23.11.2023, 04:26 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.11.2023, 04:27 przez Dora Crawford.)
Dora zachichotała cicho, skrywając uśmiech za dłonią, słysząc wymianę zdań Mavelle i Erika na temat kolei. Po części zgadzała się z Longbottomem, będąc w stanie dostrzegać urok podróży pociągiem, kiedy zawierały się w paru przejazdach rocznie i miały na celu przewieźć ich na i z terenu szkoły. Te chwile spędzone w przedziałach wspominała mile, podobnie z resztą jak pełne ekscytacji momenty na peronie 9 i ¾. Inaczej jednak sprawa miała się teraz, kiedy idąc w kierunku tablicy z rozkładem jazdy musiała przeciskać się przez zaspaną, obojętną jeszcze masę.
Kiedy stanęła przed rozpiską, sięgnęła do torby i pogrzebała w niej chwilę, w końcu wyciągając z niej notes i ołówek, żeby zanotować dokładnie wszelkie potrzebne informacje i się w nich nie pogubić. Zjechała więc palcem po rozpisanych godzinach, zatrzymując się na trzech pozycjach, które zdawały się pasować do szacowanego czasu kiedy Barlow mogła znajdować się na dworcu. Poskrobała na kartce, zapisując zarówno dokładne godziny, jak i resztę wylistowanych informacji, a kiedy skończyła, uśmiechnęła się do siebie i ruszyła w drogę powrotną, przy okazji obijając się o paru przechodniów i solennie za to przepraszając, nawet jeśli nie była to całkiem jej wina.
Kiedy znalazła się z powrotem przy Eriku i Mavelle, pomachała notesem, by zaraz wyrwać zapisaną kartkę i wyciągnąć ją w ich stronę, żeby mogli zapoznać się z zapisaną przez nią zawartością.
- Znalazłam trzy pociągi, które wydawały mi się pasować godzinowo. Ich numery i trasy też - rzuciła szybko, obdarzając dwójkę brygadzistów krótkim uśmiechem. Ten jednak szybko zniknął, kiedy Bones oznajmiła, że najchętniej cofnęłaby się do Regent’s Park. Przeskoczyła spojrzeniem, od Bones do Longbottoma, na chwilę zagryzając wnętrze policzka.- Nie mogę się teleportować - przypomniała im, jednak w jej głosie nie było żalu. - Wiem, że liczy się czas, więc jeśli faktycznie byście chcieli tam się udać, to zawsze mogę wrócić do domu - wzruszyła ramionami, bo przecież ostatnie czego teraz chciała, to zawadzać im i utrudniać całe poszukiwania, a i tak zrobiła więcej niż się po sobie spodziewała. Więc przynajmniej mogła powiedzieć sama przed sobą, że się do czegoś przydała. I jeśli faktycznie oboje obstawali przy podjętej przed chwilą decyzji o sprawdzeniu parku, Dora pożegnała się z nimi ciepłym uśmiechem, życząc im z całego serca powodzenia i znalazła sobie kominek.
Kiedy stanęła przed rozpiską, sięgnęła do torby i pogrzebała w niej chwilę, w końcu wyciągając z niej notes i ołówek, żeby zanotować dokładnie wszelkie potrzebne informacje i się w nich nie pogubić. Zjechała więc palcem po rozpisanych godzinach, zatrzymując się na trzech pozycjach, które zdawały się pasować do szacowanego czasu kiedy Barlow mogła znajdować się na dworcu. Poskrobała na kartce, zapisując zarówno dokładne godziny, jak i resztę wylistowanych informacji, a kiedy skończyła, uśmiechnęła się do siebie i ruszyła w drogę powrotną, przy okazji obijając się o paru przechodniów i solennie za to przepraszając, nawet jeśli nie była to całkiem jej wina.
Kiedy znalazła się z powrotem przy Eriku i Mavelle, pomachała notesem, by zaraz wyrwać zapisaną kartkę i wyciągnąć ją w ich stronę, żeby mogli zapoznać się z zapisaną przez nią zawartością.
- Znalazłam trzy pociągi, które wydawały mi się pasować godzinowo. Ich numery i trasy też - rzuciła szybko, obdarzając dwójkę brygadzistów krótkim uśmiechem. Ten jednak szybko zniknął, kiedy Bones oznajmiła, że najchętniej cofnęłaby się do Regent’s Park. Przeskoczyła spojrzeniem, od Bones do Longbottoma, na chwilę zagryzając wnętrze policzka.- Nie mogę się teleportować - przypomniała im, jednak w jej głosie nie było żalu. - Wiem, że liczy się czas, więc jeśli faktycznie byście chcieli tam się udać, to zawsze mogę wrócić do domu - wzruszyła ramionami, bo przecież ostatnie czego teraz chciała, to zawadzać im i utrudniać całe poszukiwania, a i tak zrobiła więcej niż się po sobie spodziewała. Więc przynajmniej mogła powiedzieć sama przed sobą, że się do czegoś przydała. I jeśli faktycznie oboje obstawali przy podjętej przed chwilą decyzji o sprawdzeniu parku, Dora pożegnała się z nimi ciepłym uśmiechem, życząc im z całego serca powodzenia i znalazła sobie kominek.
Postać opuszcza sesję
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.