23.11.2023, 10:46 ✶
To była dla niej nowość. Tristan mógł dostrzec, jak bardzo była podekscytowana. Niemal jak dziecko, które pierwszy raz zabrano na przejażdżkę autobusem. Wyglądała przez szyby, z zaciekawieniem wyciągała szyję, ale nie puszczała jego ręki. Jakby bała się, że się zgubi. Co prawda często chodziła po Londynie, ale no właśnie - chodziła. Nie oddalała się za bardzo od ulic które znała, a gdy chciała poznać nowe: była niezwykle ostrożna i zawsze upewniała się, czy wie jak wrócić. Teraz jednak nie musiała się tym martwić: może Tristan nie czuł się na siłach, by obiecywać że zapewni jej bezpieczeństwo, ale nie musiał tego robić. Ona i tak czuła się przy nim bezpiecznie i nie potrzebowała zapewnień. Jedyne co potrzebowała, to czuć że jest obok.
Gdy weszli na cmentarz, a wcześniej do kwiaciarni, rozejrzała się. Mugolskie nagrobki nie różniły się niczym od ich nagrobków - najwyraźniej ból po stracie i sama śmierć była jednym z wielu punktów, które ich łączyły. Dziadkowie Olivii spoczywali na cmentarzu w Dolinie Godryka, który różnił się znacznie od tego londyńskiego, lecz dostrzegała naprawdę wiele styków wspólnych.
Gdy Tristan położył kwiaty na nagrobku, poczuła się trochę jak intruz. Mimo iż on ją tu zaprosił, to miała wrażenie że wchodzi w coś niezwykle intymnego. Patrzyła na zeschnięte kwiaty, ale nie odważyła się ich odsunąć. To nie należało do niej, była tu tylko gościem, przypadkowym widzem. Stanęła trochę z boku i wpatrywała się w napisy, wyżłobione na nagrobkach. Odpłynęła myślami gdzieś daleko. Wiedziała, że gdyby nie chciał żeby w tym uczestniczyła, to by jej tu nie przyprowadził. Czy właśnie przekroczyli kolejną granicę intymności? Skierowała wzrok na Tristana i odruchowo kucnęła przy nim, by odgarnąć włosy z jego czoła. Uśmiechnęła się lekko.
- Jesteś bardzo silnym człowiekiem, Tristanie. Wierzę, że patrzą na ciebie z góry i są dumni z tego, jak żyjesz - nic innego nie przychodziło jej do głowy, ale też szczerze wierzyła w to, że ktoś się Tristanem opiekuje. Podziwiała go, chociaż wolałaby za inne okoliczności. Dzieliła jego ból w naprawdę małym ułamku, nie potrafiła wyobrazić sobie tego, co czuł. Ale wiedziała, że był jedną z najsilniejszych osób, które przyszło jej spotkać. Inni by nie dali rady.
Gdy weszli na cmentarz, a wcześniej do kwiaciarni, rozejrzała się. Mugolskie nagrobki nie różniły się niczym od ich nagrobków - najwyraźniej ból po stracie i sama śmierć była jednym z wielu punktów, które ich łączyły. Dziadkowie Olivii spoczywali na cmentarzu w Dolinie Godryka, który różnił się znacznie od tego londyńskiego, lecz dostrzegała naprawdę wiele styków wspólnych.
Gdy Tristan położył kwiaty na nagrobku, poczuła się trochę jak intruz. Mimo iż on ją tu zaprosił, to miała wrażenie że wchodzi w coś niezwykle intymnego. Patrzyła na zeschnięte kwiaty, ale nie odważyła się ich odsunąć. To nie należało do niej, była tu tylko gościem, przypadkowym widzem. Stanęła trochę z boku i wpatrywała się w napisy, wyżłobione na nagrobkach. Odpłynęła myślami gdzieś daleko. Wiedziała, że gdyby nie chciał żeby w tym uczestniczyła, to by jej tu nie przyprowadził. Czy właśnie przekroczyli kolejną granicę intymności? Skierowała wzrok na Tristana i odruchowo kucnęła przy nim, by odgarnąć włosy z jego czoła. Uśmiechnęła się lekko.
- Jesteś bardzo silnym człowiekiem, Tristanie. Wierzę, że patrzą na ciebie z góry i są dumni z tego, jak żyjesz - nic innego nie przychodziło jej do głowy, ale też szczerze wierzyła w to, że ktoś się Tristanem opiekuje. Podziwiała go, chociaż wolałaby za inne okoliczności. Dzieliła jego ból w naprawdę małym ułamku, nie potrafiła wyobrazić sobie tego, co czuł. Ale wiedziała, że był jedną z najsilniejszych osób, które przyszło jej spotkać. Inni by nie dali rady.