Pomimo tego, że mieli pierwszą wycieczkę na cmentarz, Tristanowi nie umknęło uwadze, że Olivia była zafascynowana podróżą autobusem jak i otaczającym ją światem mugolskim. Oczywistym było, że jej pilnował i pozwalał, aby obejmowała jego ramię. Z boku, dla innych ludzi mogli wyglądać jak kochająca się para. A tak naprawdę, tylko się przyjaźnili.
Jeżeli koleżanka miała pytania, udzielał je w postaci pisemnej, gdyż nie umiała jeszcze odpowiednio odczytywać długich wypowiedzi od niego. To kwestia czasu aż się nauczy.
Na cmentarzu, po tym jak położył kwiaty na miejscu ojca, przez minutę czy dwie kucał tak w milczeniu. Być może próbował z ojcem rozmawiać myślami. Dotyk Olivii przywrócił go na ziemię, że spojrzał w jej kierunku. Niestety, nie zgodziłby się z jej słowami. Nie z tymi, gdzie mówiła o jego silne. To była powłoka, jaką na siebie narzucał. Peleryna siły, która była zdejmowana, jak tylko był w domu. Bądź tutaj. Kiwnął głową na potwierdzenie, aby może przyznać jej rację. Wtedy zwrócił uwagę na kwiaty przy grobie matki. Wziął różdżkę i użył transmutacji, aby na jakiś czas trwania zaklęcia, wyglądały na ożywione. Taka, iluzja. Schował różdżkę i dał Olivii gestem głowy znać, że mogą opuścić miejsce. Będzie miał czas aby tutaj wrócić samemu i posiedzieć dłużej. Miał w planie zabrać ją teraz do przyjemniejszego miejsca.
Chwycił ją za rękę, splatając ich dłonie razem. Może to odruch, ale miał pewność, że ma ją obok siebie. Wyprowadził ich z cmentarza i wrócili z powrotem na przystanek, aby ponownie autobusem pojechać do centrum. Tym razem jednak nie wysiedli na tym samym przystanku, co wsiadali. Zabrał ją do innej dzielnicy. Tam z kolei skierował się do wspaniałej kawiarni, z bardzo dobrymi deserami lodowymi. Już sama ich reklama zachęcała do zajrzenia i spróbowania. Spojrzał na Olivię i wskazał gestem głowy, czy zechce tam z nim wejść. Jeżeli jeszcze nie miała okazji spróbować deserów robionych przez mugoli, teraz miała okazję.