze odczytuje słowo. Krótką chwilę zajęło jej połączenie faktów z tym, jaki był dzień. No tak, oni obchodzili go kiedy indziej - ojciec wziął wtedy wolne, matka też. Taka ich mała tradycja. Najwyraźniej Tristan też miał swoją, choć okropnie bolesną. Poczuła się, jakby niewidzialna siła zacisnęła palce na jej gardle, a oczy ją zapiekły. Kiwnęła więc tylko głową na znak, że nie ma nic przeciwko.
Jej wzrok jednak prześlizgnął się odruchowo po słowach wyżej. Uniosła brew. Czemu jej tego nie pokazał? Musiał mieć powód. Zmienił zdanie? A może kryło się za tym coś innego? Postanowiła jednak nie odpowiadać na tę propozycję w tej chwili. Wróci do niej, gdy odwiedzą - najpewniej - jego ojca na cmentarzu. Posłała mu tylko spojrzenie, które mówiło: widziałam to. Zaraz jednak jej rysy twarzy złagodniały, a ona sama wsunęła dłoń pod jego ramię. Otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, ale też zrezygnowała. Później. Nie będzie mu głowy zawracać - czasem wypadało się zamknąć i wbrew pozorom Olivia miała przebłyski intelektu, które chroniły ją przed ogromnym faux pas. Nie, żeby to się zdarzało specjalnie często, ale jednak zdarzało. Ścisnęła lekko jego przedramię, by dać znać, że jest obok. Tak po prostu.